01.07.2020 20:49

Podsłuchane w Antyradiu.pl: Najlepsze płyty czerwca 2020

Nienawidzę lata. Dobrze, że są chociaż płyty, bardzo dużo dobrych płyt, które ukazały się w czerwcu. Jakie? Chodź, poczytaj.

Podsłuchane w Antyradiu
foto: Antyradio.pl

Czołem płytowe świry! Czerwiec póki co przeplata upały nie do zniesienia z burzami i oberwaniem chmury. Dlatego nigdy nie narzekam, że mi zimno, nawet w sytuacjach kryzysowych, a jeśli już wyrwie się ze mnie bluźniercze „brr”, zawsze dodaję doń  formułkę – ALE PRZYNAJMNIEJ NIE TONĘ WE WŁASNYM POCIE. Yummy. Toteż zamiast wyjechać na urlop, kiedy tylko pandemiczne obostrzenia nam to umożliwiły, nadal większość czasu spędzam w domu, w cieniu, w pobliżu mojego super kumpla – wiatraka, słuchając nowości płytowych.

Najlepsze płyty rockowe i metalowe: czerwiec 2020

Ale do rzeczy. 

Pierwszą płytą w minionym miesiącu, która zaciekawiła moje uszy, była "Dream Squasher" grupy 16. Uderzyła mnie wściekłość materiału, którą formacja potrafi wyrazić nie tylko w gniewnych riffach, ale też w spokojniejszych melodiach. Materiał bardzo mięsisty wypełniony po brzegi gorzkością, zawodem i frustracją. Fanom Pantery powinno podpasować szczególnie.

Podsłuchane w Antyradiu
Podsłuchane w Antyradiu
Przeczytaj także Podsłuchane w Antyradiu.pl: Najlepsze płyty maja 2020

Ciekawy album udało się nagrać także grupie Blight. "Temple of Wounds" balansuje między patosem i groteską, częstuje nas nieco rozciągniętymi numerami, zniekształconym basem i bardzo surowym brzmieniem. Znajdą tutaj coś dla siebie zarówno fani Satyricon, Morbid Angel jak i gotyckich klimatów.

Atavist i ich "III: Absolution" kupił mnie depresyjnymi kontrastami. Miażdżące riffy romansują tutaj z delikatnością smyczków, agresja z wrażliwością, krzyk z lamentem. Bardzo przejmujący, ciężki materiał - trudny do słuchania, ale warty uwagi.

Przeczytałam gdzieś, że duet Vile Creature to eksperymentalny doom metal. Były bardzo małe szanse, że mi się nie spodoba. "Glory, Glory! Apathy Took Helm!" to zawodzące, rozdzierające gardło i uszy wokale połączone z przesadnie aż wolnym tempem i hipnotyzującymi dźwiękami. Elementy chóralne podkreślają wszechobecną szorstkość, a po przesłuchaniu tych, zaledwie, pięciu kawałków, może się Wam zrobić duszno nawet w najbardziej wietrzny dzień.

Podsłuchane w Antyradiu
Podsłuchane w Antyradiu
Przeczytaj także Podsłuchane w Antyradiu.pl: Najlepsze płyty kwietnia 2020

Zdefiniowanie muzyki granej przez Hail Spirit Noir to dla mnie wyzwanie. I chyba właśnie przez ich ekscentryczność, trafili do tego zestawienia. Słucham tyle rzeczy, że bardzo trudno mnie zaskoczyć - płycie "Eden in Reverse" się to udało. Kosmiczne, elektroniczne dźwięki zderzają się tutaj z delikatnością wokalu i pewnymi riffami. Pierwsze skrzypce grają tu klawisze, które odpowiadają za tajemniczy, budzący ciekawość klimat. To dzięki nim słuchamy tej muzycznej historii dalej i czekamy na zakończenie z niecierpliwością niemal tak dużą, jak podczas czytania dobrego kryminału. Świetne granie.

Posłuchaj podcastu

Grupa Kall na płycie "Brand" urzekła mnie przede wszystkim różnorodnością. Formacja nic sobie nie robi z gatunków i zapędza się zarówno w odmęty black metalu jak i... jazzu. I ten bas. Na "Brand" nie ma bardziej wyzwolonego instrumentu niż właśnie mój ulubiony. Mega.

W czerwcowym zestawieniu nie mogło zabraknąć Kultu Mogił i ich krążka "Torn Away The Remains of Dasein". Panowie zrezygnowali z eksperymentów i nagrali dość klasyczny materiał nawiązujący do gatunku z lat 90.  Brak tu awangardy, przesady, muzyka płynie własnym, naturalnym tempem, a krążek na pewno zapisze się jako jeden z najlepszych polskich deathmetalowych tworów ostatnich lat.

