Znani debiutanci i Pierwsza Dama polskiego black metalu, czyli najlepsze płyty lipca 2021

08.08.2021 17:34
Podsłuchane w Antyradiu Fot. Antyradio.pl

Sezon ogórkowy w pełni. Słońce, urlopy, czil. Mało czasu na nagrywanie i słuchanie muzyki. Ale czynię swoją powinność i polecam Wam trochę dźwięków, które doczekały się premiery w lipcu. Oto płyty, które zostaną ze mną na dłużej.

Lipiec za nami, niedługo skończy się lato. Niemal słyszę w głowie Wasze jęki zawodu, ale ja tam się cieszę. Koniec sezonu ogórkowego, upałów, a przede wszystkim jesień, wrzesień i najgłośniejsze zakończenie lata na Summmer Dying Loud w Aleksandrowie Łódzkim. Za żadną imprezą, która nas ominęła przez pandemię, nie tęskniłam tak bardzo. Jeszcze tu o niej usłysz... przeczytacie.

Najlepsze płyty rockowe i metalowe: lipiec 2021

Ale póki co, posłuchajcie kilku płyt, które wpadły mi w ucho między urlopami, a chowaniem się w cieniu przed skwarem. Koncertowej polecajki nie będzie, bo (o, zgrozo) przez ostatni miesiąc nie poszłam na żaden. Jak tak można. Shame on me.

Greenwald Lads Club - It Is Safe Now

Za projektem Greenwald Lads Club stoi 21-letni Wojtek Filipowicz. Warto to podkreślić, bo materiał na "It Is Safe Now" jest niezwykle dojrzały, ambitny, spójny i oryginalny. To muzyczna apokalipsa. Przeszło 20 minut rozkładu, rozpadu, dramatu i uczucia zbliżającej się ostateczności. Blackmetalowy, ciężki klimat i atmosfera nadciągającej zagłady powinna niepokoić, we mnie jednak wzbudza zupełnie odwrotne uczucia. To muzyka, która uspokaja mi myśli, wycisza je, pozwala się skupić i odprężyć. Dla fanów składu Dola to pozycja obowiązkowa.

Manniveira - Vitahringur

Powstali w 2010, ale dopiero dziś możemy usłyszeć ich debiutancki longplay. Przed państwem Mannveira i kawał dobrego, jednak absolutnie niewnoszącego nic nowego do histori gatunku, islandzkiego black metalu. Na płycie słyszymy świetnych muzyków i kawał dobrego grania. Tylko tyle i aż tyle. Brak podążania za oryginalnością, jest według mnie najmocniejszym punktem tej płyty. Powolne tempo, doomowe riffy, ponura aura, udręczony wokal i black n' rollowe rytmy - kupuję to i jestem niezwykle ciekawa, w którą stronę pójdzie grupa na kolejnym wydawnictwie.

Dom Zły - Śnisz bory tak gęste

I ostatnia polecajka - epka grupy Dom Zły. Jestem przekonana, że ta kapela jeszcze nie raz namiesza na polskim metalowym rynku. Dawno nie dostałam tylu zapytań od znajomych i nieznajomych, czy słyszałam już "Śnisz bory tak gęste". Oj, słyszałam. Dom Zły wie jak pisać teksty, wie też jak dawkować wrażenia i dźwięki. Artyści na swojej najnowszej epce potrafili idealnie wyważyć agresję i melancholię, melodie i chaos. Z kolei utwór "Jad" to jeden z najlepszych kawałków, jakie słyszałam od miesięcy. Niniejszym Anna dołącza do mojej ubogiej listy ulubionych wokalistek metalowych w historii. Może się tam na spokojnie rozgościć, konkurencję ma niewielką. Bierzcie i słuchajcie tego wszyscy!

A jeśli podobnie jak ja latem szukacie nieco innych dźwięków niż te ekstremalnie ciężkie, to polecę Wam szybko jeszcze trzy inne krążki w niemetalowych (ale czy na pewno?) klimatach.

Dojrzała Billie Eilish i jej "Happier Than Ever" zadowoli każdego, kto w popie szuka trochę mroku i chce uciec od cukierkowego vibe'u lat 80., do którego powraca wielu artystów. Wokalistka dorasta na naszych oczach i rozwija się w błyskawicznym tempie. Mniej tu potencjalnych radiowych hitów niż na jej debiucie za to pulsujące bity, sensualny wokal i ważny przekaz artystki robią robotę. Kto spodziewał się po tytule kipiącej szczęściem Eilish, ten się mocno zawiedzie.

Ale jeśli jednak jesteście w drużynie wspomnianych lat 80., odpalcie "Pink Noise". Laura Mvula powraca z beztroskim w melodiach, ale nie przekazie albumem. Znajdziecie tu inspirację największymi gwiazdami gatunku. Michael Jackson - chceck, Prince - check. Idealny krążek na powolne żegnanie się z latem.

Jednak płyta, która zachwyciła mnie w lipcu najbardziej to album "I Lie Here Buried with My Rings and My Dresses" raperki znanej pod pseudonimem Backxwash. Trudno tu mówić o ramach, szufladkach i gatunkach, jednak połączenie metalu i rapu w stylu Ashanti Mutinty to majstersztyk. W zeszłym roku polecałam album "Anti-Icon" Ghostemane, jeśli komuś z Was przypadł do gustu, zachęcam do zajrzenia do innego, ale równie popapranego świata Backxwash.

Joanna Chojnacka
Joanna Chojnacka Redaktor antyradia
CZYTAJ TAKŻE
Logo 18plus

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.