11.01.2016 12:28

Wszystkie twarze Davida Bowiego

Twórca postaci Ziggy'ego Stardusta urodził się 8 stycznia 1947 roku w Londynie. Z tej okazji przypominamy jego najważniejsze oblicza, którymi zachwycił cały świat.

Wszystkie twarze Davida Bowiego
foto: materiały prasowe

David Bowie nie bez powodu nazywany jest muzycznym kameleonem. Na przestrzeni trwającej ponad pół wieku kariery umiejętnie zmieniał swój wizerunek niemal z każdą płytą i wielokrotnie definiował się na nowo jako artysta. Jego niebywałe wyczucie w tej kwestii pozwoliło mu sprzedać na całym świecie ponad 140 milionów płyt i zrewolucjonizować cały przemysł muzyczny.

To właśnie od Bowiego gwiazdy muzyki pop nauczyły się żonglować konwencjami i przekształcać image co kilka lat. To Ziggy Stardust jako jeden z pierwszych pokazał potencjał tkwiący w sztuce wideoklipu. Do ostatniej chwili nie bał się przy tym podejmować artystycznych wyzwań, co najdobitniej udowodniła jego ostatnia płyta, „Blackstar”.

Cała Ziemia jest dziś pogrążona w smutku i zaiste, nie możemy nic z tym zrobić, postaramy się jednak przypomnieć najważniejsze oblicza Davida Bowiego.

1. Major Tom

Już na drugiej płycie David Bowie zaprezentował jedną ze swoich najbardziej kultowych postaci. Singiel „Space Oddity” idealnie zgrał się w czasie z medialnym szałem związanym z lądowaniem człowieka na Księżycu i jako pierwszy przyniósł mu popularność. Wprowadzona w nim postać Majora Toma przewijała się przez całą karierę wokalisty. Wątek był poruszany ponownie w utworach „Ashes to Ashes”, „Hallo Spaceboy”, a także tytułowym z płyty „Blackstar” z 2016 roku.

2. Ziggy Stardust

Zalążków najsłynniejszego oblicza artysty można się było dopatrywać już na płycie „Hunky Dory”, gdzie ostatecznie wyklarował się skład zespołu „Pająków z Marsa”. Bowie kontynuował pozaziemską tematykę w poruszającej balladzie „Life on Mars”. W zrealizowanym do niej teledysku pokazał się w odważnym makijażu i rudej fryzurze, co zbliżyło go do rodzącej się estetyki glamrockowej.

Prawdziwa rewolucja nastąpiła jednak dopiero w 1972 roku, kiedy na rynek trafił concept album „The Rise and Fall of Ziggy Stardust and the Spiders from Mars”. Wokalista przyjął w nim rolę tytułowego Ziggy'ego Stardusta: biseksualnego kosmity, który został gwiazdą rocka, aby dać nadzieję ludzkości. Młodzież faktycznie odnalazła ją w jego tekstach, a słynne wykonanie utworu „Starman” w programie Top of the Pops wprawiło w osłupienie całe pokolenie młodych Brytyjczyków.

Kontynuacją glamrockowego kierunku był wydany już rok później „Aladdin Sane”. Bowie sam nazywał swoją nową postać amerykańską reinkarnacją Ziggy'ego Stardusta, co potwierdzał jego nowy image z charakterystyczną błyskawicą na twarzy. Pod względem muzycznym artysta otworzył się na eksperymenty, czerpiąc z jazzowej awangardy i estetyki kabaretowej. Ziggy Stardust oficjalnie przeszedł na emeryturę w lipcu 1973 po koncercie w Hammersmith Odeon.

3. Amerykanin

Po ostatecznym pożegnaniu z glam rockiem orwellowskim concept albumem „Diamond Dogs”, David Bowie postanowił na dobre podbić Amerykę. Krążek „Young Americans” był inspirowany muzyką R&B i soulem. Osiągnął duży sukces w Stanach Zjednoczonych za sprawą przebojów „Young Americans” i „Fame”, które Amerykanie przyjęli jak swoje własne.

Kontynuacją funkowo-soulowych poszukiwań był wydany rok później „Station to Station”, na którym wokalista zaprezentował swoje kolejne oblicze: kokainowego Thin White Duke'a. Ubrany w kabaretową kamizelkę, białą koszulę i czarne spodnie, został szybko okrzyknięty przez krytyków „szalonym arystokratą” i „bezlitosnym Aryjczykiem”. W tekstach pojawiły się nawiązania do filozofii Nietzschego i znanego okultysty, Aleistera Crowleya. Aby uciec od pogrążającego go coraz bardziej nałogu, Bowie przeniósł się do Berlina.

