Top 10: Rockowe utwory z kosmosu

Maciej Koprowicz
20.07.2017 16:03
Top 10: Rockowe utwory z kosmosu Fot. NASA/eyevineEAST NEWS, Katie Jones/WWD/REX/Shutterstock/EAST NEWS, @Parisa/Splash News/EAST NEWS, Splash News/EAST NEWS

Dokładnie 48 lat temu Neil Armstrong postawił stopę na Księżycu. Podbój kosmosu fascynował wielu muzyków rockowych – sprawdźcie naszą listę najlepszych piosenek o astronautach, rakietach i lotach w nieznane.

20 lipca 1969 – mały krok dla człowieka, a wielki dla ludzkości. Pierwszy załogowy lot na Księżyc sprawił, że cała ludzkość zwróciła wzrok do gwiazd. Eksploracja kosmosu wywarła ogromny wpływ także na kulturę popularną, nie wyłączając muzyki. Artyści rockowi zawsze mieli ciągoty do „odlotu”, więc ogromne przestrzenie Wszechświata były dla nich bardzo inspirujące.

Pod wpływem fascynacji kosmosem powstał nawet osobny podgatunek rocka, tak zwany space rock, którego futurystyczne, odrealnione brzmienie przywoływać miało nastrój międzygwiezdnych podróży. Ale w astronautów w swoich piosenkach wcielali się twórcy z najróżniejszych rockowych półek. Wszechświat i jego podbój okazał się – nomen omen – uniwersalnym tematem dla twórców z gitarami. Z okazji rocznicy pionierskiego lądowania człowieka na Księżycu przypominamy najlepsze utwory, których tematem jest kosmos.

Przeczytaj także

10. Deep Purple – „Space Truckin’” (1971)

Ian Gillan i spółka zabierają nas podróż nie tylko w przestrzeń kosmiczną, ale i w czasie. „Space Truckin’” to migawka z przyszłości, gdy między planetami można będzie skakać niczym od jednego baru do drugiego. Kosmos Purpurowych to miejsce nieustającej imprezy: „Mieliśmy dużo farta na Wenus/Na Marsie zawsze była niezła bania/Spotykaliśmy tych odjazdowych ludzi/Bujaliśmy się po Drodze Mlecznej”. To się nazywa odlot!

9. Modest Mouse – „Space Travel Is Boring” (1996)

Zupełnie inaczej wyobrażają sobie gwiezdne wyprawy indierockowcy z Modest Mouse. Bohaterka ich piosenki wygrywa lot w kosmos, ale ponieważ leci zupełnie sama, podróż okazuje się traumatycznym przeżyciem. Samotność, monotonia i brak poczucia czasu doprowadzają ją do obłędu. „Wystrzelili mnie na Księżyc/Jestem tu od pół godziny, chcę już wracać do domu” – skarży się słuchaczom.

8. Hawkwind – „Silver Machine” (1972)

Zespół Hawkwind, w którym przed Motörhead grał na basie Lemmy Kilmister, uchodzi za pioniera space rocka. Ich psychodeliczne kompozycje rzeczywiście potrafiły porywać słuchacza na inną planetę – szczególnie, jeśli korzystał z dodatkowego „napędu”. Ich najsłynniejsze dzieło, album live o znamiennym tytule „Space Ritual” to zapis multimedialnego performance’u, pełnego nawiązań do gwiezdnych podróży. W jednym z wielkich przebojów Hawkwind, „Silver Machine”, Lemmy zabiera nas na psychodeliczną przejażdżkę statkiem kosmicznym, „na drugą stronę nieba, do twojego znaku zodiaku”.

7. The Rolling Stones – „2000 Light Years From Home” (1967)

Wyprawa w kosmos była dla wielu rockmanów znakomitą metaforą narkotykowego odlotu. Mick Jagger w utworze z płyty „Their Satanic Majesties Request” jest naszym przewodnikiem w locie na „gwiazdę z ognistymi oceanami”, czyli na Aldebarana w gwiazdozbiorze Byka. Wbrew tytułowi, Aldebaran leży znacznie bliżej od Ziemi, niż 2 tysiące lat świetlnych - to mniej więcej 66,6 roku świetlnego. Przypadek? Czyżby wielkousty wokalista chciał nas przekonać, że szatan jest w rzeczywistości kosmitą?

