29.04.2016 12:45

Scott Ian: Anthrax mógłby być wielki jak Adele

...wystarczyłoby, żeby każdy, kto rozpoznaje Scotta Iana na ulicy, kupował przynajmniej jedną jego płytę. Jak gitarzysta radzi sobie na co dzień ze sławą?

Scott Ian: Anthrax mógłby być wielki jak Adele
foto: Notimex / The Grosby Group / East News + AFP / East News

Muzyk, będący jedynym stałym ogniwem wszystkich składów Anthrax na przestrzeni czterech dekad, to jedno z najbardziej znanych nazwisk w świecie metalu. Przez lata wyrobił sobie wyrazisty wizerunek i nie sposób go pomylić z nikim innym. Charakterystyczna łysina i pokaźna bródka czynią go momentalnie kojarzonym symbolem zespołu.

Nie sposób się więc dziwić, że gitarzysta jest bardzo często rozpoznawany w miejscach publicznych, a ludzie bez problemu widzą w nim słynnego muzyka. Nawet jeśli nie siedzą na co dzień w thrash metalu i generalnie nie gustują w cięższych brzmieniach - a jak przekonuje muzyk, w większości przypadków tak właśnie jest...

"

W dziewięciu przypadkach na dziesięć ludzie kojarzą moją twarz, ale tak naprawdę nie mają bladego pojęcia, kim jestem. Czasem chciałbym poprowadzić takie sytuacje w następujący sposób: „O, chcesz zdjęcie ze mną? No dobra, ale kup teraz moją płytę i wtedy trzaśniemy sobie fotę”. Wiecie, ile mógłbym z tego mieć? Anthrax byłby wielki jak Adele. "

...dwuznaczność tych słów chyba nie była zamiarem Scotta Iana. To bardzo rygorystyczne podejście do fanów - a przecież wielu z nich wiernie kolekcjonuje kolejne krążki Anthrax od wielu lat. W jaki sposób gitarzysta byłby w stanie rozpoznać, czy napotkany miłośnik jego twórczości nie ma w domu całej półki jego wydawnictw? Według muzyka nie stanowiłoby to problemu.

"

Zaufajcie mi, potrafię w mgnieniu oka odróżnić kogoś, kto siedzi naprawdę głęboko w temacie zespołu od typa, który po prostu podejdzie do mnie na ulicy, bo prawdopodobnie widział mnie przez ułamek sekundy na VH1 i ma wrażenie, że spotkał właśnie kogoś sławnego. W takich sytuacjach robię, co mogę, aby nie zawieść jego oczekiwań i marzeń. "

Jeśli macie właśnie mieszane uczucia co do Scotta Iana, muzyk za chwilę dodał, że w przypadku prawdziwych fanów prezentuje zupełnie inne podejście do tematu. W takich wypadkach spotkanie jest o wiele lepszym doświadczeniem dla obu stron. Jeśli jednak chodzi o przypadkowych ludzi, nie pozostawia im złudzeń.

"

Kiedy ktoś mi mówi: „Ej, poznaję cię! Skąd mogę cię znać?”, jedyne co mogę mu odpowiedzieć... „Wiesz, co? To naprawdę nie mój problem, żeby ci udzielać odpowiedzi na takie pytania. To nie ja powinienem kończyć to zdanie, tylko ty”. Wydaje mi się, że jeśli już do kogoś podchodzisz - choć osobiście nigdy tego nie robię - ale jeśli już to robisz, to powinieneś wiedzieć, z kim masz do czynienia. Chyba nie wymagam zbyt wiele? "

Muzyk przyznał też, że chwilami bycie tak rozpoznawalnym bywa dla niego męczące - czasem chciałby po prostu wziąć udział np. w koncercie Iron Maiden, tymczasem jest ciągle zaczepiany przez fanów. Jednak rozumie, że jego fanom zależy na każdej chwili, którą mogą spędzić w jego towarzystwie.

Dlatego pamiętajcie: jeśli kiedyś spotkacie Scotta Iana na ulicy (np. we Wrocławiu), nie musicie go już pytać o ulubione płyty, wspomnienia dotyczące Dimebaga Darrella, ani nawet opinię w sprawie zmiany wokalisty AC/DC. A przede wszystkim, oczywiście, kupujcie płyty Anthrax.

Co sądzicie o podejściu Scotta Iana do swoich fanów?

Jakub Gańko
Tagi: Duperele Anthrax Scott Ian