Wokalista Lamb Of God opowiedział, dlaczego zawdzięcza życie Hetfieldowi

01.10.2019 11:15
Wokalista Lamb Of God opowiedział, dlaczego zawdzięcza życie Hetfieldowi Fot. Romana Makówka/Antyradio.pl

Randy Blythe z Lamb Of God przyznał, że James Hetfield ocalił mu życie. Lider Metalliki pomógł wokaliście w walce z jego uzależnieniem. 

Fani Metalliki na pewno dobrze znają dokument "Some Kind Of Monster", który powstał przy okazji nagrywania albumu "St. Anger". W filmie na oczach kamer muzycy zmagali się nie tylko z tworzeniem nowego materiału czy szukaniem zastępcy basisty Jasona Newsteda. Artyści pokazali fanom również swoją bardziej ludzką stronę. W filmie pojawiły się kłótnie, konflikty, łzy i wachlarz niereżyserowanych emocji.

Randy Blythe z Lamb Of God zawdzięcza życie Hetfieldowi

W trakcie tworzenia materiału na planie z zespołem przebywał psycholog, który pomagał artystom w komunikacji. Dzięki rozmowom ze specjalistą, wokalista grupy James Hetfield przyznał się do uzależnienia i zdecydował na odwyk. Po niemal 20 latach trzeźwości lider Metalliki musi kolejny raz stawić czoła nałogowi. Zespół odwołał trasę koncertową, a Hetfield ponownie trafił na odwyk.

Reakcja fanów i przyjaciół kapeli była natychmiastowa. Miliony wielbicieli Metalliki zaczęły pisać w komentarzach słowa wsparcia dla wokalisty. Kciuki za zdrowie Hetfielda trzymają także zaprzyjaźnieni z nim muzycy Guns N' Roses, Slipknota czy Hatebreed. Jamey Jasta opublikował na swoim Instagramie wpis, w którym przyznał, że Hetfield zainspirował go do życia w trzeźwości.

Podobną deklarację złożył ostatnio Randy Blythe, wokalista Lamb Of God. Jak podaje theprp.com, muzyk przyznał, że dzięki Jamesowi sam rzucił alkohol, co uratowało mu życie.

Kiedy byliśmy na trasie z Metalliką prawie 9 lat temu podjąłem decyzję o życiu w trzeźwości. (...) James wiedział, że próbowałem rzucić picie, ale nic na mnie nie działało. Wiele zawdzięczam właśnie jemu. Miałem Jamesa i jego ekipę, którzy byli trzeźwi, rozmawialiśmy o tym - nie byłem sam.

Przeczytaj także

Blythe zwierzył się, że bez wsparcia ze strony lidera Metalliki nie dałby rady wytrwać w postanowieniu.

James i ekipa byli ze mną przez pierwszy i najtrudniejszy miesiąc trzeźwości. To było bardzo ciężkie. Nie dałbym rady bez nich. Kiedy zobaczyłem wiadomość o Jamesie, poczułem wielki ból, ponieważ mogłem na niego liczyć, kiedy sam byłem w takim złym stanie.

Jednocześnie przypomniało mi to o tym, kim jestem i co może mnie czekać, jeśli pozwolę sobie zapomnieć, że jestem alkoholikiem. Jeśli jesteś alkoholikiem, to nie jesteś odporny na używki. Nie ma znaczenia, jak długo byłeś trzeźwy. James jest teraz w odpowiednim miejscu. Zdecydował się na leczenie sam, więc wydaje mi się, że chce zmiany, a to jest klucz do sukcesu.

Jestem z nim myślami i modlę się za niego. Uwielbiam tego gościa. Dosłownie uratował mi kiedyś życie.

Zobacz też: Lars Ulrich zdradził, ile jeszcze czasu zostało Metallice

Joanna Chojnacka
Joanna Chojnacka Redaktor antyradia
Polub Antyradio na Facebooku
CZYTAJ TAKŻE
Logo 18plus

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.