Best rock_metal albums_ April (4)

Nie umieszczam w swoich zestawieniach epek. Tak sobie ustaliłam ze sobą rozpoczynając ten cykl tekstów i tak trwam uparcie w tym postanowieniu. Nie wiem, po co. W tym miesiącu jednak ukazała się taka, która absolutnie zasługuje na wspomnienie. Narrenwind to jedno z moich najciekawszych muzycznych odkryć zeszłego roku. Po longplayu „Ja, Dago” bardzo czekałam na ich nowy materiał, a czerwiec przyniósł nam epkę o przyjaznym tytule "Na Pohybel Skurwysynom Wszelkim". Nie wiem, czy należy coś do tego dodawać. Płyta jest jak jej tytuł. Konkretna, zwięzła, przejmująca, agresywna, buńczuczna, dzika, bogata, ale też… poetycka. 18 minut muzyki, do której na pewno będę często wracać.

Podsłuchane w Antyradiu: Najlepsze płyty czerwca 2020

A co w tym miesiącu z niemetalem, zapytacie? Ano, ma się świetnie. W czerwcu ukazała się absolutnie bezkonkurencyjna, fenomenalna płyta Run The Jewels. Hip-hopowy duet powinien być znany także metalowcom ze względu na współpracę z Joshem Homme'em czy Zackiem de la Rochą. "RTJ4" to definicja protestu, rebelii, buntu, walki z krzywdzącym systemem, a każdy kolejny kawałek na krążku to uniwersalny hymn w drodze po tolerancję i lepsze jutro nie tylko dla dyskryminowanych Afroamerykanów. Numer "Ju$t" z Zackiem de la Rochą i Pharellem Williamsem to absolutne złoto i numer jeden krążka. Posłuchajcie nawet, jeśli nie przepadacie za rapem, o tym albumie będzie głośno jeszcze przez długie lata.

Pozostając w klimatach hip-hopowych, największym zaskoczeniem miesiąca był dla mnie album polskiego tym razem duetu, Miętha. Chłopaki absolutnie kupili mnie swoim debiutem "Audioportret", a po jednym z ich warszawskich koncertów wprost rozpłynęłam się nad ich nieskażoną radością, beztroską i przyjemnością z grania nie sączącą się, a wręcz wylewającą ze sceny. Rzadkie i magiczne zjawisko. Płyta „Szum” jest inna. Inne pewnie są już też występy Mięthy. Soczysta zieleń na okładce ustąpiła szarościom i czerni. Podobnie stało się też z muzyczną i liryczną warstwą krążka, która przenosi nas w mroczniejsze klimaty. To co pozostało niezmienne, to dobre granie, któremu nadal łatwo uwierzyć.

Podsłuchane w Antyradiu
Podsłuchane w Antyradiu
Przeczytaj także Podsłuchane w Antyradiu.pl: Najlepsze płyty marca 2020 roku

Nazywają ich Radioheadem brytyjskiego jazzu, grupa GoGo Penguin wydała świetny krążek o brzmiącym tak samo jak ich nazwa tytule. Ekspertem od jazzu nie jestem, jednak emocje zawarte na tym krążku od pierwszej nuty całkowicie mnie pochłonęły. Tak zgrabne łączenie gatunku z klasyką, elektroniką, a nawet rozwiązaniami postrockowymi jest imponujące. To muzyka bardzo filmowa, sugestywna. Miejscami epicka i przestronna, innym razem minimalistyczna. Warto odsłuchać i sprezentować uszom chwilowy urlop od metalowego dudnienia. Z popowego podwórka przydreptał do nas z kolei Jack Garratt, który w swojej podzielonej na 3 rozdziały płycie zawarł sporą dawkę radiowych przebojów w bardzo dobrym guście – pełnych ciekawych partii gitar, funkowych riffów, krzykliwych melodii i akustycznych refleksji.

Najlepszy koncert czerwca 2020

Nadal nic. Ale gigi wracają, także mam nadzieję, że przy podsumowaniu lipca, będę mogła już tutaj coś więcej wysmarować niż jęczenie, że brakuje mi koncertów. Stay tuned!

Podsłuchane w Antyradiu
Podsłuchane w Antyradiu
Przeczytaj także Podsłuchane w Antyradiu.pl: Najlepsze płyty maja 2020
Tagi: Rock News