6. Elton John – „Rocket Man” (1972)

Astronauci są powszechne podziwiani za swoją odwagę i wszyscy im zazdroszczą wspaniałych widoków z góry, ale jak często zastanawiamy się, jak wygląda ich codzienne życie? Czy tęsknią za swoimi partnerami i dzieciakami? Elton John w jednym ze swoich największych hitów wcielił się w zdobywcę kosmosu, który mknąc rakietą przez gwiezdną przestrzeń czuje się cholernie samotny.

5. Queen – ’39 (1975)

Grupa Queen miała w swoich szeregach najsłynniejszego astronoma w świecie rocka – Briana Maya. Jeśli zabierała się w tekstach za kosmiczne tematy, można było się spodziewać rzeczowego i naukowego do nich podejścia. „’39” to opowieść o dramacie astronautów wyruszających w podróż międzygwiezdną. Z powodu zjawiska zwanego dylatacją czas w przestrzeni kosmicznej upływa im wolniej, niż ludziom na Ziemi. Kiedy wracają z podróży, na świecie nie ma już nikogo z ich bliskich: „Bo minęło już tyle lat/Chociaż jestem starszy tylko o rok”.

Zobacz też: >> Najlepsze filmy o kosmosie i kosmonautach <<

4. Black Sabbath – „Into The Void” (1971)

W latach 60. i 70. astronauci byli największymi bohaterami opinii publicznej, współczesnymi odpowiednikami legendarnych herosów. Black Sabbath postanowili przedstawić ich więc w konwencji mitologicznego eposu. Ozzy Osbourne jest przekonany, że podbój kosmosu to jedyna szansa ludzkości na przetrwanie. Jego zdaniem środowisko Ziemi jest już do tego stopnia skażone przez człowieka, że powinno się zostawić ją „szatanowi i jego sługom” i „odnaleźć inny świat, gdzie czeka wolność”. Astronauci „mijający gwiazdy na polach antycznej próżni” to w oczach Sabbathów prawdziwi zbawiciele rodzaju ludzkiego.

3. Europe – „The Final Countdown” (1986)

Wszyscy znamy ten utwór i jego niezapomniane intro, ale jak często zastanawialiśmy się nad rzeczywistym znaczeniem tekstu? Owe „finałowe odliczanie” to oczekiwanie do startu rakiety kosmicznej. Joey Tempest i spółka wybierają się w lot na Wenus. Idealnie opisali wątpliwości, towarzyszące podróży astronautów. Czy zobaczą jeszcze Ziemię? Czy kiedy wrócą, świat będzie wyglądał tak samo? „Choć mamy tyle lat świetlnych do przebycia/Tyle rzeczy do odkrycia/Na pewno będziemy za nim tęsknić”.

2. The Police – „Walking On The Moon” (1979)

Europe leciał na Wenus, a Sting pozazdrościł Neilowi Armstrongowi i wybrał się na Księżyc. A chwilę później zestawił kosmiczną podróż z romantycznymi uniesieniami. Wracając z domu ukochanej, czuje się tak lekko i niesamowicie, jak w stanie nieważkości. Jak myślicie, co jest trudniejsze – podbicie kosmosu czy serca ukochanej osoby?

1. David Bowie – „Space Oddity” (1969)

Mało który artysta w dziejach rocka był do tego stopnia zafascynowany kosmosem, jak David Bowie. Przez jakiś czas sam udawał kosmitę z Marsa zwanego Ziggy Stardust, a jego pierwszy przebój, wydany tuż przed księżycowym krokiem Neila Armstronga, zainspirowany został pionierską misją załogi Apollo 11. Na szczęście prawdziwa wyprawa zakończyła się szczęśliwie, w przeciwieństwie do tej opisanej w tekście „Space Oddity”. Jej bohater, Major Tom na zawsze zostaje uwięziony w przestrzeni kosmicznej. Do postaci tej Bowie wracał jeszcze w utworach „Ashes To Ashes” i „Hello Spaceboy”.

Zobacz też: >> Najlepsze filmy z gatunku science fiction wszech czasów <<

Maciej Koprowicz Redaktor antyradia
Polub Antyradio na Facebooku
CZYTAJ TAKŻE
Logo 18plus

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.