24.02.2016 08:30

Po co Metallica miałaby wydawać nowy album?

Nic dziwnego, że Metallica nie śpieszy się z wydaniem nowej płyty, skoro stare nagrania zespołu sprzedają się tak dobrze.

Po co Metallica miałaby wydawać nowy album?
foto: KDNPIX.COM / East News

Już rok 2014 był niezwykle łaskawy dla grupy, jeżeli chodzi o rozchodzenie się „Czarnego Albumu”. To wówczas okazało się, że krążek znalazł 16 milionów nabywców, pokrył się tym samym 16-krotną platyną i zyskał status najlepiej sprzedającej się płyty od 1991 roku według systemu Nielsen SoundScan, który monitoruje rozchodzenie się nośników muzycznych w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie. Pierwsze miejsce należało wcześniej do Shanii Twain i jej „Come On Over” z 1997 roku (15,5 miliona nabywców).

„Czarny Album” jest więc nie tylko najlepiej sprzedającą się płytą w metalu, ale też we wszelkich gatunkach muzycznych. Tygodniowo rozchodziło się 2 tysiące kopii. Popularność krążka z wężem na okładce nie przeminęła nawet teraz. Mało tego wzrosła ponad dwukrotnie. W ostatnich czterech tygodniach płyta znalazła wpierw 4900 kupców, następnie 5000 oraz 5400 i 5700.

Co jest przyczyną takiej popularności albumu, który swoją premierę miał ćwierć wieku temu? Jednym z powodów może być właśnie 25. rocznica. Innym zaś występ Metalliki w noc poprzedzającą Super Bowl. Dla obywateli Ameryki cykliczne wydarzenie ma naprawdę duże znaczenie i przyjmuje bez mała charakter narodowego święta. O grupie zrobiło się głośno w mediach, muzycy przyciągnęli uwagę ogromnej liczby odbiorców, ci z kolei mogli chwycić za portfele i udać się do sklepu po jeden z bardziej znanych albumów metalu.

Nawet ważniejszym czynnikiem w kwestii sprzedaży „Czarnego Albumu” może być fakt, że w dobie cyfryzacji kultury i popularności serwisów streamingowych lista Billboardu zmieniła swoje wytyczne co do naliczania sprzedanych kopii. Od grudnia 2014 roku liczą się nie tylko krążki, które fizycznie schodzą ze sklepowych półek, ale także odsłuchy w sieci i liczba ściągniętych legalnie utworów. Tym sposobem 1500 odsłuchań kawałka liczone jest jak sprzedaż 1 sztuki albumu.

Chyba już nikogo nie powinno dziwić, że wojujący niegdyś z Napsterem Lars Ulrich jest obecnie przyjacielem inwestora Spotify, Seana Parkera. Perkusista był też przecież gościem konferencji dotyczącej szybkości z jaką rozwija się przemysł muzyki cyfrowej. Skoro Apple i Spotify działają obecnie na korzyść Metalliki, to czemu by nie okazać tym serwisom odrobiny wsparcia? W 2012 roku grupa zdecydowała się na udostępnienie dziewięciu studyjnych krążków w całości w serwisie Spotify. Wilk syty i owca cała.

A jak sprawa ma się z innymi albumami metalowców z Bay Area? 2015 rok należał do „Master of Puppets” - w jednym tygodniu potrafiło się rozejść nawet 4 tysiące kopii tego krążka, co sprawiało, że trzecia studyjna płyta Metalliki wyprzedziła m.in. ścieżkę dźwiękową do filmu „Kraina lodu”, czy „Rebel Heart”, czyli ostatnie wydawnictwo Madonny. „Master of Puppets” zyskało w 2015 roku blisko 5 milionów nabywców. Wynik daleki od osiągów „Czarnego Albumu”, ale w dalszym ciągu imponujący. Być może sytuacja się odmieni, gdy na rynku pojawi się książka o „Master of Puppets”.

Kiedy doczekamy się następcy „Death Magnetic”? Do tej pory Metallica zapewniała nas o tym, że nowy krążek ujrzy światło dzienne w 2016, w najgorszym wypadku na początku 2017. Jeszcze w marcu 2015 roku Lars Ulrich twierdził, że kapela ma już 20 gotowych utworów. Z ostatnich informacji podanych przez Roba Trujillo wynikało enigmatyczne: „mamy większość materiału”. Podobnie mówił też James Hetfield. Ale komu by się śpieszyło z wydawaniem świeżego materiału, skoro zera na koncie rosną za sprawą krążka, który ma 25 lat. Biznes to biznes - „sad but true” mogliby powiedzieć muzycy.

Wkrótce doczekamy się reedycji „Kill 'Em All” i „Ride The Lightning”. Być może te albumy również zaczną przeżywać swoją drugą młodość. Jakoś trzeba łatać budżet po porażce festiwalu Orion Music + More oraz filmu „Through The Never”. Wyprodukowanie dzieła kosztowało 20 milionów dolarów, z których zwróciło się jedynie niespełna 3,5 miliona.

Wniosków z tego wszystkiego można wyciągnąć wiele. Niektórzy stwierdzą, że Metallica już dawno zatraciła swój idealizm i tylko odcina kupony mogąc sobie przy okazji pozwolić na różne około marketingowe działania za potężne sumy. Inni pogodzą się z faktem, że muzyka to niestety jeden wielki przemysł, w którym rządzi pieniądz. Jakby nie było możemy chyba śmiało powiedzieć, że Jason Newsted za wpływy z „Czarnego Albumu” może równie dobrze już na zawsze odłożyć bas do kąta.

Macie swoją kopię „Czarnego Albumu”?

Robert Skowronski
Tagi: Rock News Metallica