Roger Waters nagrywa album z producentem Radiohead

Aleksandra Degórska
14.10.2016 14:11
Roger Waters nagrywa album z producentem Radiohead Fot. AFP / East News

Ostatnia studyjna solowa płyta byłego muzyka Pink Floyd ukazała się w 1992 roku. Artysta postanowił stworzyć kolejne dzieło łącząc siły z producentem Radiohead.

Najwidoczniej Rogerowi Watersowi znudziło się ciągłe odgrywanie concept albumu Pink Floyd „The Wall”. Na lato 2017 zaplanował 5-miesięczną trasę po Ameryce Północnej zatytułowaną „Roger Waters – Us + Them”. Nazwa oczywiście nawiązuje do numeru z płyty „The Dark Side of the Moon”.

Na tych koncertach fani usłyszą nie tylko kompozycje Pink Floyd, Waters bowiem ma w planach odegranie nowych numerów z solowej płyty, nad którą obecnie pracuje. Ostatni studyjny album ukazał się w 1992 roku i nosił tytuł „Amused to Death”. W międzyczasie w 2005 roku pojawił się krążek „Ça Ira”, który jest trzyaktową operą.

Nad nowym wydawnictwem czuwa producent Radiohead - Nigel Godrich. Muzycy spotkali się w 2015 roku, gdy Godrich zajmował się koncertowym wydawnictwem Roger Waters: The Wall” pokazującym trasę koncertową obejmującą lata 2010-2013.

Waters i Godrich pracowali nad nową płytą w Londynie i Los Angeles, przy czym były muzyk Pink Floyd przeprowadził się na czas tworzenia materiału do Los Angeles. Panowie ponownie wejdą do studia w listopadzie 2016.

Czy należy się spodziewać concept albumu w stylu „The Wall”? Waters opowiedział o tym, jaki był początkowy zamysł:

Dlaczego zabijane są dzieci? To jest fundamentalnie istotne pytanie. Napisałem to wszystko - cześć o magicznej przejażdżce na latającym dywanie, część o politycznej tyradzie, część o cierpieniu. Odtworzyłem to Nigelowi, a on powiedział o 2-minutowym fragmencie, że trochę mu się podoba i jeszcze jakiś element. Wtedy więc zaczęliśmy pracę.

Jednak w pewnym momencie muzyk zmienił nieco zdanie:

Zakochałem się, więc ta płyta tak naprawdę jest o miłości - w zasadzie jest to o tym samym, co wszystkie moje krążki. To nie są tylko rozmyślenia na temat, dlaczego zabijamy dzieci. Jest to również pytanie, jak znosimy momenty miłości, jak jej doznaliśmy w naszym życiu i jak pozwalamy, by ta miłość świeciła na tle reszty egzystencji.

Waters otwarcie przyznał się, że nie słyszał wcześniejszych muzycznych dokonań producenta. Mimo tego Waters ma o nim dobre zdanie, w przeciwieństwie do przemysłu muzycznego, o którym już niejednokrotnie wypowiadał się bardzo negatywnie:

Nigel jest naprawdę dobry. Powiedział, że ludzie zawsze chcą nagrywać długie krążki i zapytał ile trwał „The Dark Side of the Moon”. Odpowiedziałem, że 38 minut. Teraz nie ma żadnych ograniczeń, bo nikt ci za nic nie płaci. Współczuję młodym muzykom, którzy wiedzą, że cała ich praca zostanie ukradziona i nikt nie chce za to zapłacić. 

Jak na razie nie wiadomo dokładnie, kiedy ukaże się nowe studyjne wydawnictwo od Watersa, oby nie kazał fanom czekać zbyt długo.

Starczy Wam cierpliwości na nowy album Rogera Watersa?

Aleksandra Degórska Redaktor antyradia
Polub Antyradio na Facebooku
CZYTAJ TAKŻE
Logo 18plus

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.