Podsłuchane w Antyradiu.pl: Najlepsze płyty października 2020. Czego warto posłuchać?

07.11.2020 18:51
Podsłuchane w Antyradiu.pl: Najlepsze płyty października 2020. Czego warto posłuchać? Fot. Antyradio.pl

Nie mamy ostatnio w tej Polsce lekko. Nastroje społeczne nie napawają optymizmem, jednak świat kręci się dalej, a muzycy wydają płyty. Chociaż tyle dobrego. 

Źle się dzieje w państwie polskim. Niezależnie od tego, jakie macie poglądy, atmosfera wzburzenia, gniewu i niepokoju, która niedawno osiągnęła tutaj apogeum, odbija się na każdym z nas. Październik był miesiącem, w którym przesłuchałam najmniej nowości od bodaj dwóch lat. Zamiast szukać nowych dźwięków, zanurzałam się w kapelach, które były mi bliskie... w gimnazjum.

Ja, dziecko lat 90. jeszcze znam podział młodzieży na subkultury, który dzisiaj chyba się już trochę zatarł. 15 lat temu byłam (albo bardziej chciałam być) punkiem, który szybko ewoluował w metala. Jak śpiewa Happysad (cytuję Happysad, nie jest dobrze) - "Bo człowiek nie jest taki, co by siedział w cieniu, chciałby się buntować, no ale nie ma przeciw czemu". Wtedy to była prawda. Dzisiaj do buntu mam powodów tyle, że "nie nadążam zmieniać nakładek na Fejsie". I wiecie co? Nie ma w tym nic fajnego.

I może właśnie na fali tych buzujących naokoło uczuć, bardzo przemówiła do mnie najnowsza płyta Maćka Maleńczuka. Nasz polski Marilyn Manson (kto to wymyślił?) wrócił do tego, co potrafi robić najlepiej - komentowania otaczającej go rzeczywistości. Na płycie "Klauzula sumienia" muzyk raczej odbiega od polityki, jednak świetnie podsumowuje polskie społeczeństwo. Z żalem i złością wytyka nam wszystkie przywary i nie bierze jeńców, obrywa się niemal każdemu. Robi to w sposób smaczny, pewny, dobitny, ale nie prostacki. A co najważniejsze nie wyczuwam w tym przekazie śladów "boomerstwa", które powoli wypełnia albumy polskich wykonawców starszej daty.

Podsłuchane w Antyradiu: Najlepsze płyty października 

Gruzja. Ech, Gruzja. Tym razem w splicie z Neon Scaffold. Myśleliście, że nie dadzą rady popłynąć bardziej niż do tej pory? Potrzymajcie im piwo. Muzycy podjęli współpracę z równie osobliwymi artystami i sama nie wierzę w to, co piszę - część Neon Scaffold, której treści za nic nie rozumiem - podoba mi się na tym krążki bardziej. Gruzja przy materiale swoich kolegów wypada znacznie mniej szaleńczo - ich działka na płycie jest wskroś depresyjna i nostalgiczna. Za to próba oddania kolorowego, acz zepsutego i niebezpiecznego Bankoku za pomocą różnorakich dźwięków i stylów u Neon Scaffold, wypada na tyle dobrze, że bez znajomości języka, jestem w stanie poczuć bijący z tego materiału niepokój i zagubienie ukryte pod płaszczem podniecenia i fascynacji. Przed odpaleniem płyty, spodziewałam się zupełnie innych emocji. Ciekawy plot twist.

Przeczytaj także

Zastanawiałam się, czy nowe wydawnictwo Ghostemane mogę zakwalifikować do muzyki rockowej lub metalowej. Jednak skoro zrobiłam to z Poppy, to tutaj chyba też zostanie mi wybaczone. "ANTI-ICON" jednym słowem? "Creepy". To 36 minut ciągłego napięcia, a od nadmiaru różnorodności zarówno muzycznej jak i wokalnej tego anty-muzyka można nabawić się klaustrofobii. Ghostemane może być jednocześnie Marilynem Mansonem i Jonathanem Davisem, a w jego kompozycjach znajdziecie ślady ścieżek dźwiękowych z ulubionych horrorów obok industrialnych zagrań w stylu Nine Inch Nails. Bardzo to wszystko dziwne, głośne i upiorne, ale jednocześnie świetnie przemyślane i DOBRE.

Wycieczkę na metalowy Dziki Zachód zafundowali mi z kolei muzycy Wayfarer. Trv fani black metalu nie będą zadowoleni, ale że nigdy do nich nie należałam, to mogę ze spokojem cieszyć japę przy kolejnym odsłuchiwaniu "A Romance with Violence". Tam tradycyjny black spotyka gitarę akustyczną, doom i inne post-metalowe kombinacje. A kiedy muzyka jest w stanie oddać kowbojską atmosferę, aromat whiskey i kurz unoszący się w suchym, gorącym, gęstym powietrzu - zawsze wciągnie mnie bez reszty. Na tym krążku nie ma przebojów, żaden utwór nie zapadł mi szczególnie w pamięć. Jednak materiał sprzedawany jako całość, ma we mnie kupca.

Przeczytaj także

Kolejni blackmetalowcy, którzy zawładnęli w minionym miesiącu moimi głośnikami to reaktywowana w ostatnich latach grupa Mörk Gryning. Muzycy na "Hinsides Vrede" nie próbują na siłę nadążać za nową falą swojego gatunku, która swoje już nakombinowała z różnymi skutkami. Panowie wracają i serwują nam powrót do lat 90. Chociaż bębny dudnią jak oszalałe, a struny palą im się pod palcami niemal w każdym numerze, muzycy nie boją się barwić swojej surowej muzyki kolorowymi melodiami.

Ostatnio przeszło mi przez głowę, jak dawno w żadnym z moich miesięcznych podsumowań nie było doom metalu. O gatunku, z którym kilka lat temu się nie rozstawałam, przypomniał mi Pallbearer. Grupa wydała w październiku płytę zatytułowaną nomen omen "Forgotten Days". Krążek jest bardzo ciężki i smutny, a jednocześnie niezwykle relaksujący. Muzycy czerpią garściami z legend - obowiązkowo z Black Sabbath, ale też Pink Floyd czy grungowego nurtu spod znaku choćby Alice In Chains. Chociaż Pallbearer jest wierny swojej stylistyce, stara się szukać nowych rozwiązań i muzycznych ścieżek. "Forgotten Days" to najprawdopodobniej najlepszy album doomowy tego roku. 

Najlepsze płyty rockowe i metalowe października 2020

Best rock_metal albums_ April (4)

PS. Miesiąc temu strasznie dałam ciała. W zestawieniu powinna znaleźć się Hostia ze świetną płytą "Carnivore Carnival". Zanotowałam, że wychodzi na początku października i bezdusznie ją pominęłam. Koniecznie sprawdźcie. Kajam się i wrzucam poniżej tytułowy kawałek z krążka.

Przeczytaj także
Joanna Chojnacka
Joanna Chojnacka Redaktor antyradia
Polub Antyradio na Facebooku
CZYTAJ TAKŻE
Logo 18plus

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.