22.11.2016 18:41

Tony Iommi nie wyklucza kolejnych koncertów Black Sabbath?

Pożegnalna trasa koncertowa Black Sabbath dobiegnie końca w lutym 2017 roku w Birmingham, skąd pochodzi zespół. Tony Iommi nie wyklucza jednak po jej zakończeniu pojedynczych występów kapeli na festiwalach.

Tony Iommi nie wyklucza kolejnych koncertów Black Sabbath?
foto: Amy Harris / Invision / AP / Fotolink

Tony Iommi zdradził w nowym wywiadzie, że trwająca właśnie pożegnalna trasa koncertowa ojców heavy metalu, która zakończy się w lutym 2017 roku będzie ostatnią ze względu na jego stan zdrowia. Gitarzysta nie jest w stanie fizycznie dłużej znosić trudów życia w trasie.

Autor jednych z najsłynniejszych metalowych riffów powiedział, że chciałby grać dłużej, jednak jego organizm mógłby to źle znieść:

"

Nie chcę przestawać grać. Dla mnie, chodzi teraz o trasy. Będzie musiał nadejść dzień, w którym powiemy: „Popatrz, robimy to już od pięćdziesięciu lat”. To już prawie pięćdziesiąt lat – czas przyjrzeć się teraz temu ponownie. "

Tony Iommi, u którego w 2012 roku zdiagnozowano chłoniaka, był leczony podczas światowej trasy zespołu w 2013 roku. Przyznał, że nie był wtedy początkowo przekonany, czy uda mu się ponownie wystąpić na scenie.

"

To było trudne, ponieważ w zasadzie napisaliśmy album „13” i nagraliśmy go przez ten czas. W tamtym czasie myślałem: „Cóż, to by było na tyle. Nie będzie mnie już tutaj o tej porze następnego roku”. Naprawdę to sobie myślałem, ale pomyślałem też: „Zróbmy to jak należy” i każdy mocno się przyłożył, bo myślę, że każdy trochę czuł to samo. "

Gitarzysta nie mógł latać, dlatego pomysły na utwory wspólnie składano u niego w domu, w jego studio. Opowiedział też o radioterapii i wsparciu, jakie otrzymywał od zespołu podczas nagrywania „13”. W czasie pisania muzyki na płytę odbywał kurację, która spowodowała utratę wagi i kiepskie samopoczucie. Pozostali członkowie Black Sabbath sugerowali mu, że jeśli czuje się słabo może odpocząć, podczas gdy oni będą pracować dalej. Po ukończeniu albumu kapela wyruszyła w trasę, a Iommi co sześć tygodni chodził na terapię. Leczenie trwało rok, jednak udało się pogodzić wszelkie trudności.

Patrząc wstecz, gitarzysta uważa, że jego choroba miała wpływ na brzmienie płyty „13”:

"

Sądzę, że to spowodowało, iż muzyka jest bardziej intensywna, ponieważ poczucie, że… „O Boże, to może być prawdopodobnie ostatni raz, kiedy robimy album i gramy, a może nie będziemy nawet w trasie. Dlatego to było bardzo emocjonalne dla każdego, wydaje mi się, w tamtym czasie, bo nikt nie wiedział, co się… Cóż, i tak nigdy nie wiemy, ale to było właśnie to uczucie… I wtedy, oczywiście, kiedy poszliśmy nagrać album i Rick Rubin chciał to zrobić w swoim studio w Los Angeles musiałem pojechać i znów robiliśmy to samo – nagrywaliśmy trochę, po czym musiałem wracać do Anglii, na kurację, zaczekać tam miesiąc i wrócić, aby kontynuować nagrywanie. Musieliśmy pracować naokoło tego. "

Black Sabbath zakończy swoją pełną sukcesów karierę siedmioma koncertami w swojej ojczyźnie, Anglii. Odbędą się one w styczniu i lutym 2017 roku, a ostatnie dwa z nich odbędą się w rodzinnym mieście kapeli – Birmingham. Będą to prawdopodobnie ostatnie koncerty zespołu.

