06.06.2020 15:21

Podsłuchane w Antyradiu.pl: Najlepsze płyty maja 2020

Jeśli luzowanie koronawirusowych obostrzeń nie wypędziło Was na dobre z domu, usiądźcie i posłuchajcie najlepszych płyt maja. Oto one.

Podsłuchane w Antyradiu
foto: Antyradio.pl

Ale to był maj. Czy Saska Kępa pachniała nadal nie wiem, bo ciągle ograniczam wychodzenie z domu, ale biorąc pod uwagę wysyp dobrych płyt, które kiedyś trzeba przesłuchać - pewnie i tak nie miałabym na to za wiele czasu. Absolutnie nie zaskoczył mnie mój zachwyt nad rodzimymi blackmetalowcami wyklętymi, którzy uraczyli nas nowymi dźwiękami w minionym miesiącu. Jednak jakże się zdziwiłam, kiedy do skrzętnie sporządzanych notatek musiałam wpisać nową płytę Paradise Lost, a ręka mi nawet nie zadrżała. A to dopiero początek majowych dziwów.

Podsłuchane w Antyradiu: Najlepsze płyty maja 2020

Witchcraft to kapela, która zawsze kojarzyła mi się z przyjemnymi dla ucha melodiami i (czasem nieco za bardzo jak na moje preferencje) wyeksponowanymi gitarami osadzonymi w doomowych, ciężkich klimatach. Ich muzyka zamiast ociężałego bujania, jak to w tym gatunku często bywa, wywoływała częściej energiczne podrygiwanie. WTEM - "Black Metal". Już sam zamysł kontrastu między tytułem a śnieżnobiałą okładką nadał płycie świeżości i na pewno zaciekawił wzrokowców.

Podsłuchane w Antyradiu
Podsłuchane w Antyradiu
Przeczytaj także Podsłuchane w Antyradiu.pl: Najlepsze płyty kwietnia 2020

Po odpaleniu krążka konsternacja tylko rośnie. Nowa płyta Witchcraft to siedem spokojnych, klimatycznych, akustycznych numerów, w których brak dudniącego basu, zgrzytu elektryków, które miejscami zastąpiło subtelne pianino. Płyta jest na wskroś depresyjna, a nawet może wydawać się monotonna, jednak jest to ten rodzaj konsekwencji muzycznej, który mnie nie męczy. Pięknie jest.

Umbra Vitae ze względu na wokalistę Converge i muzyków The Red Chord, Uncle Acid czy Hatebreed jest nazywana supergrupą. Określenie od zawsze kojarzy mi się z kapelami grającymi dadrocka, które co kilka lat wymieniają się muzykami. Na płytę "Shadow of Life" nie powinno się patrzeć z perspektywy nazwisk, które się na nią składają. Byłoby to bardzo krzywdzące dla 26-minutowego materiału, który doskonale broni się sam. Wściekła, chaotyczna muzyka, niespodziewane zmiany tempa, zawrotna grindcore'owa prędkość i przytłaczający wokal połączone niezwykłą chemią między muzykami zrobiły robotę. Brak tutaj oczekiwanej przez wielu innowacyjności i udziwnień, ale jak to mawiają starzy górale - lepsze jest wrogiem dobrego, a muzycy postawili na swoje doświadczenie i bardzo słusznie postąpili.

Posłuchaj podcastu

Znacie sytuację, kiedy za dzieciaka słyszycie po raz pierwszy jakąś znaną kapelę i Wam się nie spodoba, przez co omijacie ją szerokim łukiem przez lata? Ja przez taką głupotę młodszej wersji siebie unikałam Paradise Lost. Moje 16-letnie uszy przesiąknięte punkiem i heavy metalem nie były gotowe na o wiele bardziej nowoczesne, cięższe i rozbudowane brzmienie tego zespołu. Na szczęście ich występ na Summer Dying Loud po przeszło 10 latach zmienił moje podejście, a dzisiaj rozpływam się przy dźwiękach "Obsidian", która mnie zachwyciła. To kontynuacja świetności z dwóch poprzednich albumów, jednak o wiele bardziej nastawiona na gotyckie klimaty. Wśród nich wygrywa numer "Ghost", który pachnie oldschoolem, a jego marszowy rytm natychmiast wwierca się w głowę. Trudno nie wyróżnić tutaj też "Forsaken". Istny majstersztyk. Bez żalu, jednak z niemałym zaskoczeniem ogłaszam nowe wydawnictwo Paradise Lost najlepszym materiałem nagranym w maju 2020.

Wrzaski, blasty, chaos, kakofonia. W takim środowisku działa kanadyjski Revenge, który powrócił z longplayem po dłuższej przerwie. Słyszałam opinie, że "Strike.Smother.Dehumanize" otwiera się na mniej odpornych słuchaczy i obniża próg wejścia do grona fanów kapeli. Oh, well, nope. Nie ma tutaj mowy o żadnych półśrodkach i kompromisach. Nowa płyta Revenge po raz kolejny nie bierze jeńców i tyra nam uszy od pierwszej do ostatniej nutki. Zmieniła się nieco staranność produkcji, na szczęście zachowano surowość materiału, która dopełnia trwającą niemal 40 minut rzeź. Przyznaję trudno się trawi taką muzykę, ale gdy się to uda, przyjemność z słuchania ciężko opisać słowami.

