Rewolucja francuska i kolejny polski album roku, czyli najlepsze płyty kwietnia 2021

09.05.2021 18:16
Podsłuchane w Antyradiu kwiecień 2021 Fot. Antyradio.pl

Pisałam w lutym, że znamy już płytę roku? Ratuje mnie trochę zachowawcze "być może", którym się wówczas posługiwałam. Bo dzisiaj już wcale nie jestem tego taka pewna, kwiecień przyniósł tyle dobrego, że czas być jeszcze bardziej ostrożną w swoich osądach. 

Kwiecień plecień poprzeplata, a ja nie umiem rymować. Nawiązanie do tego jakże często używanego w tym roku przysłowia miało podkreślić, jak w moim podsumowaniu minionego miesiąca będzie różnorodnie. To był bardzo owocny płytowo miesiąc. Wybranie tych kilku albumów spośród wszystkich, których wysłuchałam, było nie lada wyzwaniem. Dlatego finalnie trafiły tu wyłącznie pozycje, nad którymi nie zawahałam się ani sekundy. Lecimy.

Najlepsze płyty rockowe i metalowe: kwiecień 2021 

Gojira - Fortitude

Kilkoro z Was zwróciło mi kiedyś uwagę, że w moich zestawieniach brakuje Wam popularnych kapel. Nie zgadzam się z postulatem i zapewniam, że kiedy bardzo popularny zespół wydaje dobrą (w mojej ocenie) płytę - ona tutaj trafia. Przykładów jest mnóstwo od Paradise Lost, przez Sodom, Artura Rojka czy Me And That Man. Dzisiaj dołącza do zestawu kolejny znany pewnie Wam wszystkim wykonawca. Gojira nagrała bowiem album, którym wreszcie przekonała mnie do siebie w 100 procentach. 

Na pewno znacie takie kapele, w których można mieć wrażenie, zasłuchują się wszyscy naokoło. Gojira to dla mnie właśnie taki zespół. I chociaż nigdy nie byłam fanbojką tego bandu, to jest to zdecydowanie mój ulubiony metalowy zespół z lat 90., który odniósł niezaprzeczalny komercyjny sukces. Ich muzyka bije na łeb dokonania Slipknota, SOAD czy Korn - czyli tych zespołów, które od razu przychodzą na myśl, gdy mówimy o mainstreamowym metalu powstałym przed trzydziestoma laty. Z kolei występ formacji na Pol'and'Rock Festivalu w 2018 roku to najlepszy koncert zagranicznej metalowej kapeli w Kostrzynie nad Odrą, w jakim miałam okazję uczestniczyć. Jednak mimo wszystko żaden z albumów francuzów nie ścisnął mnie porządnie za serducho.  

Polecamy

Nie spodziewałam się, że ściśnie akurat "Fortitude". Muzycy mają na koncie dzieła mroczniejsze, bardziej intymne - jak chociażby "Magma", którą twórcy uraczyli nas 5 lat temu. Czyli takie, które z opisu powinny przypaść mi do gustu bardziej niż etniczne brzmienia, których nie brakuje na najnowszym dziele Francuzów. Być może kupuje mnie tutaj też tematyka płyty, która zapowiada, a może nawet staje się ścieżką dźwiękową do zagłady, którą przecież już trwa. 

Jednym z moich faworytów na płycie jest chyba najmniej metalowy numer, którzy można na niej usłyszeć. Melodyjny "The Chant" ze wpadającym w ucho refrenem mógłby znaleźć się w dyskografii niejednego dinozaura rocka, a mimo to nie brakuje mu świeżości i ciężaru. Drugi ulubieniec? "Amazonia". Jest to według mnie najlepszy kawałek, jaki Gojira wydała od początku działalności. Wielką trójkę zamyka "Into the Storm", który pokochałam za wściekły riff, gwałtowne zmiany tempa i imponujące zagrywki na perkusji. 

"Fortitude" to 11 numerów porządnego, metalowego grania bez ściemy i zbędnych kalkulacji, w jaką stylistykę uderzać, żeby wskoczyć w trendy. To płyta nie tylko świetna i kompletna muzycznie, ale przede wszystkim ważna. Przypominająca nam, że metal nadal może zmieniać świadomość bez wywoływania ciar żenady.  

Manbryne - Heilsweg: O udręce ciała i tułaczce duszy

Gdyby samotność, rozpacz i desperacja były muzyką, brzmiałyby właśnie tak jak "Heilsweg". To płyta przepełniona lękiem, zawodem, stratą i niepewnością. W tym trudnym do zniesienia klimacie jest jednak jakaś zgoda na ten ogrom negatywnych emocji. Bije z niego świadomość, że przeszywająca pustka jest słuszna i nieunikniona, jeśli chcemy zachować w sobie pokłady wrażliwości na świat. Strach i poczucie bezsensu to cena, którą trzeba płacić za patrzenie głębiej. Tak, te wszystkie myśli kłębią mi się w głowie, kiedy słucham albumu Manbryne. Dlatego jeśli nadal kojarzycie black metal z tańcami w pentagramie narysowanym kredą w piwnicy u kumpla, to zróbcie coś ze swoim życiem i odpalcie ten krążek. 

