Podsłuchane w Antyradiu.pl: Najlepsze płyty września 2020. Czego warto posłuchać?

06.10.2020 19:04
Podsłuchane w Antyradiu.pl: Najlepsze płyty września 2020. Czego warto posłuchać? Fot. Antyradio.pl

Wrzesień zafundował nam sporo dobrego metalu. Nie chce Wam się słuchać po raz setny płyt, w których znacie każdy riff? Sięgnijcie po te nowości.

Sierpień przyprawił mnie o senne koszmary i rozterki rodem z "Antygony". Które płyty wrzucić do listy najlepszych? Kogo wyróżnić? Kogo pominąć? Jak żyć? Jesień jednak przyniosła ukojenie. Z domu można wychodzić już bez strachu, że słońce wypali nam brwi, a wśród płytowych nowości owszem, pojawiły się świetne albumy, jednak tylko kilka wyróżniło się na tle reszty szczególnie. Zapraszam do lektury.

Podsłuchane w Antyradiu: Najlepsze płyty września 2020

"The Hammer Doctrine" grupy Ragehammer to jedna z najbardziej styranych płyt w mojej skromnej kolekcji fizycznych nośników. Niemal zawsze kiedy mam ochotę wyłączyć Spotify i wrzucić do mojego grajka płytę CD, do szufladki trafia ten album. Jestem totalnie zakochana w tym krążku, dlatego na kolejne dzieło krakowskiej grupy czekałam jak diabeł na ludzki pośpiech. "Into Certain Death" to kontynuacja tradycyjnego dla Ragehammer gruchotania słuchaczowi kości i bezlitosnego deptania mózgu. Tymek Jędrzejczyk nie bierze jeńców, jednak z każdym kolejnym kawałkiem nie mogę się doczekać, kiedy usłyszę wersy kawałków wykrzyczane przez niego na koncercie.

Bo lider grupy to sceniczne zwierzę i chociaż płycie nic nie brakuje, nigdy warunki studyjne nie oddadzą emocji, jadu i brutalności muzyki, którą pluje w odbiorcę Ragehammer. "Into Certain Death" to sprawdzone patenty, inspiracje, których każdy fan kapeli się spodziewał. Żadnych udziwnień, skoków w bok. I chwała im kurde za to. Robią ten swój thrashoblack najlepiej w tym kraju i oby nie przestali.

Przeczytaj także

Wrzesień to też debiut długogrający projektu Phila Anselmo. Wokalista Pantery zaproponował fanom całkiem nową odsłonę swojej artystycznej osobowości, której nie znajdziemy ani w kultowym zespole ze zwierzakiem w nazwie, ani chociażby w Down czy Superjoint Ritual. Szorstki, niski i przetyrany przez darcie mordy w ekstremalnych kapelach głos Anselmo w nowych, rockowych klimatach sprawdza się idealnie. Gitara akustyczna, nostalgiczne jęczenie o rozczarowaniu, przewlekłym smutku, cierpieniu i innych jasnych stronach życia, natychmiast przywołuje skojarzenie z kompozycjami Toma Waitsa, Nicka Cave'a czy Johnny'ego Casha.

Bluesowe, klimatyczne numery rozpuszczają zimne serca i pchają w ręce melancholii i samotności nawet największych chojraków. W zeszłym roku w podobne rejony wybrał się Mike Patton, który wraz z Jeanem-Claude Vannierem stworzył jeden z moich ulubionych albumów 2019 roku. "When the Cold Truth has Worn its Miserable Welcome Out" nie jest równa wspomnianej "Corpse Flower" jednak na pewno będę do niej wracać częściej niż do większości krążków Down czy Superjoint. Takie ze mnie nostalgiczne stworzenie.

Przeczytaj także

Z nieco innych klimatów wybrałam trzeci studyjny album angielskich postpunkowców z Idles. "Ultra Mono" to płyta zdominowana przez gitary, ironię i złość. Moralne wycieczki wyszczekiwane, recytowane i wykrzykiwane przez Joe Talbota świetnie zgrywają się z minimalizmem części utworów. Płyta jednocześnie może zostać uznana za głos dzisiejszego pokolenia walczącego z rasizmem, zaangażowanego w #metoo czy komentującego Brexit, jak i świetny radiowy materiał z popowym potencjałem. No i to pianinko Jamiego Culluma w "Kill Them with Kindness". Cudo.

Last but definitely not least - Napalm Death "Throes of Joy in the Jaws of Defeatism". Chociaż płyta jest dość nierówna, jako całość wypada w moich uszach lepiej niż jej poprzedniczki. Powiem więcej, na ten moment to jedna z moich ulubionych (a może nawet ulubiona) płyt grindcore'owców. Słuchając jej nie zgrzytam zębami z tęsknoty za kultowym "Scum". Kupuję w tym materiale wszystko - zmiany klimatu, eksperymenty, indrustialne zapędy czy rockowe momenty w stylu Killing Joke i smaczne międzyepokowe lawirowanie po etapach kariery. Z tej płyty wręcz wylewa się swoboda tworzenia, na którą ND zapracowali sobie niemal 40-letnią działalnością. Dzisiaj przecież nie muszą już niczego nikomu udowadniać.

Podsłuchane w Antyradiu: wrzesień Fot. Antyradio.pl

Tymczasem w świecie pozametalowym królował hip-hop. Taco Hemingway opublikował album "Europa" - kontrę "Jarmarku". Płyta z kontynentem w tytule jest znacznie bardziej osobista i spodoba się tym, którzy tęsknią za Filipem, który nawijał w numerach własne historie, zamiast prawić morały. Na Wasz czas zasługuje także Opał i jego "Oczy Szeroko Zamknięte". Płyta pełna bólu i gorzkich refleksji, jednocześnie przebojowa i melodyjna.

We wrześniu pojawił się też materiał zatytułowany "Heaven & Hell" popowej artystki znanej dzięki kompozycji "Sweet but Psycho". Wokalistka Ava Max to przede wszystkim świetny głos, który wybija się nawet przy skocznych, tanecznych numerach. Wyważony materiał mimo swojej przebojowości nie jest kiczowaty. Artystka czerpie z ABBY, Lady Gagi, ale też Bonnie Tyler czy Ace of Base - sprytnie miesza nowoczesność z nostalgią. Słucha się tego łatwo i przyjemnie, jednocześnie cały czas będąc pod wrażeniem głosu słodkiej lecz szalonej Avy.

Przeczytaj także
Joanna Chojnacka
Joanna Chojnacka Redaktor antyradia
Polub Antyradio na Facebooku
CZYTAJ TAKŻE
Logo 18plus

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.