4. Berlińczyk

Jednak wbrew obiegowej opinii przełomowa płyta „Low” powstawała głównie we Francji, a w Berlinie Zachodnim została tylko zmiksowana. Podobnie jej producentem nie był Brian Eno, lecz stale współpracujący z wokalistą Tony Visconti. Wpływ ambientowego muzyka na materiał był jednak znaczący. Obok względnie tradycyjnych rockowych utworów, Bowie dał się porwać instrumentalnym eksperymentom, których ukoronowanie stanowiła mroczna „Warszawa”.

Płyta okazała się wielkim artystycznym sukcesem, który do dziś stawiany jest pośród jego najważniejszych dokonań. Zapoczątkowała też tzw. „trylogię berlińską”. W powstaniu jej drugiej części - wydanego zaledwie 9 miesięcy później „Heroes” - ponownie brał udział Eno, a także legendarny Robert Fripp. Obok kolejnych eksperymentów, znalazła się tu jedna z najbardziej znanych kompozycji Bowiego: tytułowa ballada „Heroes” o dwojgu kochanków rozdzielonych murem berlińskim.

Zwieńczenie trylogii w postaci albumu „Lodger” nie podzieliło sukcesu poprzedników. Płyta utrzymana była w o wiele lżejszym nastroju, co udowadniały single „Boys Keep Swinging” i „DJ”. Choć pojawił się na niej kolejny muzyk King Crimson, impresjonistyczny gitarzysta Adrian Belew, eksperymenty wyraźnie zeszły na bok. Porzucono też podział albumu na część piosenkową i instrumentalną.

5. Tancerz

W latach osiemdziesiątych David Bowie postanowił uderzyć przede wszystkim z komercyjnej strony. Zapowiadał to już smutny Pierrot z „Ashes to Ashes”, będącego wówczas jednym z najdroższych klipów w historii. Sam utwór stanowił epitafium dla lat 70. i wraz z równie charakterystycznym teledyskiem do „Fashion” zapowiadał zupełnie nowy rozdział w karierze Thin White Duke'a.

Jego ukoronowaniem był album „Let's Dance” z 1983 roku, który do dziś pozostaje jednym z najbardziej kontrowersyjnych dokonań Bowiego, ale jest też jednocześnie jego najlepiej sprzedającą się płytą. Przeboje „Let's Dance”, „China Girl” i „Modern Love” ostatecznie wprowadziły go do panteonu największych gwiazd muzyki popularnej, a jego unikatowe połączenie bluesowych gitar i tanecznych, funkowych rytmów odcisnęło piętno na całym popie lat osiemdziesiątych.

Bowie jednak od początku planował „Let's Dance” jako jednorazowy wybryk, a jego niespodziewany, oszałamiający sukces doprowadził go na skraj artystycznego zagubienia. Jego pozostałe płyty tej dekady, „Tonight” z 1984 roku i wydana trzy lata później „Never Let Me Down”, były artystycznymi i komercyjnymi porażkami. Artysta próbował odnaleźć się na nowo w hardrockowym Tin Machine, ale na prawdziwe odrodzenie potrzebował jeszcze kilku lat.

O wiele lepiej radził sobie za to występując gościnnie m.in. u boku Freddiego Mercury'ego, Pata Metheny'ego czy Micka Jaggera. Bowie wyruszył też na podbój kin. W 1983 roku zagrał w horrorze „Zagadka nieśmiertelności” Tony'ego Scotta, a trzy lata później wcielił się w Króla Goblinów w „Labiryncie” Jima Hensona. Do jego ważniejszych ról należy też zaliczyć Poncjusza Piłata w „Ostatnim kuszeniu Chrystusa” Martina Scorsese.

6. Ziemianin z Zewnątrz

Z pomocą w artystycznym odrodzeniu ponownie przyszedł mu Brian Eno, który pomógł w przygotowaniu najbardziej ambitnego projektu Bowiego od czasów trylogii berlińskiej, a także jednego z najbardziej szalonych dzieł w całej jego dyskografii. Wydany we wrześniu 1995 roku „1. Outside” miał stanowić w założeniu początek cyklu pięciu concept albumów opartych na postmodernistycznym opowiadaniu samego muzyka. Jego główny bohater, futurystyczny detektyw Nathan Adler, badał w nim rytualne morderstwo niejakiej Baby Grace.

Obok rozbudowanej warstwy fabularnej prezentowanej za sprawą awangardowych przerywników, Bowie zaprezentował całą kolekcję nowoczesnych, rockowych przebojów, które w udany sposób łączyły modne, industrialne brzmienia lat 90. z jazzowymi improwizacjami. Bezpośrednią inspiracją dla wokalisty była twórczość zespołów The Young Gods i Nine Inch Nails. Ten drugi towarzyszył również Bowiemu na trasie promującej wydawnictwo.