Debiutancki album Manbryne, składu złożonego z muzyków, którzy zdecydowanie debiutantami na metalowym rynku nie są to black metal, na który nie zasługujemy. To muzyka gorzka, na wskroś wzruszająca, niebanalna i nie bójmy się tego słowa - piękna. Osadzona w klasyce, jednak niestereotypowa, daleka od przerysowania. Dodatkowo twórcom mimo innych projektów, z których są dobrze znani, udało się wydać materiał, na który nie musimy, a wręcz nie powinniśmy patrzeć przez pryzmat muzyki, którą już słyszeliśmy. 

Odszczekuje swoje słowa z lutego, że wówczas wyszła płyta roku. Okazuje się, że polscy twórcy metalowi nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa i nadal mnie zaskakują. Jeśli dziełami tak wspaniałymi jak "Heisweg", to zapraszam. Bądźcie moimi gośćmi, jak mówią za oceanem. 

The Stubs - Make The Stubs Dead Again

WRÓCILI. Kiedy warszawska grupa The Stubs ogłosiła koniec działalności, byłam naprawdę niepocieszona. Jeśli lubicie surowe, garażowe rockandrollowe granie, to koniecznie sprawdźcie ich twórczość. Nie ma w Polsce drugiej formacji, która dorównuje im bezkompromisowością i energią. Muzycy wrócili z epką "Make The Stubs Dead Again", kolejną dawką inteligentnego, dowcipnego grania pełnego luzu i bluesowych korzeni.

Kapela nie zaprezentowała słuchaczom nic przełomowego i wyszukanego, na szczęście. Zachowała styl, nonszalancję i Elvisa z ADH na wokalu. Nie wiecie, jak się cieszę, że będzie pewnie jeszcze szansa wpaść na ich koncert. Na pierwszym byłam chyba w 2015 roku i muszę przyznać, że w dostarczaniu rozrywki nie mają w sobie równych. 

The Armed - ULTRAPOP

"O rety". To mniej więcej byłoby tyle, jeśli chodzi o głębokie przemyślenia, które przebiegły mi przez głowę, kiedy z głośników wybrzmiewały już ostatnie dźwięki z albumu "Ultrapop" The Armed. Abstrakcja w sztuce jest bardzo trudna jeśli chodzi o interpretację, ale jeszcze trudniejsza dla twórcy, kiedy chce nią przekazać konkretne emocje. Pozorne bohomazy, także te dźwiękowe często mają przecież na celu niesienie ze sobą jakiegoś przekazu (choć wcale nie muszą), a chaos w nich zawarty raczej tego nie ułatwia. Dlatego muzyka taka, jaką prezentuje nam The Armed to wyzwanie, na które nie wszyscy będą gotowi.

Melodyjne gitary, syntezatory, krzyk, hałas, śpiew, chaos. Muzyka na "Ultrapop" jest stłoczona, trzeba wysiłku, żeby wsłuchać się w jej detale i odnaleźć w nich coś dla siebie. To jeden z tych krążków, który za każdym przesłuchaniem rozumiem inaczej. Jednak zawsze słyszę w nim bunt i chęć redefinicji tego, co świat wrzuca w worek z napisem "muzyka rockowa". Tutaj ten gatunek odżywa i nabiera zupełnie nowego kształtu, który na pewno nie wszystkim przypadnie do gustu. Ba, myślę, że nie przypadnie większości słuchaczy. Ale spróbujcie.

WaluśKraksaKryzys - ATAK

Nie jestem szczególną fanką polskiej sceny alternatywnej. Zdarzają się perełki, jednak w ogólnym rozrachunku to gatunek, do którego zawsze podchodzę z rezerwą, szczególnie jeśli chodzi o rodzimych artystów. WTEM, WaluśKraksaKryzys. Płyta "Atak" to uliczne dźwięki i krzyk wściekłego na rzeczywistość buntownika, który mógłby być każdy z nas, gdyby miał nieco więcej odwagi.

A Walusiowi odwagi nie brakuje. Muzyk serwuje nam zapisy niczym prosto ze swojego pamiętnika. Opowiada o bolączkach, strachach, traumach. Robi to w sposób przemyślany spokojny, wywołuje duże emocje, jednak one nie przejmują nad jego twórczością kontroli. 

Największym komplementem, jaki przyszedł mi do głowy po trzecim wysłuchaniu "Ataku" była myśl, jak bardzo jego muzyka jest indywidualna i uniwersalna jednocześnie. Artysta spokojnie odnajdzie się na współczesnych festiwalach jak OFF czy Opener, jak i na scenie obok Grzegorza Ciechowskiego czy Lecha Janerki, gdyby wehikuł czasu mógł cofnąć go o kilkadziesiąt lat. Oby więcej tak szczerych płyt na naszym rynku.

Polecamy
Joanna Chojnacka
Joanna Chojnacka Redaktor antyradia
Polub Antyradio na Facebooku
CZYTAJ TAKŻE
Logo 18plus

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.