12.03.2020 19:23

Podsłuchane w Antyradiu.pl: Najlepsze płyty stycznia i lutego 2020

Chcielibyście wrzucić na słuchawki coś nowego, a nie do końca wiecie, gdzie szukać, a podpowiedzi Spotify z przeglądu tygodnia nie wystarczają? Oto subiektywna lista nowości płytowych, które ukazały się w styczniu i lutym 2020 i są godne polecenia.

Podsłuchane  w Antyradiu
foto: Antyradio.pl

Co piątek Wasze Spotifaje, Tajdale i inne Deezery zalewają kolejne płytowe premiery, w których łatwo się pogubić. Część z Was szuka w nich melodii, które już słyszała, a innym ciągle brakuje nowych dźwięków. Nie wstrzelę się w gust każdego z Was, a może nawet nikogo, ale nie wstrzeliwanie się jest tu moim celem. Spośród setek przesłuchanych płyt w miesiącu, będę wybierać te, które wydają mi się szczególnie godne polecenia. Odpalcie kilka z nich i sprawdźcie, może odkryjecie coś nowego i ciekawego dla siebie, bo muzyka wcale nie straciła na poziomie przez ostatnie lata. Powiem więcej, wiele zyskała, tylko trzeba trochę szerzej otworzyć uszy.

Pierwsze tygodnie roku na rynku muzycznym bywają nieurodzajne. W tym roku z pomocą przyszedł mi projekt Kassad i krążek "London Orbital". Ten blackmetalowy jednoosobowy projekt mógłby być soundtrackiem do powolnej apokalipsy. Jest w nim coś skłaniającego do refleksji, a wokal przypominający wycie wiatru świetnie zgrywa się z postmetalowymi melodiami. Z kolei Porta Nigra to znacznie bardziej agresywni reprezentanci czarnego metalu. Na płycie "Schopfungswut" nie brakuje folkowych elementów, tradycyjnego blacku, ale też awangardowych rozwiązań. Na zachętę dodam, że wszystko zostało okraszone niemieckimi wokalami, które bez względu na obrane tempo, potęgują emocje na krążku i podkreślają gęste riffy i pędzącą perkusję.

Posłuchaj podcastu

Na rodzimym podwórku natomiast powstał album "Psychopomp" grupy Leshy. Muzycy wbili się w ostatnie trendy i nagrali materiał w języku polskim, a ich teksty nie wywołują ciar wstydu za co podwójny szacun. Surowe metalowe brzmienie współgra z kilkoma wymiennie stosowanymi wokalnymi stylami. Od tępego charczenia przez krzyk aż do psychodelicznej wręcz recytacji. Styczeń to też wydawnictwo ochrzczonych mianem metalowego Motorhead - grupy Midnight. "Rebirth by Blasphemy" to kolejna nieprzekombinowana płyta, którą po skończeniu odsłuchania ma się od razu ochotę puścić jeszcze raz. Czasem mniej znaczy więcej. Oni są tego idealnym przykładem.

Oprócz tego na uwagę zasłużył też blackmetalowy Obsidian Tongue oraz hardcore'owcy z Leeched. Jednak płytą stycznia zdecydowanie zostaje "There Is No Year" zespołu Algiers. Ich skoczny utwór "Unoccupied" można zapętlać bez końca. Album jest intensywny i z gracją miksuje zestaw nowoczesnych muzycznych patentów. Przebojowe funkowe brzmienia nie ustępują tu rockowej energii czy post-punkowym akcentom. I chociaż dźwiękowo muzyka Algiers pcha na parkiet, to tekstowo zmusza do zostania przy barze i opróżnienia kolejnego kieliszka, ewentualnie dziesięciu. Pozycja obowiązkowa.

Najlepsze płyty stycznia 2020:

  1. Kassad - London Orbital
  2. Algiers - There Is No Year
  3. Porta Nigra - Schopfungswut
  4. Leshy - Psychopomp
  5. Midnight - Rebirth by Blasphemy
  6. Obsidian Tongue - Volume III
  7. Leeched - To Dull the Blades of Your Abuse

Ci którzy chcieliby się wybrać w strony, które odbiegają od rockowego brzmienia, jednak nadal cieszą uszy, powinni zapoznać się ze świetnym, elektronicznym albumem S.A.D. włoskiego pianisty Dardusta. Najbardziej sceptycznie nastawieni do Eurowizji być może przekonają się, że również tam można znaleźć muzyczne perełki po przesłuchaniu "Neyslutrans" formacji Hatari, do której należy podejść ze stosowną dawką dystansu.

Foto: materiały prasowe Warner Sogefilms
Foto: materiały prasowe Warner Sogefilms
Przeczytaj także Top 10 - najlepsze horrory w dziejach kinematografii. Które filmy grozy zachwyciły nas najbardziej?