Na deser zostawiłam nasz polski, niezastąpiony black metal, który dla jednych przestał nim już dawno być, a dla innych przedefiniował gatunek. Biesy i Odraza, podobnie z resztą jak Furia, Gruzja czy szereg innych kapel blackowych nowego nurtu, znaleźli świeży sposób wyrazu, który trafia do fanów ekstremy. Tam gdzie skończyła się fascynacja okultyzmem, a szatan i pentagram nie wystarcza, żeby poruszyć kogokolwiek poza protestującymi przeciwko koncertom Behemotha, zaczyna się rzyganie negatywnymi emocjami i obrzucanie słuchacza ulicznym brudem i społeczną degrengoladą. Taki zabieg poczyniła po raz kolejny Odraza na "Rzeczom", albumie na wskroś osobistym, poruszającym i do głębi smutnym, a jednocześnie muzycznie nieskazitelnym. Powiedzieć, że to dobry krążek to jak nic nie powiedzieć. W mojej ocenie to najlepszy polski blackmetalowy materiał minionej dekady.

"Transsatanizm" Biesów trudno porównywać z ich debiutem. Nową płytę formacji przepełnia groteska, która podkreśla tematykę utworów. Często kompletnie niezrozumiałe wersy, na pozór pozbawione sensu, układają się w konsekwentny, pełny przekaz. Tematyka queerowa doskonale uzupełnia połączenie ekstremalnego metalu z muzyką dyskotekową, a nawet trapem. Awangardowa, krzykliwa i kolorowa forma przybrana przez Biesy dla wielu może być krokiem za daleko - dla mnie jest strzałem w dziesiątkę.

Podsłuchane  w Antyradiu
Podsłuchane  w Antyradiu
Przeczytaj także Podsłuchane w Antyradiu.pl: Najlepsze płyty stycznia i lutego 2020

Do zestawienia nie załapał się całkiem niezły Vader, którego płyta "Solitude in Madness" również mnie zdziwiła, Forming the Void z krążkiem "Reverie", która weszłaby mi znacznie lepiej, gdybym nie znała choćby dokonań Dopelord i Mark Lanegan ze świetnym materiałem "Straight Songs Of Sorrow", który tak samo szybko jak mnie zachwycił, zmęczył. 

Best rock_metal albums_ April

W tym miejscu zwykle pozwalam sobie na wyróżnienie płyt, które nie mieszczą się w szerokich widełkach rocka i metalu. Byłam przekonana, że akapit poświęcę nowemu wydawnictwu Lady Gagi. Jednak niestety płyta zupełnie nie przypadła mi do gustu, a jedyny kawałek z albumu "Chromatica", do którego mam zamiar wracać to numer "Alice". Trudno mi powiedzieć, czy z muzycznych pobudek czy przez miłość do motywu  "Alicji w Krainie Czarów", którym łatwo mnie przekupić . Krążek Gagi spodoba się fanom popu lat 90. Ja zdecydowanie wolę nawiązania do gatunku sięgające wcześniejszych dekad. Przykładem może być Dua Lipa i jej doskonała "Future Nostalgia". W tym roku królowa popu jest tylko jedna i Gadze nie udało się jej zdetronizować. 

Najlepszy koncert maja 2020

Na koncerty na żywo wkrótce przyjdzie czas, tymczasem trzeba posiłkować się tymi online. Oto jeden z nich, który nadal jest dostępny do obejrzenia w internecie oraz posłuchania w serwisach streamingowych.

Ostatnio usłyszałam od lubującej się w ciężkich brzmieniach osoby, że chyba jestem jedyną na świecie fanką Nocnego Kochanka i Revenge na raz. Dla mnie to ogromny komplement, jednak niestety niezgodny z prawdą - więcej znam takich dziwaków. I chociaż najnowszy materiał Nocnego Kochanka pasuje do całej reszty wymienionych tutaj albumów jak pięść do nosa, chciałabym Wam polecić koncert zarejestrowany przez Zdrajców Metalu podczas przymusowej izolacji.

Muzycy nagrali występ pod charakterystycznym dla nich hasłem "Nocny Kochanek Alkustycznie", gdzie wykonali swoje największe hity w akustycznych aranżacjach. Ale jakich aranżacjach. Ile tam bluesa, swingu i klimatu dusznych barów to ja nawet nie. Po dopaleniu nowej wersji "Zdrajcy Metalu" zbierałam szczenę z ziemi. Brak patatajskiego hewi robi Kochankowi dobrze, a zagrać potrafią jak widać absolutnie wszystko.

Podsłuchane w Antyradiu
Podsłuchane w Antyradiu
Przeczytaj także Podsłuchane w Antyradiu.pl: Najlepsze płyty marca 2020 roku
Tagi: Rock News