21.10.2016 13:24

Scott Ian: Powinniśmy dać szansę Belladonnie, zanim go zwolniliśmy

Scott Ian uważa, że Anthrax powinien był dać szansę Joey'emu Belladonnie przed tym, jak go wyrzucił. Przeszło dwie dekady temu autora wokali na „Among the Living” zastąpił John Bush, były członek Armored Saint.

Scott Ian: Powinniśmy dać szansę Belladonnie, zanim go zwolniliśmy
foto: Chris Pizzello / Invision / AP / Fotolink / East News

Joey Belladonna, którego ostatni powrót do Anthrax zaanonsowano w maju 2010 roku, był wokalistą zespołu od 1984 do 1992 roku. Artysta był uznawany za część klasycznego składu zespołu (obok Dana Spitza, Scotta Iana, Franka Bello i Charliego Benante), który w latach 2005-2006 zreformował się na trasę koncertową. Jego wokal znajdował się na najbardziej cenionych albumach zespołu na czele ze „Spreading the Disease”, „Among the Living” oraz „State of Euphoria”. Krążki, na których udzielał się wokalnie sprzedały się w ponad ośmiu milionach egzemplarzy na całym świecie.

Scott Ian opowiedział, z czego wynikała decyzja Anthraxu o wyrzuceniu ze składu charakterystycznego wokalisty:

"

Po prostu nie miałem już więcej cierpliwości. Sądzę, że moim największym problemem było to, że pisałem słowa i nie mogłem pogodzić się dłużej z faktem, że ktoś inny śpiewa moje teksty, chociaż ja nie umiałem śpiewać. Nie było mowy, żebym był wokalistą Anthraxu. Wydaje mi się, że tak na prawdę chodziło tylko o to - nie mogłem tego dłużej znieść. To są moje słowa, to są moje uczucia, to moje emocje, a ty nie jesteś mną. Nawet ucząc się kawałków i słuchając ich potem miałem wrażenie, że nie tak słyszę je w głowie. „Nie, nie. W ten sposób. W ten sposób. W ten sposób.” "

Kontynuował, zaznaczając, że kapela potrzebowała w tamtym czasie zmiany za mikrofonem:

"

Moim rozwiązaniem w tamtym czasie było odwrócenie się do reszty kapeli i oznajmienie: „Albo Joey, albo ja”. Zrobiłem to samo gówno, które lata wcześniej wykonał Neil Turbin [wokalista na debiucie Anthraxu]. Powiedziałem: „Nie mogę tego znowu robić. Musimy dokonać jakiejś zmiany”. I to nie byłem tylko ja, reszta też uważała podobnie. Wszyscy czuli, że byliśmy już poza tym, co robiliśmy jako Anthrax w latach 80. i we wczesnych latach 90. Brzmienie się zmieniło. "

Wspomniał także, że kierunek muzyczny zespołu zmienił się znacznie przez lata, co zaowocowało potrzebą znalezienia nowego wokalisty po wydaniu „Persistence of Time”:

"

Jeśli posłuchasz „Persistence of Time”, to okaże się, że muzycznie ten album ma więcej wspólnego z „Sound of White Noise”, pierwszym albumem z Johnem Bushem niż ze „State of Euphoria”, wcześniejszym albumem Anthraxu. Muzycznie szliśmy już w innym kierunku, jednak Joey, dla nas, w tamtej chwili, „już nas nie reprezentował”. "

Ian opowiadał dalej, że od tego czasu zauważył, jak unikalny był wokal Joey'a i zobaczył go w innym świetle niż widział dwadzieścia lat temu:

"

Oczywiście, spędziłem rok swojego życia pisząc książkę „I'm the Man: The Story of That Guy from Anthrax”, patrząc wstecz na ten czas, wchodząc z powrotem w tamten klimat i... powinniśmy byli dać temu kolesiowi szansę. Czemu nie daliśmy mu jej, na prawdę nie wiem, dlaczego nie mogliśmy mu jej dać... Nawet pamiętam, jak Jonny Z, nasz manager, mówił: „Jesteście pewni? Czy to na pewno decyzja, jaką chcecie podjąć?” - „Tak, tak, tak.” "

Założyciel Anthrax dodał, że ostatnim powodem, dla którego rozstali się z Belladonną był kierunek, w jakim szedł zespół. Brzmienie było cięższe i kapela nie wierzyła, że Joey za mikrofonem sprawdzi się dobrze w takim repertuarze.

"

Chciałem, aby było mocniej. Nie mogłem tego sam zrobić, ale chciałem kogoś, kto mógłby prawie... Chciałem, żeby było mocniej. Nie chciałem Lemmy'ego - nie chciałem, żeby to tak brzmiało - chciałem tylko, żeby było mocniej. A John Bush to zapewnił, z pewnością. "

Joey Belladonna był krytyczny odnośnie decyzji Anthraxu o wyrzuceniu go u szczytu popularności zespołu. Niedawno powiedział:

"

Osobiście, kiepsko się myśli o tym, że wszystkie te lata przeleciały i nie miałem okazji zrobić czegokolwiek. A mogłem przecież śpiewać na tych nagraniach. Nie chcę mówić, że to co zrobili było... Jakikolwiek był powód, jakikolwiek był styl przekazania tego i tak dalej. Mógłbym to z łatwością zaśpiewać, mimo wszystko, bez problemu. To byłoby łatwe do zaśpiewania. Po prostu wydaje mi się, że gonili za jakimś innym pomysłem. Zawsze tak mówię, niezależnie od tego, czy się zgadzają. Nie sądzę, żeby był jakiś powód, żeby się zmieniać. Ale wiesz co? Teraz jesteśmy tutaj. "

Anthrax gra właśnie trasę promującą najnowsze wydawnictwo zespołu, „For All Kings”, który ukazał się 26 lutego 2016 roku nakładem Nuclear Blast.

Podzielacie zdanie Scotta Iana, czy może wolicie twórczość jego zespołu z Johnem Bushem za mikrofonem?

Maciej Daszuta
Tagi: #Anthrax #Rock News #Scott Ian