12.07.2016 08:27

Wokalista Lamb of God: Prawie zginąłem w wypadku samochodowym

Randy Blythe niedawną podróż samochodem mógł przepłacić życiem. Wokalista opowiedział o wypadku na drodze, w którym uczestniczył.

Wokalista Lamb of God: Prawie zginąłem w wypadku samochodowym
foto: Matthias Bauer, CC BY-SA 3.0

Frontman Lamb of God nie ma szczęścia - został napadnięty przez dresiarzy w Dublinie, wcześniej spędził 37 dni w więzieniu będąc oskarżonym o nieumyślne spowodowanie śmierci jednego z fanów, a z kolei ciężarówka ze sprzętem zespołu miała wypadek. Doszło do kolejnego - miało to miejsce w niedzielę 9 lipca 2016 roku. Randy Blythe podróżował spokojnie wraz ze znajomymi, ale finał tego nie był szczęśliwy.

Do wypadku nie doszło w ruchu drogowym, tylko w momencie kiedy auto wokalisty stało na poboczu gdzieś w stanie Oklahoma. Wówczas jadąca szosą ciężarówka wjechała w przyczepę podpiętą pod samochód Blythe'a. Wokalista, tak opisał całą historię w serii postów na Instagramie:

"

Patrzyłem, jak wjeżdżasz w naszą przyczepę. Widziałem, jak twoja ciężarówka w nią uderza i wyskakuje w powietrze. Wszystko było niczym scena z horroru w zwolnionym tempie, rozpostarłeś śmiercionośne skrzydła i poleciałeś wysoko w powietrze ku nam rozbijając się na drodze kilka metrów przed nami. Zdążyłeś jeszcze uderzyć w inny samochód zanim rozbiłeś się o naszą przyczepę. "

Muzyk opisał jakie panowały warunki na drodze. Udowadnia tym, że szanse na takie zdarzenie były znikome:

"

Byliśmy pośrodku niczego, na otwartej drodze z widokiem na całe kilometry w przód. Jakim cudem nas nie zauważyłeś? Jak szybko musiałeś jechać, że wjechałeś w dwa pojazdy, a i tak wzleciałeś w powietrze? Staliśmy zupełnie z boku drogi, a samochód za nami poruszał się z szybkością jakiś 5 km/h. Byliśmy ostrożni, ty jakoś nie. "

Zobaczcie zdjęcie z wypadku opublikowane przed Blythe'a:

Po wypadku wokalista wraz z przyjaciółmi pobiegli do leżącego na boku samochodu sprawcy. Muzyk opisał, że ze środka dobiegały krzyki pasażerów:

"

Stopniowo wszyscy wychodziliście przez okno od strony pasażera i wypadaliście na drogę. Wszyscy pokryci w brudzie i krwi. To był rzeczywisty horror. Tylko modliłem się w głębi, żeby wszyscy byli żywi. Ty kierowco krzyczałeś, że wysiadły ci hamulce, co jest totalną bzdurą. Ślady hamowania mówią zupełnie co innego, ale jeżeli nawet tak było, to musiałeś jechać jakieś 130 km/h. Jesteś jak dziecko, jak dziecko prowadzące wielką, zabójczą broń. "

Zobaczcie kolejne zdjęcie z wypadku:

Randy Blythe w kolejnych postach opisał swoje obawy wobec tego, że dymiący się pojazd wybuchnie, czy też to jak uczestnicy wypadku byli pełni paniki i nie zachowywali się racjonalnie wbiegając na środek drogi. Wokalista napisał także, że ściągnął z siebie koszulkę, aby zatamować krwawienie u jednego z poszkodowanych. Po wykonanym telefonie zjawiło się pogotowie i zabrało wszystkich potrzebujących pomocy. Przyjechała również policja, aby przyjrzeć się sprawie. Blythe dodał, że brak uwagi ze strony kierowcy, którego określa mianem „małej dziewczynki”, mógł tego dnia doprowadzić do śmierci wielu istnień.

Oto kolejne fotografie wykonane przez muzyka dokumentujące horror na drodze:

Wokalista w swoim wpisie udzielił też sprawcy wypadku końcowej rady:

"

Mieliście dziś szczęście, podobnie jak my, skoro wciąż żyjemy. Prawie zginęliście, my także. Skup się na tym co próbuję ci powiedzieć, skup się mała dziewczynko. Rozumiesz co chcę powiedzieć? Dostałeś drugą szansę, podobnie jak ja - sugeruję, żebyś ją wykorzystał. "

Randy Blythe ma rację - w tym wypadku można mówić o szczęściu. Miało je też wielu muzyków, którzy otarli się o śmierć, jednak niektóre podobne zajścia zakończyły się śmiertelnie.

Robert Skowronski
Tagi: Lamb of God Rock News