11.04.2019 11:03

Ruszył proces w sprawie śmiertelnego pobicia Roberta Brylewskiego. Oskarżonemu grozi dożywocie

Oskarżony Tomasz J. nie przyznał się do winy twierdząc, że został odurzony i nie był świadomy tego, co robił.

Robert Brylewski
foto: Karol Makurat/REPORTER/East News

Robert Brylewski zmarł 3 czerwca 2018 w wieku 57 lat. Muzyk został dotkliwie pobity i po ciężkim urazie głowy zapadł w śpiączkę, z której nigdy się już nie wybudził. Prokuratura postawiła zarzut pobicia i przyczynienia się do śmierci 41-letniemu Tomaszowi J. Jak podaje PAP, 10 kwietnia 2019 ruszył proces w Sądzie Okręgowym Warszawa-Praga i oskarżony przeprosił rodzinę oraz fanów muzyka, ale nie przyznał się do winy. W ławie obok prokuratora zasiadły córki Roberta Brylewskiego i jego partnerka.

Ruszył proces w sprawie śmiertelnego pobicia Roberta Brylewskiego. Oskarżonemu grozi dożywocie

Prokurator Wojciech Misiewicz zarzucił Tomaszowi J., że 28 stycznia 2018 roku zadał Brylewskiemu liczne ciosy nogami i rękami. W wyniku obrażeń muzyk zmarł. Oskarżony odpowiada także za to, że próbując się dostać do mieszkania przy ulicy Targowej kierował groźby karalne do 16-letniego syna partnerki Brylewskiego.

Robert Brylewski
Robert Brylewski
Przeczytaj także Robert Brylewski został śmiertelnie pobity? Jest akt oskarżenia przeciwko Tomaszowi J.

Tomasz J., 42-letni kierownik sklepu z Serocka odmówił składania wyjaśnień, zgodził się odpowiadać na pytania sądu. Jak podaje PAP, najpierw zostały mu odczytane protokoły z przesłuchań przeprowadzonych w toku śledztwa. Oskarżony twierdził, w nocy 28 stycznia 2018 pił alkohol w barze na Śródmieściu. Podczas innego przesłuchania dodał, że wcześniej umówił się w hotelu na całą noc z prostytutką, która mogła dosypać mu czegoś do drinka.

Mężczyzna powiedział, że stracił przytomność. Zamówił taksówkę i pojechał pod kamienicę przy ulicy Targowej, gdzie kiedyś mieszkał z rodzicami. Na klatce schodowej budynku miał zostać napadnięty przez 4 osoby, włącznie z Brylewskim. Mężczyzna myślał, że napastnicy dostali się do mieszkania jego rodziców.

Mężczyzna wygłosił w sądzie krótkie oświadczenie:

"

Chciałem złożyć wyrazy współczucia dla rodziny, znajomych i fanów pana Brylewskiego z powodu jego śmieci. Jestem tym faktem załamany, poruszony. Nie pojechałem tam z zamiarem jakiejkolwiek bójki. (...) Nie powinienem się tak zachowywać, jak się zachowywałem. "

Atak na Roberta Brylewskiego: zeznania świadków

Jak podaje PAP, nastoletni syn partnerki Roberta Brylewskiego, Franciszek Ż., zeznał, że w pewnym momencie do mieszkania zaczął dobijać się oskarżony, który zachowywał się podejrzanie. Rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga prokurator Marcin Saduś zdradził, że muzyk miał bardzo poważne urazy głowy, początkowo był utrzymywany w śpiączce farmakologicznej. Biegły z zakresu medycyny sądowej stwierdził, że śmierć muzyka 3 czerwca 2018 była następstwem obrażeń głowy, których doznał kilka miesięcy wcześniej.

Robert Brylewski
Robert Brylewski
Przeczytaj także W 2019 roku powróci festiwal twórczości Roberta Brylewskiego

Tomasz J. uważa, że mógł zostać odurzony. Powiedział, że mimo jego próśb nie pobrano mu krwi do badania. Badanie alkomatem wykazało 1,3 promila alkoholu w organizmie. Mężczyźnie za śmiertelne pobicie muzyka grozi kara od 5 lat więzienia do dożywotniego pozbawienia wolności.

Aleksandra Degórska
Tagi: Rock News Robert Brylewski