01.07.2016 10:30

YouTube: Reklamy to przyszłość przemysłu muzycznego

Wielu artystów ciska gromy w stronę serwisów streamingowych. Co na to wszystko YouTube?

YouTube: Reklamy to przyszłość przemysłu muzycznego
foto: kadr z wideo

Muzycy mają pretensje do serwisów streamingowych za to, że zarabiają na ich twórczości spore pieniądze, zaś sami nie otrzymują odpowiedniej zapłaty. Przykładem jest Phil Collen, który za milion odtworzeń utworu zarobił 12 funtów.

Dlatego też muzycy stworzyli petycję skierowaną do Kongresu popierającą zmiany w obrębie ustawy Digital Millennium Copyright Act regulującej cyrkulacje dzieł w obrębie internetu. Pod petycją podpisali się tacy twórcy, jak U2, Jack White czy Linkin Park.

Teraz głos w tej sprawie zabrał chief producer officer YouTube - Neal Mohan. Według niego branża muzyczna ma się całkiem dobrze:

"

Moim zdaniem przyszłość przemysłu wygląda lepiej niż kiedykolwiek, jeśli tylko zechce przyjąć reguły, które przyniosły zyskowność milionom przedsiębiorstw i twórców treści: finansowania reklamami. Protesty artystów kwestionujących obecnie stosowane przepisy Safe harbour w stosunku do ochrony praw autorskich wynikają z obaw przed utratą pieniędzy ze streamingu zarabiającego na reklamach - jest to jednak nowe źródło przychodów, którego popularność będzie tylko rosła. "

Safe harbour to przepisy, które mówią o braku odpowiedzialności strony udostępniającej muzykę. Wytwórnie i artyści chcą, żeby mechanizm ochrony funkcjonował inaczej i żeby to strony musiały monitorować, czy trafia do nich coś nielegalnego.

Mohan przytoczył liczbę 3 miliardów dolarów jako kwotę, którą dotychczas YouTube zapłacił przemysłowi muzycznemu. Radio nadal stanowi 26 % muzycznej konsumpcji, zaś streamingowanie wideo wynosi tylko 8 %.

Aż 80% słuchaczy preferuje radio zamiast kupowania CD czy muzyki w wersji cyfrowej. Według amerykańskiego prawa radio, w którym coroczny przychód z reklam wynosi 35 miliardów dolarów, nie płaci tantiem dla wytwórni i artystów, jedynie dla twórców utworów. Natomiast serwisy streamingowe płacą tego typu tantiem.

"

Jako że fani konsumują więcej muzyki online niż radio, przemysł będzie otrzymywać przychód ze 100 % osób, a nie tylko z 20%, które kupują CD, winyle czy subskrypcję streamingową. To może spowodować, że wielkie kwoty trafią z radia do artystów i twórców. Podczas, gdy odpowiedni biznes związany z subskrypcją może dotyczyć 200-300 milionów osób na całym świecie, to rynek związany z reklamami ma potencjał zarobienia od 3 miliardów osób, które są obecnie online. "

Neal Mohan podkreśla również, że dzięki serwisowi YouTube fani mają dostęp do coverów czy remiksów, które początkowo pojawiły się jako pirackie nagrania. Co więcej corocznie YouTube płaci odpowiednie sumy za te nagrania przemysłowi muzycznemu.

YouTube jako serwis wideo może otrzymywać przychód z reklam wideo. Przemysł muzyczny nie zarabiał nigdy tak dużych kwot za reklamy, jak to dzieje się w obecnych czasach.

Muzycy jednak mają inne zdanie i stworzyli kolejny otwarty list, aby zmienić prawo dla YouTube'a dotyczące wypłacania wynagrodzeń. Został on skierowany do przewodniczącego Komisji Europejskiej, którym jest Jean Claude-Juncker.

Artyści proszą, żeby głowy państw stworzyły surowsze prawo dla serwisów, na które treści wgrywana są przez użytkowników, typu YouTube, mając obawy przed przepisami Safe harbor. Pod listem podpisało się 1000 artystów, m.in. Paul McCartney, Steven Tyler, Coldplay, Robert Plant czy Pete Townshend.

Jak widać dyskusja jest zażarta i czas pokaże kto z tej walki wyjdzie zwycięsko.

Aleksandra Degórska
Tagi: Rock News