System of a Down przerwał koncert z powodu obrażeń fanów
Robert Skowronski
16.09.2015 10:18
System of a Down przerwał koncert z powodu obrażeń fanów Fot. kadr z wideo

Szaleństwo pogowania to standard na koncertach. Jednak na występie System of a Down wymknęło się ono spod kontroli - wielu fanów ucierpiało i musiało korzystać z pomocy lekarzy.

Grupa wystąpiła w ramach festiwalu Riot Fest w Chicago. Już zaledwie po czwartym utworze w setliście, czyli „Aerials”, zespół musiał prosić fanów o zachowanie bezpieczeństwa i zrobienia więcej przestrzeni. Serj Tankian i Daron Malakian przez kilka minut opanowywali sytuację, by móc ostatecznie przejść do zagrania „Soldier Side”. Gitarzysta przerwał wykonywanie utworu mówiąc:

To strasznie dziwne, żeby śpiewać, kiedy ludzie przede mną wyglądają, jakby właśnie umierali.

Następnie kapela zaczęła grać „B.Y.O.B.”, jednak na prośbę ochroniarzy ponownie musiano przerwać utwór. Rozległy się dźwięki sygnału karetki pogotowia. Wyglądało to tak:

A oto ujęcie z innej perspektywy:

Po tych incydentach grupie udało się jednak dokończyć zagranie koncertu.

Jednym z uczestników koncertu był amerykański zawodowy zapaśnik Steve Schneider. Opublikował on na Facebooku swoje zdjęcie po zakończonym występie. Trzeba przyznać, że nie obyło się bez obrażeń:

System of a Down: 1
 Ja: 0

Upadłem podczas koncertu System of a Down, po czym ktoś przewrócił się na mnie i nie mogłem oddychać. Gdy tylko ludzie ze mnie wstali, to przewrócili się kolejni. Nie miało to końca. W pewnym momencie miałem kogoś na plecach i kogoś siedzącego albo stojącego na mojej głowie, przyciskającego moją twarz do błota. Cały czas nie mogłem oddychać, a gdy mi się to udawało to wdychałem błotną wodę. To była najstraszniejsza rzecz w moim życiu, bo nie wiedziałem jak długo to będzie jeszcze trwać. System of a Down musiał przerwać koncert, żeby sanitariusze mogli mnie wyciągnąć, w tym momencie byłem już nieprzytomny, więc nie pamiętam tego. Ostatnią rzeczą jaką pomyślałem, było to, że tak właśnie umrę, a następnie odleciałem.  

steve

Być może gdyby koncert miał miejsce w Finlandii wszyscy poobijani i niezadowoleni fani mogliby zażądać zwrotu pieniędzy. A tak trzeba sobie powiedzieć: „Do wesela się zagoi”, a przynajmniej do następnego wybrania się na festiwal.

Robert Skowronski Redaktor antyradia
Polub Antyradio na Facebooku
Logo 18plus

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.