Zanim niegdysiejszy Ziggy Stardust zdecydował się wydać kontynuację „1. Outside”, postanowił zaprezentować światu industrialno-taneczny eksperyment „Earthling”. Płyta kontynuowała elektroniczną drogę poprzednika, dodając do tego elementy nowoczesnego techno. W teledysku do „I'm Afraid of Americans” pojawił się Trent Reznor, który był też odpowiedzialny za remiksy singla.

7. Poganin

Gdy w 1999 roku Bowie wypuścił na rynek utrzymaną w spokojnym, balladowym nastroju płytę „Hours...”, entuzjaści jego industrialnych poszukiwań porzucili wszelką nadzieję na kontynuowanie cyklu „Outside”. Album stanowił kolekcję dopracowanych wersji utworów przygotowanych z myślą o grze komputerowej „Omikron: The Nomad Soul”, w której wystąpił również sam artysta.

Powrót na bardziej konwencjonalną drogę kontynuował „Heathen” z 2002 roku. Album był też powrotem Tony'ego Viscontiego na stanowisko producenta. Gościnnie udzielili się na nim m.in. Dave Grohl z Foo Fighters, Jordan Rudess z Dream Theater oraz Tony Levin z King Crimson. Płyta okazała się największym sukcesem komercyjnym Bowiego od czasu pierwszej połowy lat osiemdziesiątych i sprzedała się w nakładzie 2 milionów egzemplarzy, a także podbiła amerykańskie listy przebojów.

Na fali sukcesu poprzednika, Bowie szybko przygotował kolejny album. Wydana w 2003 roku „Reality” nie spotkała się już z takim entuzjazmem, stała się jednak pretekstem do ostatniej trasy koncertowej muzyka. Obejmując ponad 100 dat, było to najdłuższe tournée w karierze muzyka. Dokumentują je wydawnictwa CD i DVD zatytułowane „A Reality Tour”.

25 czerwca 2004 roku trasa została przerwana po występie Bowiego na Hurricane Festival w Niemczech. Wokalista został zdiagnozowany wówczas z nerwobólem ramienia, który okazał się zablokowaną arterią. Muzyk przeszedł natychmiastową operację i zawiesił działalność muzyczną na blisko 10 lat. W międzyczasie mogliśmy go zobaczyć w roli Nikoli Tesli w filmie „Prestiż” Christophera Nolana.

8. Łazarz

Gdy wszyscy byli już przekonani, że Bowie przeszedł ostatecznie na emeryturę, w dniu swoich 66. urodzin ogłosił wydawnicze zmartwychwstanie premierowym singlem „Where Are We Now?”. Płyta „The Next Day” ukazała się 8 stycznia 2013 roku i z miejsca podbiła listy sprzedaży na całym świecie. Album został wyprodukowany przez Tony'ego Viscontiego i stanowił powrót do konwencjonalnych rockowych brzmień.

W listopadzie 2014 roku ukazała się składanka „Nothing Has Changed”, kompleksowo zbierająca na trzech płytach wszystkie przeboje Bowiego. Pośród nich znalazły się również niepublikowane wcześniej wersje „Let Me Sleep Beside You” i „Shadow Man”, a także premierowy utwór „Sue (Or in a Season of Crime)”. Jak okazało się rok później, stanowił on zapowiedź kolejnego krążka artysty.

8 stycznia 2016 roku, w dniu 69. urodzin Bowiego, ukazał się album „Blackstar”. Tytułowy utwór poznaliśmy w listopadzie 2015 roku, gdy został wykorzystany w czołówce serialu „The Last Panthers”. Jeszcze przed premierą materiał wzbudził ogromne zainteresowanie za sprawą efektownych teledysków do utworu tytułowego oraz singla „Lazarus”.

Płyta zebrała entuzjastyczne recenzje. Krytycy zwracali uwagę, że to najambitniejsze dzieło Bowiego od wielu lat i chwalili jego eksperymentalny charakter. Artysta zaprosił do współpracy saksofonistę Donny'ego McCaslina, a pośród inspiracji wymieniał Kendricka Lamara. Na krążku znalazły się nowe wersje znanych wcześniej utworów „Tis a Pity She Was a Whore” oraz „Sue (Or in a Season of Crime)”. Cały materiał zyskał zupełnie nowy, smutny wydźwięk już dwa dni po premierze.

davidbowie

Niestety, na kolejne zmartwychwstanie już nie mamy co liczyć. David Bowie zmarł 10 stycznia 2016 roku. Spoczywaj w pokoju, Ziggy.

Jakub Gańko
Tagi: Rock News David Bowie