Na rynku muzycznym w styczniu namieszała także Poppy, której udało się w smaczny sposób połączyć zalety popu z siłą metalu. "ProjectDreamin" pokonuje stereotypy i jest jednym z najświeższych albumów ostatnich miesięcy jaki wpadł mi w ręce. Na deser z niemałą obawą polecam debiut Maty "100 dni do matury". Młody raper zyskał popularność przez przypadek i zwykle gwiazdy budujące karierę na takich epizodach nie są godne uwagi. Jednak poza kontrowersjami związanymi z słynną "Patointeligencją", muzyk świetnie wyczuwa nastroje młodych odbiorców. Mata potrafi opowiadać swoją muzyką historie, a co najważniejsze w rapie - ma wiele do przekazania i doskonale zdaje sobie sprawę, do kogo mówi. 

Luty 2020 podobnie zresztą jak styczeń stał pod znakiem muzyki ekstremalnej. W minionym miesiącu ukazała się kolejna płyta polskiej grupy Blaze of Perdition, która nie ma szans opędzić się od porównań do rozwiązań stosowanych przez Behemotha. "The Harrowing of Hearts" próbuje być nowoczesna, jednak nadal twardo osadzona w gatunku, czerpiąca z "najlepszych", jednak ciągle oznaczona wyraźnym stemplem jakości BoP. Wszystkie te zabiegi zespołowi udały się w stu procentach. Jednocześnie muzyka metalowców z płyty na płytę zaskakuje i rozwija się w coraz ciekawszym kierunku. I chociaż podobieństwa do Behemotha da się od biedy wyrecytować, to najbardziej cieszy fakt, że artyści nie powtarzają największego grzechu ekipy Nergala. Na krążku nie znajdziecie byt dużego patosu i przerysowania. Wypadają dzięki temu znacznie autentyczniej. 

Blaze of Perdition to niejedyna polska kapela, która zasługuje na wyróżnienie. Fantastyczny materiał wydał także zespół FIASKO. Epkę "Mizantropia" pokochałam od pierwszej nutki. Wykraczanie poza wszelkie ramy gatunków, ohydztwa wylewające się z głośników, okraszone dystansem zarówno do muzyki, jak i wykrzykiwanych wersów w smutnym, mrocznym i momentami niepokojącym opakowaniu zdają się krzyczeć do słuchacza "Witaj w domu wariatów, rozgość się". Rozumiem, że można czuć tu przesyt, ale mnie się podoba. 

Dla osób spragnionych spokojniejszych, jednak nadal ciężkich i smolistych melodii, wyeksponowanych gitar i czystszych wokali, na liście polecanych przeze mnie płyt lutego powinien sięgnąć po Lowrider i ich album "Refractions". Płyta nawiązuje do klasyków stoner rocka i na pewno przypadnie do gustu fanom chociażby formacji Kyuss. Z kolei wielbiciele muzyki dziwnej, trudnej w odbiorze ucieszą się z nowego krążka Lee Ranaldo & Raul Refree, gdzie legendarny gitarzysta Sonic Youth brodzi w mocno instrumentalnej, poetyckiej i eksperymentalnej muzyce, do której nie macie szans potuptać nóżką. Insect Ark z kolei to autorzy pięknego, mrocznego i topornego krążka "The Vanishing", Regrade les Hommes Tomber wydali rozwojowy lecz nie przekombinowany album z świetnym "The Crowning” w trackliście, a Wrekmeister Harmonies pełny i sprytnie dawkujący emocje "We Love To Look at the Carnage".

Najlepsze płyty lutego 2020:.

  1. Svart Crown - Wolves Among The Ashes
  2. Blaze of Perdition - The Harrowing of Hearts
  3. Wrekmeister Harmonies - We Love To Look at the Carnage
  4. Lowrider - Refractions
  5. Lee Ranaldo & Raul Refree - Names Of North End Women
  6. Insect Ark - The Vanishing
  7. FIASKO - Mizantropolia
  8. Regarde les Hommes Tomber - Ascension

Na uwagę zasługuje też epka lidera grupy Emperor, Ihsahna. Wokalista umieścił na niej świetne autorskie kompozycje (Stridig <3), które wypadają znacznie lepiej od wtórnych, niewiele wnoszących do muzycznego świata coverów, które również słyszymy na wydawnictwie. W Walentynki ukazał się także album o świetnym tytule "Sick6Six" powstały przy współpracy Słonia i Dope D.O.D. O taki hip hop zupełnie nic nie zrobiłam.

Najlepszy koncert styczeń/luty 2020:

Nic lepiej nie weryfikuje wykonawcy tak, jak występy na żywo. Dlatego bonusowo dodam tutaj akapit o koncertach, na których bez charyzmy i energii ze strony muzyków, nie obroni się nawet najlepszy technicznie materiał, który dostajemy na krążku. W pierwszych miesiącach roku 2020 bezkonkurencyjny był zespół Leprous. Spotkaliśmy się po raz pierwszy i na pewno nie po raz ostatni. Niesamowite zgranie muzyków na scenie, precyzja basisty, nieskazitelnie czysty (mimo piruetów i maratonu przebiegniętego na scenie) wokal Einara Solberga i imponująca solówka na wiolonczeli. Było magicznie, a momentami nawet wzruszająco.

Zobacz też: King Dude wystąpi na dwóch koncertach w Polsce 

Tagi: Rock News