18.11.2015 14:20

Wokalista Lamb of God: Czechy na nas nie wpłynęły

Tragiczna śmierć fana oraz areszt lidera zespołu były jednymi z najgorszych chwil w życiu muzyków kapeli. Jak te wydarzenia po upływie czasu komentuje frontman?

Wokalista Lamb of God: Czechy na nas nie wpłynęły
foto: LFI/Photoshot/REPORTER/East News

W 2012 roku lider kapeli został aresztowany i oskarżony o nieumyślne zabicie fana podczas koncertu. Wokalista podkreśla, że były to dla wszystkich bardzo ciężkie chwile, ale w żaden sposób nie wpłynęły one na twórczość Lamb of God.

Randy Blythe przyznał, że relacje w zespole po incydencie w Czechach są praktycznie takie same:

"

Nic się nie zmieniło. Podobno powinno to być romantyczne - wszyscy muzycy przez to przeszli i to ich do siebie zbliżyło. Tak nie jest. Jesteśmy po prostu metalową kapelą. Wszystko jest po staremu. "

Incydent był trudną próbą dla wszystkich, ale ponieważ artyści znają się już bardzo długo, nie wpłynęło to na twórczość Lamb of God:

"

Czy to zmieniło nasz sposób tworzenia muzyki? Czy to zmieniło nasze relacje? Znam ich już 21 lat, to wciąż tacy sami faceci. To się niestety wydarzyło, poszedłem na krótko do więzienia i musieliśmy przez to po prostu przejść. To była straszna chwila, która wywołała smutek w szeregach kapeli. Ale to wszystko. Nie spowodowało to, że zmieniliśmy sposób grania na gitarach, bo to nie było dla nas inspiracją. Nic się nie zmieniło. Nadal straszliwie działamy sobie na nerwy. "

21 lat wspólnego grania spowodowało, że artyści przyzwyczaili się do siebie i pracują w pewnej rutynie, której nie zmieniają od lat:

"

To jak długie małżeństwo, nadal jestem w związku z tymi facetami. To nie tak, że budzę się rano i zaczynam w inny sposób tworzyć. "

Do wypadku doszło w 2010 roku w czasie koncertu w Pradze, gdy 19-letni Daniel Nosek wbiegł na scenę. Frontman w samoobronie zepchnął fana, który głową uderzył o ziemię i zmarł w szpitalu w wyniku poniesionych wcześniej obrażeń.

Po ponad 2 latach muzyk został aresztowany na lotnisku w Pradze i trafił do więzienia, które opuścił 37 dni później wpłacając kaucję w wysokości 400 tysięcy dolarów. Rodzice zmarłego chcieli kompensacji w wysokości 530 tysięcy dolarów. Po pięciodniowym procesie wokalista został uniewinniony 5 marca 2013 roku. Blythe otrzymał rekompensatę w postaci 1528 dolarów, odwołał się od tej decyzji żądając większej sumy, jednak sąd odrzucił jego wniosek.

Przemyślenia na temat tego incydentu Randy zawarł w swojej książce „Dark Days: A Memoir”, która ukazała się 14 lipca 2015 roku.

Ostatnio muzyk przeżył kolejny nieprzyjemny incydent, tym razem w Dublinie, gdzie Blythe został napadnięty przez dresiarzy. W swoim oświadczeniu odnośnie tego wydarzenia Randy ostrzegł innych miłośników fotografii, by nie zapuszczali się w podejrzane miejsca, jak również zwrócił się do rodziców, by zwracali szczególną uwagę na swoje dzieci.

Aleksandra Degórska
Tagi: Rock News Lamb of God