14.10.2015 13:29

Zakk Wylde: Gdyby nie Ozzy nie byłoby mnie tu

Lider Black Label Society jest wdzięczny Ozzy'emu, że pomógł mu zaistnieć na scenie. Czy gdyby drogi muzyków nigdy się nie przecięły, to czy kiedykolwiek dowiedzielibyśmy się kim jest Zakk Wylde?

Zakk Wylde: Gdyby nie Ozzy nie byłoby mnie tu
foto: Romana Makówka/ Antyradio.pl

Gitarzysta rozpoczął działalność wraz z wokalistą Black Sabbath w 1987 roku, czego efektem była płyta „No Rest for the Wicked” z 1988. Później pojawił się jeszcze na kolejnych czterech albumach artysty.

Zakk Wylde uważa, że to właśnie ta współpraca zaowocowała późniejszym sukcesem Black Label Society i tym, że jego nazwisko nabrało rozgłosu i rozpoznawalności:

"

Gdyby nie Ozzy nie byłoby mnie tu gdzie jestem. Zawsze był jednym z najfajniejszych gości i jest dla mnie jak starszy brat - to prawdziwe błogosławieństwo. Dalej mam z nim kontakt, bo jest moją rodziną. Nieważne, że Black Label Society to moja pełnoetatowa praca, bo gdyby Ozzy poprosił mnie o zastąpienie Gusa G., jego obecnego gitarzysty, to bym to zrobił. "

Muzyk dodaje, że granie z Ozzym to przedstawienie siebie samego światu, potem już tylko od nas zależy co się z tym zrobi:

"

Ozzy dał mi możliwość zaistnienia. Trzeba po prostu zakasać rękawy i wziąć się do pracy zamiast siedzieć na kanapie i gadać o tym, że będzie się większym niż McDonalds. "

Gitarzysta swój hołd wobec Ozzy'ego oddaje nie tylko w słowach, ale i w muzyce. Objawia się to m.in. tym, że założył zespół Zakk Sabbath, w którym wraz z resztą kapeli gra wyłącznie covery Black Sabbath. Również sam Osbourne wypowiada się w ciepłych słowach o Wyldzie. Jednak dlaczego doszło do zakończenia współpracy między muzykami? Opowiada o tym Ozzy:

"

Zakk miał swój własny zespół, a ja zacząłem czuć, że moje rzeczy zaczynają brzmieć, jak utwory Black Label Society. Po prostu potrzebowałem odmiany. "

W momencie, w którym Wylde już wiedział, że jego przyjaciel i pracodawca zrezygnował z jego muzycznych usług, gitarzysta czuł rozrzewnienie. Tak w 2009 roku komentował tę sytuację:

"

Szef nawet do mnie nie zadzwonił. Nie mam pojęcia co się tam dzieje. Czy dalej to robimy czy już nie? Nie chcesz ze mną grać? W porządku. Weź kogo tylko do cholery masz ochotę. Nie jestem zazdrosny czy cokolwiek, ale bądź dorosły i chociaż do mnie zadzwoń, żeby powiedzieć o co chodzi. "

Na szczęście dziś spór jest już dawno zażegnany, a Zakk miał jeszcze kilka okazji, żeby wystąpić z Ozzym na jednej scenie:

Myślicie, że Zakk Wylde nie wybiłby się gdyby nie Ozzy Osbourne?

Robert Skowronski
Tagi: Rock News Ozzy Osbourne Zakk Wylde