The Guardian opublikował obszerny artykuł o Nergalu. "To część szerszego ataku na prawa człowieka"

19.03.2021 12:18
Adam Nergal Darski Fot. ANNA KACZMARZ / DZIENNIK POLSKI / POLSKA PRESS/Polska Press/East

W serwisie jednego z najpopularniejszych dzienników brytyjskich "The Guardian" pojawił się obszerny artykuł na temat Adama Nergala Darskiego i jego walki z polskim prawem.

Adam Nergal Darski po kolejnym oskarżeniu o obrazę uczuć religijnych stracił cierpliwość. Muzyk zorganizował akcję Ordo Blasfemia, która sprzeciwia się polskiemu prawu. Jak wielokrotnie podkreślał Nergal, przepisy są ograniczeniem wolności słowa. Artyście w krótkim czasie udało się zebrać niemal 40 tysięcy funtów, czyli ponad 200 tysięcy złotych. O inicjatywie i problemach polskiego muzyka zaczęły pisać zagraniczne media.

W serwisie theguardian.com pojawił się obszerny artykuł o prawie obowiązującym w Polsce. Pretekstem do tekstu była właśnie sprawa Nergala. Redaktor Michael Hann już na wstępie podkreślił, że stanie w opozycji do chrześcijaństwa w muzyce metalowej nie jest niczym nowym już od 1981 roku, w którym grupa Venom wydała album "In League With Satan". Dziennikarz zauważył, że muzyka ekstremalna nigdy nie podobała się kościołowi, ale niechęć nie prowadziła do niczego więcej niż "grymasy z ambony". "Ale nie w Polsce" - pisze Hann.

The Guardian opublikował obszerny artykuł o Nergalu

Redaktor opisał sprawę związaną z najświeższym oskarżeniem wobec Nergala. Zauważył, że jeśli wyrok zostanie podtrzymany, może on utrudnić artyście koncertowanie poza granicami Polski. Hann podał również dane dotyczące oskarżeń o bluźnierstwa przeciwko religii w Polsce. Napisał:

W ciągu ostatnich kilku lat, w których krajem rządzi prawicowa partia Prawo i Sprawiedliwość, liczba aktów oskarżenia o bluźnierstwa się podwoiła. W 2020 roku wniesiono 29 aktów oskarżeń, w 2016 roku tylko 10.

Dziennikarz przytoczył zapis, na podstawie którego oskarżanie artystów o obrazę uczuć religijnych jest w ogóle możliwe.

Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych.

Nergal podkreśla, że sformułowanie jest bezsensowne i niejasne. Każdy człowiek ma inną tolerancję na zniewagę oraz inny poziom wrażliwości. Nergal wielokrotnie zadawał pytanie, jak dokonać takiego pomiaru i w jaki sposób ustalić obiektywne granice. Jak zauważa autor tekstu na The Guardian, przepis ma jeszcze jeden mankament - nie dotyczy "powszechnej obrazy". Pod postem Nergala na Instagramie, przed nagłośnieniem sprawy, pojawiły się podobno jedynie 4 negatywne komentarze.

Polecamy

Hann skontaktował się w ramach pracy nad artykułem z polskim Ministerstwem Sprawiedliwości. Rzecznik wyjaśnił dziennikarzowi, że wolność słowa może podlegać ograniczeniom. Jak cytuje wypowiedź autor tekstu:

Takie publikacje nie wzbogacają debaty publicznej ani nie prowadzą do rozwoju tolerancji czy szacunku do ludzkiej godności, które są podstawą demokratycznego i pluralistycznego społeczeństwa. Państwo może zatem uznać za konieczne podjęcie działań w celu stłumienia pewnych form wypowiedzi. Jest to uzasadnione zwłaszcza w przypadku umyślnego naruszenia ducha tolerancji, gdy np. przedmiot kultu religijnego został celowo i złośliwie przedstawiony w sposób prowokacyjny.

To część szerszego ataku na prawa człowieka

Michael Hann "The Guardian"

Hann w swoim artykule podkreślił, że na sprawę Nergala trzeba spojrzeć w znacznie szerszym kontekście. Dziennikarz przytoczył w tekście słowa premiera Mateusza Morawieckiego, który w 2017 roku mówił w Radiu Maryja o wartościach chrześcijańskich, które powinny obowiązywać w całej Europie. Jak pisze Hann:

Polskie przepisy dotyczące bluźnierstwa na tle religijnym mają znaczenie, ponieważ są częścią szerszego ataku na prawa człowieka.

W następnych akapitach autor wspomina o oskarżeniu wobec działaczy LGBTQ + za dołączenie do obrazu Matki Boskiej tęczowej aureoli. Pisze także o atakach na mniejszości, zakazie aborcji w Polsce, strajkach oraz pedofilii w kościele katolickim.

Polecamy
Joanna Chojnacka
Joanna Chojnacka Redaktor antyradia
Polub Antyradio na Facebooku
CZYTAJ TAKŻE
Logo 18plus

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.