23.11.2016 13:23

Zakk Wylde: Zrzuciliśmy z Ozzym telewizor z 6. piętra

Zakk Wylde przez wiele lat był gitarzystą w solowym projekcie Księcia Ciemności. W tym czasie udało mu się uzbierać sporo zabawnych anegdotek, w których głównym bohaterem jest wokalista Black Sabbath.

Zakk Wylde: Zrzuciliśmy z Ozzym telewizor z 6. piętra
foto: Andreas Lawen / Fotandi / CC BY-SA 3.0 + Robyn Beck / AFP / East News

Lider Black Label Society przypomniał sobie tym razem historię hotelowego telewizora, którego widowiskowy koniec kosztował Ozzy’ego 44 tysiące dolarów, cios z główki, którym Sharon Osbourne powaliła promotora, a także dwie anegdotki ze spotkań z Les Paulem. Widocznie tęskni za dawnymi czasami, bo wspomniał ostatnio, że odejście wokalisty z Black Sabbath było dobrą decyzją. Gdyby nie to, gitarzysta zapewne nie miałby okazji współpracować z Ozzym. Sam gwiazdor zresztą też nie jest do końca zadowolony, mówił niedawno, że ciężko mu pozostawać w trzeźwości.

Jak przyznał Zakk, w towarzystwie Ozzy’ego:

"

Kabaret nigdy nie ma końca. "

Najzabawniejszą opowieścią, jaka przyszła mu do głowy była sytuacja z Czech:

"

Najzabawniejsza historia z mojego czasu ze staruszkiem to prawdopodobnie wtedy, gdy wyrzuciliśmy je*any telewizor przez pie*dolone okno. To byłem ja, Ozzy i Robert Trujillo, siedzący w praskim pokoju hotelowym o trzeciej nad ranem. Zagraliśmy właśnie dla około 60 tysięcy ludzi i waliliśmy równo. To było, gdy Ozzy jeszcze pił, więc Tato jest nawalony i my tak samo. Musieliśmy wydać ze dwa tysiące na piwo tej nocy. "

Panowie debatowali na temat tego, jak wspaniały był Keith Moon z The Who i jakim był twardzielem wyrzucając telewizory przez okno i biorąc środki uspokajające dla słoni. W pewnym momencie Ozzy przypomniał sobie, że w całej swojej karierze nie wyrzucił jeszcze telewizora przez okno:

"

Cholera, robiłem różne szalone rzeczy w Black Sabbath, ale nigdy nie wyrzuciłem telewizora przez je*ane okno. "

Zakk uznał wtedy, że wypada nadrobić stracony czas i zadebiutować jako kineskopowy dewastator, więc odparł:

"

Cóż, masz to w planach. "

Ozzy próbował sam wyrwać przymocowany telewizor, jednak nie poradził sobie ze śrubami, którymi przykręcono sprzęt. Dzięki pomocy Zakka, solidni montażyści nie pokrzyżowali ostatecznie planów pożeracza nietoperzy i telewizor wylądował w rękach gitarzysty.

"

Podnoszę go w rękach z wystającymi kablami, Ozzy otwiera okno i wygląda, bo jesteśmy 6 pięter nad ulicą i, Boże bron, żebyśmy kogoś zabili. Myślę sobie: „Ten telewizor jest ku*wa ciężki”, dlatego po prostu wyje*ałem ten sprzęt. Kiedy wylądował na ziemi – nie żartuję – połączył się z asfaltem.

Zasłony powiewały, a ja I Oz leżeliśmy na podłodze, płacząc ze śmiechu. Później manager trasy wchodzi do pokoju i mówi nam: „Wy sku*wysyny, może was czekać za to odsiadka”. Na co odpowiedziałem mu: „Po prostu daj im 20 tysięcy, na luzie wykręcimy tyle z jutrzejszego merchu”. "

Problem pojawił się jednak dopiero, gdy o wszystkim dowiedziała się Sharon, żona wokalisty.

"

Wkurzyła się o ten telewizor. Ozzy musiał zapłacić 44 tysiące hotelowi, bo powiedzieli, że naprawa zajmie im 44 dni, a ona na to: „Zakk też nie wyjdzie z tego cało”. Kosztował mnie 10 tysięcy, ten głupi, je*any, gówniany telewizor, chociaż kosztował pewnie 120 dolarów. Mama zawsze jest sprawiedliwa, jednak nie pozwala nikomu podskakiwać. Jest jak: „Jeśli jesteś spoko, ja też jestem, ale jeśli ze mną zadrzesz, zaczynamy grę.”. "

Przypomniał też, że Sharon jak lwica potrafiła bronić interesów męża – i swoich. Pewnego razu zaatakowała promotora „z Zidane’a”. Podczas koncertu, na który bilety wyprzedały się w ciągu 20 minut, promotor postanowił uszczknąć trochę więcej zielonych papierków i oznajmił, że chce 8 tysięcy awansem.

Zdanie Zakka Wylde’a na temat tej profesji nie jest zbyt pozytywne:

"

Bo wszyscy promotorzy to dupki. Są na dole łańcucha pokarmowego. Zgarniają tak dużo, jak im się tylko udaje. To dlatego musisz trzymać ich w ryzach i czasem spuścić solidny wpie*dol. "

Sharon próbowała dowiedzieć się, jakie są powody, dla których promotor oczekuje pieniędzy i nie chciała płacić, jednak ten odpowiedział jej grubiańsko:

"

Słuchaj, dziwko. Lepiej daj tę je*aną kasę w tej chwili. "

Ozzy tylko siedział, a jego żona uderzyła chama z główki, co skończyło się dla niego na podłodze.

Lider Black Label Society podzielił się też anegdotką związaną z inną legendą gitary, Les Paulem. Przeczytajcie sami:

"

Przebywanie z Les Paulem jest jak przebywanie w towarzystwie ojca: jesteś pełen szacunku i tak to jest. Kiedy jammowaliśmy wspólnie, w zasadzie ukłoniłem się mu, a on na to: „Synu, jak już jesteś tam na dole – mam dla ciebie coś jeszcze, czym możesz się zająć…”. A ja: „Ku*wa mać”, bo on przecież mówi o robieniu mu loda, wiesz? "

Zakk Wylde wspomniał też, że nie był początkowo pewien, jak powiedzieć Les Paulowi, kim jest. Wychodził z założenia, że w wolnych chwilach nie słucha on ani solowych dokonań Ozzy’ego, ani tym bardziej Black Label Society. Ostatecznie wpadł jednak na pomysł, co odpowiedzieć, by legendarny gitarzysta o nim nie zapomniał…

"

Mam Les Paula nazwanego moim imieniem. Wiesz, Les Paul Zakka Wylde ze środkiem tarczy? "

Okazało się, że nie była to roztropna przechwałka, a Zakk został kolejny raz zaorany przez starszego kolegę:

"

To zabawne, ja też mam Les Paula nazwanego moim imieniem. "

Black Sabbath kończy właśnie pożegnalną trasę koncertową „The End”, jednak Tony Iommi nie wyklucza, że zespół zagra kiedyś ponownie.

Jaka jest najzabawniejsza historia związana z Ozzym, jaką słyszeliście?

Maciej Daszuta
Tagi: Rock News Ozzy Osbourne Zakk Wylde