08.07.2015 16:12

Pampeluna na dnie... basenu!

Trzeba mieć sporo odwagi, aby zagrać na dnie basenu. Koszaliński zespół Pampeluna ma to już za sobą. Zobaczcie specjalne wideo z koncertu, który zespół zagrał 23 sierpnia 2013 roku. 

Pampeluna na dnie... basenu!
foto: kadr z wideo

Długo kazali nam czekać, ale w końcu jest! Pampeluna opublikowała wideo z koncertu w basenie. Przygotowania do imprezy były skomplikowane. Do niecki basenowej trzeba było doprowadzić prąd, pracochłonne było też zrzucanie i instalowanie tam sprzętu.

Ale udało się. Koszaliński basen na kilka godzin zamienił się w scenę, gdzie Pampeluna mogła zaprezentować swoje ostre brzmienie. I choć według publiczności brzmieniowo trochę kulało, wizualnie było naprawdę super!

Na pomysł, aby Pampeluna zagrała koncert na dnie basenu wpadł kierownik obiektu, Jacek Sinkiewicz. Były wakacje, basen akurat był remontowany. Sinkiewicz podkreślał, że po wypompowaniu wody największe wrażenie zrobiła na wszystkich głębokość niecki. To właśnie wtedy zrodził się pomysł, aby wykorzystać go do koncertowych celów.

Okazuje się, że Pampeluna nie od razu podchwyciła pomysł. Ex-gitarzysta i wokalista grupy, Michał „Spodziu” Spodymek opowiadał później w rozmowie z GraMuzyka, że zespół miał obawy co do dźwięku.

"

Basen bez wody jest chyba najbardziej nieprzyjemnym pomieszczeniem do grania tego typu muzyki. Ale lubimy trudne wyzwania oraz mierzenie się z nimi. Właśnie dlatego zdecydowaliśmy się zagrać ten koncert [...] Najpierw sprawdzaliśmy ją chodząc po obiekcie i klaszcząc. Okazało się jednak, że dźwięk inaczej rozchodzi się po pomieszczeniu, kiedy woda jeszcze jest w basenie, a zupełnie inaczej, kiedy niecka jest pusta. "

Do idei sceptycznie podszedł też akustyk, Jarek Wilczek. Po koncercie powiedział GraMuzyka, że mimo iż w końcu zgodził się wziąć udział w projekcie, jego obawy co do akustyki obiektu były uzasadnione.

"

Basen nie jest absolutnie miejscem koncertowym. Sam beton, od którego odbija się dźwięk. Byłem pełen obaw co do powodzenia tego przedsięwzięcia. Wszyscy przekonywali mnie, że będzie to po prostu zabawa, coś innego, niż do tej pory działo się w mieście. Zgodziłem się, choć i tak miałem dużo wątpliwości, jak się potem okazało - słusznych. "

Problemy z nagłośnieniem wspomina też wokalista Arek „Julia” Pater. Muzyk przyznaje, że hałas był prawie nie do wytrzymania. W niedawnym wywiadzie zdradził, że „huk był taki, że niemal uszy odpadały”. Powiedział też, że zespół musiał grać bardzo głośno. Wszystko po to, aby nie powstawało niepotrzebne echo. 

To wszystko nie przeszkodziło jednak w świetnej zabawie. Zespół poczuł pozytywną energię publiczności, a muzycy po występie byli zadowoleni z efektu. Jak zaznacza  Michał „Spodziu” Spodymek, Pampelunie udało się pokazać wszystko to, co chciała.

"

To było nietypowe uczucie. Mieliśmy otwarte oczy, a zupełnie nie widzieliśmy publiczności. Gdybyśmy mieli ustawiony mikrofon jak Lemmy, może byłoby to łatwiejsze. Dodatkowo Kolina ustawiliśmy na pierwszym planie tyłem, aby ludzie mogli zobaczyć jak ważna jest perkusja, która zazwyczaj jest gdzieś na szarym końcu. "

Przypomnijmy, że Pampeluna wypłynęła w 2010 roku. Właśnie wtedy do sklepów trafił debiutancki krążek grupy zatytułowany „La Curva”. W 2013 roku zespół wydał kolejny album „777”. Trzecia płyta, na której znajdzie się trzynaście nowych kawałków, zostanie wydana już niedługo.

Jak myślicie, na jaki jeszcze odjechany pomysł wpadną chłopaki z zespołu Pampeluna?

Małgorzata Wierzejewska
Tagi: Rock News