05.04.2019 11:56

Slaves: Nie mów, że przemysł muzyczny jest do d*py, tylko zmień myślenie [WYWIAD]

Punk umarł? Niech żyje punk! Przeczytajcie, co duet Slaves opowiedział w rozmowie z Antyradio.pl o muzyce punkowej i swojej ostatniej płycie.

Slaves wywiad
foto: shutterstock.com

Gdy Slaves pojawił się na Przystanku Woodstock w 2017 ogromna publiczność zaczęła skakać jak szalona, kłęby pyły unosiły się w powietrzu sprawiając, że był to naprawdę epicki widok. Wokalista Isaac Holman walił z całych sił w bębny, zaś Laurie Vincent zwisał ze sceny cały czas grając na gitarze. Rock umarł mówicie? Punk rock się sprzedał? To poznajcie Slaves, jedną z najbardziej zwariowanych punkowych grup, obok której nie można przejść obojętnie.

Slaves wydał dotychczas trzy krążki – debiutancki "Are You Satisfied?" pojawił się w 2015, rok później ukazał się "Take Control". Natomiast ostatnia płyta "Acts of Fear and Love" została wydana w 2018 roku. Duet ponownie połączył siły z producentem Jolyonem Thomasem, z którym pracował na pierwszej płycie. Muzycy określili ten ruch, jako powrót do swojej ex - jest to niebezpieczne, ale warto po prostu ryzykować w życiu.

Na ostatniej płycie Slaves brzmi bardziej przebojowo i lżej w porównaniu do debiutu, ale nadal jest to nieokiełznany duet muzyków, których ciężko zatrzymać. Redakcja Antyradio.pl spotkała się z duetem Slaves przed koncertem kapeli w warszawskiej Hydrozagadce. Był to pierwszy wyprzedany koncert grupy w Europie. Z zespołem porozmawialiśmy ostatniej płycie, punku i przemyśle muzycznym.

Wywiad z grupą Slaves

Czy dwóch muzyków może stworzyć wystarczająco mocne brzmienie, by nie przepaść na dużej scenie? Obserwując rockowe środowisko można zauważyć powrót rockowych duetów, takich jak Royal Blood, Cleopatrick czy właśnie Slaves, którzy pomimo tylko dwóch osób w zespole, brzmią jak kilkuosobowy band. 

Jak Slaves tworzy tak "mięsiste" brzmienie tylko w dwójkę? Wokalista Isaac Holman wyznał, że w jest to kwestia połączenia dobrego sprzętu i pomysłowości, z czym zgodził się jego kolega z kapeli:

"

Musisz tak grać na gitarze, by brzmienie było pełne, masz do dyspozycji różne akordy, ale niektóre brzmią "pełniej" od reszty. Ważne są też wzmacniacze – mam ich z 7. "

Muzycy nigdy nie brali pod uwagę możliwości powiększenia składu grupy. Slaves jest wyłącznie dwuosobowym projektem, dlatego zatrudnienie basisty czy innego twórcy nigdy nie wchodziło w grę, chyba, że duet postanowiłby stworzyć jakiś inny muzyczny projekt.

Czy w dzisiejszych czasach istnieje punk?

Anarchia, muzyczna rebelia, kakofoniczne brzmienie, skandale i… niechlujny styl ubioru. Tak kojarzy się punk z czasów świetności Sex Pistols, The Clash czy The Ramones. Komercja dorwała się jednak również do punkowców i doprowadziła do śmierci gatunku. Czy w dzisiejszych czasach możemy mówić o istnieniu punku? Wokalista Slaves uważa, że chodzi teraz o postawę, a nie o konkretny styl muzyczny:

"

Punk jest stylem życia, chodzi o to, by robić, co się chce. Punk pojawił się i zniknął dawno temu, teraz mamy do czynienia z punkową postawą. "

Jak zatem być wiernym punkowej filozofii w świecie, który rządzi się zupełnie innymi prawami i przelicza wszystko na pieniądze? Laurie Vincent ma prosty przepis na szczęście:

"

Jeżeli zakładasz kapelę, żeby zarabiać pieniądze, to tego nie rób. Nie mów, że przemysł muzyczny jest do d*py, nie założę zespołu, tylko musisz myśleć – chcę grać muzykę, to mnie uszczęśliwia i reszta się ułoży. Tylko twój umysł jest ograniczeniem. "

Jego kolega z kapeli zgodził się z nim dodając, że Slaves w ogóle nie spodziewał się, że może zajść tak daleko:

"

Założyliśmy ten zespół, bo lubimy grać, nie sądziliśmy, że coś z tego wyjdzie. Jak widać, wszystko potoczyło się w dobrym kierunku, co jest dowodem, że tak właśnie trzeba robić. "

Mimo wszystko sporo się zmieniło w przemyśle muzycznym na przestrzeni wielu lat. Wielu muzyków narzeka na spadek sprzedaży płyt. Grupa postanowiła, zgodnie ze swoją punkową filozofią, robić wszystko po swojemu i założyć nawet własną wytwórnię. Na pytanie, czy wydawanie albumów nadal ma sens w czasach, gdy słuchacze częściej sięgają po single w wersji cyfrowej, Slaves odpowiada, że jest nostalgiczny. Zawsze myślał o swojej pracy w kontekście nagrywana kolejnych albumów, bo muzykom podoba się "fizyczny" aspekt płyt.

Oldschoolowe podejście do wydawania krążków opłaciło się kapeli, bo panowie mogą pochwalić się 1. miejsce na liście sprzedaży winyli w Wielkiej Brytanii z krążkiem "Acts of Fear and Love". Oby tak dalej!

Slaves kocha to, co robi i stara się być na bieżąco z kapelami z krajów, w których akurat grają. Chociaż nie zawsze jest to możliwe ze względu na napięty grafik, to jednak muzycy próbują zawsze wynieść coś ze swoich podróży. Na pewno po udanej trasie są bogatsi o wiele ciekawych doświadczeń oraz mają wiele wspomnień, jak chociaż z koncertu w warszawskiej Hydrozagadce.

Aleksandra Degórska
Tagi: Wywiady