24.03.2017 11:19

O co Slash był „naprawdę wkurzony” na Poison?

Słynny gitarzysta miał pewien epizod z glammetlową grupą na moment przed dołączeniem do Guns N' Roses. Szczegółowo opowiedział o nim perkusista zespołu.

O co Slash był „naprawdę wkurzony” na Poison?
foto: Romana Makówka, Antyradio.pl

Wszyscy znamy i kochamy Slasha. Dla wielu fanów Guns N' Roses nie istnieje bez jego charakterystycznych solówek. Na szczęście Axl Rose już się z nim pogodził i nawet w Polsce będziemy mieli wkrótce okazję posłuchać grupy wraz z gitarzystą w cylindrze. Kto mógłby nie chcieć mieć takiego muzyka w swojej kapeli? Okazuje się, że były takie osoby.

W 1985 roku Slash ubiegał się o pozycję gitarzysty w glammetalowej grupie Poison. Dla historii rocka na pewno znacznie lepiej, że ostatecznie nie został do niej przyjęty, a zamiast tego dołączył do Guns N' Roses i dał światu choćby „Sweet Child O' Mine” czy „Paradise City”. Jednak w tamtym okresie był poważnie rozczarowany takim obrotem spraw. Tak przynajmniej zdradził perkusista Poison, Rikki Rockett.

Muzycy znali już Slasha z zespołu Hollywood Rose:

"

Wszyscy go bardzo lubiliśmy. Przyszedł do nas popracować nad kilkoma utworami, ale mimo że był naszym faworytem, kontynuowaliśmy przesłuchania... Nie chcieliśmy jakiegoś napaleńca jak Yngwie Malmsteen. Chcieliśmy prostego rockmana z Wschodniego Wybrzeża. No i pojawił się C.C. DeVille - od razu wydał nam się sensowniejszym rozwiązaniem niż Slash. "

Niestety, czasem tak już w życiu bywa: wydaje nam się, że z kimś się dogadujemy, miło spędzamy czas i owocnie współpracujemy, aż nagle ten ktoś niespodziewanie wbija nam nóż w plecy. Najwyraźniej to właśnie spotkało Slasha, choć Rikki Rockett podkreśla, że wcale nie była to dla niego i jego kolegów łatwa decyzja.

"

To było naprawdę ciężkie, bo wszyscy uwielbialiśmy Slasha. A on się mocno wkurzył. Był ostro wku*wiony, pytał: „Ludzie, co jest, ku*wa?”. Myślę, że stąd się potem wzięła cała ta wieloletnia rywalizacja pomiędzy Guns N' Roses a Poison. Ale to już od dawna za nami. Widujemy się ze Slashem i jest spoko, trzymamy sztamę. Nie widziałem Axla od piętnastu je*anych lat, ale z innymi nie mam żadnych problemów. "

Sam gitarzysta wspominał przesłuchania do Poison w 2010 roku w nieco odmienny sposób... Nie mógł już znieść Hollywood Rose, a poprzedni gitarzysta Poison polecił mu zainteresować się tą kapelą. Slash jej nienawidził, coś jednak musiał w życiu robić, więc dał się namówić. Ostatecznie został jednym z dwóch muzyków, spośród których miał wybrać zespół. Jego zdaniem nie było wątpliwości co do tego, że rozwala ich kawałki na gitarze - problem leżał zupełnie gdzie indziej...

"

Z pewnością umiałem je grać, ale mieliśmy kłopoty z make upem. Basista Poison spytał mnie, jakie buty lubię nosić. Nawet nie wiedziałem, jak na to zareagować. Wtedy było już jasne, że to zmierza donikąd. Gdy wychodziłem z przesłuchania, wchodził akurat C.C. DeVille. Był cały wymalowany i miał tonę lakieru we włosach. Od razu pomyślałem, że to odpowiedni człowiek na odpowiednim miejscu. "

Nawet jeśli Slash faktycznie był wówczas rozgoryczony decyzją kolegów, dziś historia ta może posłużyć za iście coachingowy przykład szczęśliwego zakończenia po wyjściu ze strefy komfortu. Pamiętajmy, że coś, co jednego dnia wydaje nam się końcem całego świata, może nas ostatecznie zaprowadzić w znacznie lepsze miejsca.

Dobrze się stało?

Jakub Gańko
Tagi: Rock News Slash