11.11.2015 21:56

Wokalista Lamb of God o sprawie napaści na niego

Incydent, który miał miejsce w Dublinie dał do myślenia artyście, który wydał oświadczenie w tej sprawie. Co o całej sytuacji sądzi Randy Blythe?

Wokalista Lamb of God o sprawie napaści na niego
foto: kadr z wideo

Wokalista kapeli ostatnio nie ma szczęścia. Nie dość, że w 2012 roku był oskarżony o spowodowanie śmierci jednego z fanów podczas koncertu w Czechach, to 9 listopada 2015 roku został zaatakowany przez młodych chuliganów w Dublinie.

Randy Blythe napisał o tej sytuacji na swoim Instagramie, pod opublikowanym zdjęciem mostu Samuela Becketta, bowiem właśnie wtedy, gdy spacerował i fotografował miasto, doszło do nieprzyjemnego zajścia.

Teraz natomiast muzyk złożył oświadczenie, w którym znowu skomentował dane wydarzenie. Wokalista nie odniósł większych obrażeń i jak sam podkreśla, bywało z nim zdecydowanie gorzej, więc uspokaja osoby, które dopytują się o jego stan zdrowia:

"

W związku z wypadkiem, który miał miejsce w Dublinie wiele osób pyta mnie o mój stan. Jestem cały, mam tylko kilka zadrapań i siniaków, żadnych trwałych uszkodzeń. Wcześniej miałem większe obrażenia z powodu jazdy na deskorolce, więc to nie jest coś, co mogłoby mną wstrząsnąć – mam całkiem twardą głowę. Wyjaśniłem całą tę sytuację na moim Instagramie – było to godne pożałowania, ale w dużym stopniu była to również moja wina za to, że nie zwracałem większej uwagi na moje otoczenie – znałem je lepiej, ale zdekoncentrowała mnie w tym fotografia. "

Wokalista ponownie dziękuje taksówkarzowi, który przestraszył napastników. Dzięki temu Blythe wyszedł cało z tej niebezpiecznej sytuacji. Muzyk również ostrzega innych, by po prostu mieli oczy z tyłu głowy, gdy zapuszczają się w niekoniecznie bezpieczne miejsca. Artysta chciałby, by ludzie uczyli się na jego przykładzie, dzięki czemu unikną nieciekawych sytuacji:

"

Po prostu cieszę się, że nie było gorzej, a przecież tak mogło być. Łatwo się z tego wywinąłem, dzięki taksówkarzowi o dobrym sercu, który rozproszył te dzieciaki, podczas gdy ja wróciłem do mojego hotelu (dziękuję Ci, kimkolwiek jesteś). Dlatego napisałem o tym, by przypomnieć moim przyjaciołom fotografom (oraz wszystkim innym, którzy mogą włóczyć się w jakimkolwiek mieście, nie tylko w Dublinie), by pozostali czujni przez cały czas. Takie sytuacje trwają oka mgnienie jeśli się nie pilnujesz i tak było w moim przypadku, kwestia 5 sekund, więc uczcie się na moim błędzie. Tak wygląda rzeczywistość w dzisiejszym świecie. "

Przy okazji muzyk wyraził swoje przemyślenia na temat dzisiejszej młodzieży i problemu jej wychowania. Uważa on bowiem, że dzieciom zbyt dużo się pozwala, przez co mają one głupie pomysły, jak na przykład pobicie niewinnej osoby:

"

Z perspektywy czasu, nie jestem nawet zły na tę młodzież. Tak naprawdę to smutne, że napadanie na nieznajomych jest sposobem niektórych dzieciaków na zabicie nudy. Dla mnie to dowodzi braku właściwego wychowania – jako społeczeństwo robimy krzywdę naszym dzieciom, gdy wychowujemy ich w zbyt pobłażliwej manierze co powoduje, że napadanie na przypadkowych ludzi uważa się za zabawę. "

Nikt nie jest bez grzechu i to również podkreśla Randy, bowiem on sam bił się z kumplami, jednak nigdy nie dopuszczał się krzywdzenia niewinnych osób.Muzyk jest bardzo krytyczny co do młodzieży, która dla zabawy podejmuje się takich karygodnych czynów:

"

To prawda, że chłopcy będą chłopcami i ja na pewno nie jestem aniołem – brałem udział w głupich bijatykach, gdy dorastałem. Ale nigdy nie przyszło mi do głowy zbierać 4-5 moich przyjaciół i bić przypadkowe osoby, jak to miało miejsce tego wieczora przed występem. Tak mnie rodzice nie wychowywali. Jest to przejaw słabości, tchórzostwa i braku męskości. "

Muzyk Lamb of God prosi również rodziców, by zwrócili uwagę na swoje pociechy i na to, w jakim duchu je wychowują:

"

Więc pytam Was rodziców – czy to jest to, czego chcemy dla naszych dzieci? Tchórzostwo i mentalność tłumu, gdzie ludzie boją się być indywidualnością? Mam nadzieję, że nie. Pilnujcie swoich dzieci, ok? "

Na koniec Blythe ponownie podkreśla, że nie żywi urazy do Dublina, bowiem takie incydenty mogą mieć miejsce dosłownie wszędzie. Wokalista zapowiedział również, że na pewno zagra tutaj jeszcze raz:

"

Co do Irlandii – wrócę tutaj. Nie martwcie się – nie boję się waszej pięknej zielonej wyspy. Niestety, spotkałem parę niepożądanych osób, a oni istnieją wszędzie. Do zobaczenia w trasie. "

Muzyk okazał się być w nieodpowiednim miejscu o nieodpowiednim czasie. Na pewno teraz będzie uważać, gdzie fotograficzna pasja go zawiedzie, by zrobić najlepsze zdjęcie. 

Podzielacie zdanie wokalisty Lamb of God?

Aleksandra Degórska
Tagi: Rock News Lamb of God