70-letni twardziel uratował szczeniaczka z paszczy aligatora. Nie wypuścił przy tym cygara z ust [WIDEO]

25.11.2020 13:56
Aligator - materiał poglądowy Fot. FLPA/David Hosking/East News

Oto prawdziwy bohater! Emeryt z USA bez chwili namysłu rzucił się na ratunek swojemu szczeniakowi, kiedy ten został porwany przez aligatora. Zdarzenie zarejestrowała kamera.

Aligatory to niezwykle niebezpieczne zwierzęta. Niewiele osób jest w stanie stanąć z nimi oko w oko. 74-letni mieszkaniec Florydy postanowił jednak zaryzykować konfrontację z wielkim gadem, by uratować swojego pieska. Zwierzątko miało się stać ofiarą aligatora. Na szczęście mężczyzna wykazał się bohaterską postawą.

Emeryt uratował psa z paszczy aligatora

Każdy, kto mieszka na Florydzie prędzej czy później spotka się z aligatorem. Stan jest środowiskiem naturalnym tych dużych zwierząt. Ludzie, powiększając swoje osiedla, zabierają terytorium gadów, które jednak nie zamierzają dać za wygraną. Z tego powodu bardzo często dochodzi do bezpośrednich konfrontacji z drapieżnikami.

Polecamy

Czasem spotkania kończą się bez szkody dla ludzi i zwierząt, ale zdarza się również, że dochodzi do niebezpiecznych sytuacji. W takim położeniu znalazł się dwumiesięczny spaniel imieniem Gunner oraz jego pan - 74-letni Richard Wilbanks, prywatnie emeryt i mieszkaniec hrabstwa Lee, a od jakiegoś czasu miejscowy bohater.

Polecamy

Wilbanks odpoczywał ze swoim pieskiem na działce położnej nad uroczą sadzawką. W pewnym momencie usłyszał, że jego pupil wydał z siebie żałosny pisk. Mężczyzna szybko domyślił się, że szczeniak padł ofiarą aligatora, który urządził sobie polowanie. Niewiele myśląc, rzucił się do wody, złapał gada za pysk i wyjął z paszczy przestraszonego psiaka. Nie wypuścił przy tym cygara z ust. Cała akcja ratunkowa została uwieczniona na nagraniu, które trafiło do sieci i stało się hitem Twittera. 

Uratował szczeniaka przed pożarciem przez aligatora i nie wypuścił przy tym cygara. Prawdziwa legenda.

Bohaterski czyn Wilbanksa nie został niezauważony przez lokalne media. Mężczyzna rozmawiał na jego temat między innymi z portalem clickorlando.com. 

Odwróciłem się, usłyszałem jego pisk i zobaczyłem, jak aligator płynął z nim, więc wskoczyłem do wody. Dogoniłem aligatora, złapałem go i siłą podciągnąłem do brzegu, a potem musiałem podważyć mu szczękę, żeby wyciągnąć Gunnera. (...) Zrobiłbym to jeszcze raz; spójrzcie tylko na ten pyszczek. Jest taki kochany, taki delikatny.

Do wydarzenia doszło 25 października 2020 roku, ale dopiero teraz nagranie stało się popularne w internecie. Skąd jednak na działce emeryta kamery? Wilbanks bierze udział w programie, którego celem jest rejestrowanie dzikiej natury i działanie na rzecz koegzystencji człowieka z dziką naturą. Działka mężczyzny znajduje się na terytorium monitorowanym przez organizację Florida Wildlife Federation i z tego powodu otacza ją 17 kamer wideo.

Zobacz także

Zadzwonili do mnie i powiedzieli, że "Nie uwierzysz, co nam się nagrało, a ja im na to:  "O Boże, co to może być?'' Pomyślałem, że może nagrali, jak biegałem nago po podwórku, czy coś.  

Meredith Budd - dyrektorka Florida Wildlife Federation skomentowała zajście z aligatorem.

Myślę, że przesłaniem nagrania jest to, że musimy szanować dziką przyrodę i podejmować wszelkie niezbędne środki ostrożności, zwłaszcza gdy mieszkamy w miejscu, w którym wędrują dzikie zwierzęta. Umieściliśmy kamery na terenach ochotników, aby udokumentować, z jakimi zwierzętami dzielimy się naszą okolicą, jakie zwierzęta możemy napotkać i jak możemy nauczyć się zmniejszać potencjalne konfrontacje, takie jak widzieliśmy na filmie. Należy zachować wszelkie niezbędne środki ostrożności, które w tym przypadku obejmują trzymanie psa na smyczy, pilnowanie zwierząt domowych, dzieci i dorosłych, aby nie przebywali w pobliżu stawów retencyjnych. Są to obszary często zamieszkiwane przez aligatory.

Organizacja non-profit ma nadzieję, że nagranie posłuży jako film pouczający ludzi, by zachowywali dystans od dzikich zwierząt w celu zapewnienia sobie bezpieczeństwa. Wilbanks niestety nie trzymał Gunnera na smyczy. Tłumaczy to zaniedbanie, krótkim czasem posiadania zwierzaka, który podczas wypadku był z nim dopiero około tygodnia. Na szczęście, nikomu nic się nie stało.

Zobacz także

Aligator wciąż jest w stawie. Wszystko z nim w porządku. Z Gunnerem wszystko w porządku, czuje się dobrze i ja też.

Piesek miał kilka nakłuć po zębach aligatora, ale po dwudniowej wizycie w lecznicy dla zwierząt wylizał się z ran. Wilbanks nabawił się zadrapań i otarć, ale czego nie robi się dla ukochanego zwierzaka.

Polecamy
Sergiusz Kurczuk
Sergiusz Kurczuk Redaktor antyradia
Logo 18plus

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.