26.01.2017 11:40

Phil Anselmo: Pantera to najlepiej zgrana ekipa, z jaką grałem

Wokalista podzielił się wrażeniami dotyczącymi chemii, jaka łączyła go z dawnym zespołem.

Phil Anselmo: Pantera to najlepiej zgrana ekipa, z jaką grałem
foto: kadr z wideo

O wielkości Pantery nikogo przekonywać nie trzeba. Twórcy „Vulgar Display of Power” pomogli w znacznym stopniu ukształtować metalową scenę lat dziewięćdziesiątych. Od wydania piątego albumu, „Cowboys from Hell”, każdy kolejny materiał stanowił cios prosto między oczy. Grupa oczywiście nie byłaby w stanie utrzymać takiej formy, gdyby nie doskonałe zgranie jej muzyków.

Co nieco na ten temat może powiedzieć Phil Anselmo, który po rozpadzie Pantery - ale i jeszcze za jej czasów - udzielał się w milionie projektów pobocznych, a u drugiego miliona wystąpił gościnnie. Dość wspomnieć o najważniejszych, jak Down i Superjoint Ritual, ale i tych, o których mało kto pamięta: Christ Inversion, Eibon czy Viking Crown.

Muzyk do dziś jednak twierdzi, że to właśnie z Dimebagiem Darrellem, Rexem Brownem i Vinniem Paulem łączyła go na scenie i w studiu najściślejsza więź.

"

Nieważne, jaki styl naśladowaliśmy akurat w danym momencie, w każdym brzmieliśmy bardzo autentycznie. Kiedy mieliśmy zachciankę grać pod U2, mogliśmy brzmieć jak U2. Któregoś razu zrobiliśmy spreparowaną reklamówkę Corony. Wyszło nam tak dobrze, że wróciliśmy do domów z kopią na kasecie. Nie mam pojęcia, gdzie one teraz są. "

Wielu fanów Pantery dałoby się pewnie za nią pokroić. Anselmo nie szczędził pochwał na temat umiejętności swoich dawnych kolegów i zwrócił uwagę, jak doskonałymi byli muzykami. Zgranie, o jakim mówi, ograniczył jednak do kwestii muzycznych. O napiętej sytuacji, jaka zapanowała potem w szeregach grupy, powiedziano już w końcu wiele... Takiej więzi nie odnalazł już jednak nigdy potem.

"

Poziom wykonawstwa w Down jest z premedytacją nieco luźniejszy, bardziej niechlujny... Ale i cały jego styl miał taki być, więc to nie do końca sprawiedliwe porównanie. Tak samo przy Superjoint, tam odrobina wyluzowania zrobiła bardzo dobrze. The Illegals momentami był też tak napięty, ale muszę obstawać przy Panterze. Tam byliśmy niesamowicie zgrani. "

Na powrót tamtych czasów nie ma już szans, jednak Phil Anselmo nie poprzestaje w angażowaniu się w kolejne projekty. Do ostatnich należy krążek „Songs of Darkness and Despair” nagrany we współpracy z Billem Moseleyem - kultowym aktorem znanym m.in. z horrorów Roba Zombie: „Dom 1000 trupów” i „Bękarty diabła”.

Rozmowę z Philem Anselmo obejrzycie poniżej:

Tęsknicie za Panterą?

Jakub Gańko
Tagi: Rock News Pantera Philip Anselmo