"

To sprawia wrażenie jakby… nie wydaje mi się, żeby to zaskoczyło w niektórych przypadkach, ale w innych już tak. Kiedy graliśmy początkowo w Australii to było jak: „To jest ostatni raz, kiedy jestem tutaj, jako ta kapela”. I wtedy to na pewien sposób zaskoczyło i tak zacznie być teraz, ponieważ wiemy, że to ostatni raz na trasie. Ale, tak, wiedzieć, że to jest w pewien sposób finalne to coś dziwnego, naprawdę. Nie robimy z tego wielkiej rzeczy podczas nocy - zagramy i zejdziemy. Jednak sądzę, że ostatecznie, jak będzie się zbliżał koniec, wtedy nagle stanie się „Bang!”. "

Pytany o swoje plany po ostatnim koncercie Black Sabbath, Tony Iommi odpowiedział:

"

Zastanawiam się, bo to będzie taka dziwna rzecz, ponieważ Black Sabbath zawsze było moim życiem, od pierwszego dnia i wszystko schodziło na manowce ze względu na Black Sabbath – wszystkie małżeństwa i cała reszta – w zasadzie ze względu na kapelę – ponieważ zawsze jestem poza domem pracując i robiąc to, zawsze w studio. Dlatego to będzie bardzo dziwne, ten ostatni koncert. Nawet nie wiem jak się ktokolwiek poczuje. To będzie odmienne. A po tym, kto wie? Bo pytano mnie o to: „Co będziesz robił po tym wszystkim?” Cóż, nie wiem. Dopóki to nie światowe trasy, jestem w porządku. To podróże mnie teraz męczą. Odkąd byłem chory, naprawdę mnie to teraz dotyka. "

Legendarny gitarzysta zaznaczył, że wciąż ma ogromną chęć do grania muzyki, jednak nie może sobie pozwolić na ryzykowanie zdrowia w trakcie uciążliwych tras i długich tygodni poza domem.

"

Koncerty tu i tam są w porządku. Chodzi o ciągłe: „Musisz tu być przez miesiąc, a tam przez sześć tygodni”, bo robiliśmy to już długo. Dopiero kiedy zachorowałem, wtedy zacząłem się robić wrażliwy. Przed tym, mogłem robić wszystko. To pokazało mi, że kiedy zostałem zdiagnozowany poczułem się nagle przybity i straciłem wiele pewności. A oni mówią: „Nie powinieneś latać, naprawdę.” i „Nie powinieneś robić tego, nie powinieneś robić tamtego”. To jest właśnie to, co doprowadziło do zakończenia tego wszystkiego – koniec tego, naprawdę, ponieważ ciągłe trasy dopadną w końcu każdego. "

Naciskany, czy będzie kiedykolwiek rozważał jednorazowe występy z Black Sabbath po zakończeniu trwającej, pożegnalnej trasy koncertowej kapeli, Iommi odpowiedział:

"

Nie skreślałbym tego, jeśli pewnego dnia pojawiłaby się taka propozycja. To możliwe. A nawet zrobienie albumu, bo wtedy – znowu - wszyscy są w jednym miejscu. Jednak nie wiem, czy tak się stanie. "

Niedawno, w ramach promocji albumu „Paranoid” w wersji Super Deluxe Edition, opublikowano utwór „Iron Man” w odmiennej od szeroko znanej wersji. Zawiera ona zmieniony tekst i została zarejestrowana na żywo w 1970 roku w Szwajcarii. Możecie jej posłuchać poniżej:

W oryginalny skład kapeli wchodzili: Ozzy Osbourne na wokalu, Tony Iommi na gitarze, Geezer Butler na basie oraz Bill Ward za perkusją. Przed odejściem Ozzy’ego, kapela z Birmingham nagrała osiem studyjnych krążków, z czego ostatni, „Never Say Die!”, w 1978 roku. W latach 90. i późniejszych do zespołu sporadycznie wracali byli członkowie, aby wspólnie grać koncerty.

Zespół zreformował się ostatecznie w późnym roku 2011. Miał w planach nowy album oraz trasę koncertową, jednak Bill Ward odpadł ze składu już po kilku miesiącach. Pozostała trójka legendarnego składu Black Sabbath wydała w 2013 roku album „13”. Trasa „The End” dotarła także do Polski. Kapela zagrała w Krakowie.

Maciej Daszuta
Tagi: Rock News Black Sabbath Tony Iommi