"Batman / Wojownicze Żółwie Ninja" - [RECENZJA KOMIKSU]

23.07.2021 13:22
Batman / Wojownicze Żółwie Ninja - okładka komiksu Fot. Egmont Polska/materiały prasowe

Wydawnictwo Egmont zaprezentowało rodzimym czytelnikom zbiorcze wydanie nietypowego crossoveru "Batman / Wojownicze Żółwie Ninja". Jak połączenie dwóch różniących się od siebie światów wygląda w praktyce?

Crossovery to od wielu dekad stały element komiksowego krajobrazu. Chociaż zazwyczaj nie są przełomowe, spełniają marzenia fanów i oferują czytelnikom odpowiedzi na teoretyczne pytania dotyczące różnych, niepowiązanych ze sobą uniwersów. Ich cel od samego początku był jeden - dawać dużą metatekstualnej dozę rozrywki odbiorcom. W ostatnich latach twórcy DC poszli o krok dalej w tym kierunku, łącząc świat Batmana i Supermana między innymi z postaciami z kreskówek wytwórni Hannah-Barbera. W podobnym tonie został utrzymany komiks, który jest przedmiotem niniejszej recenzji.

W 2015 roku przedstawiciele wydawnictw DC i IDW postanowili połączyć swoich najpopularniejszych herosów w jednym komiksie. Tak powstała seria "Batman / Wojownicze Żółwie Ninja" autorstwa Jamesa Tyniona IV i Freddiego Williamsa II. Sześciozeszytowa historia cieszyła się takim powodzeniem, że w 2017 roku doczekała się kontynuacji. Dwa lata później stworzono część trzecią, przy której pomagali gościnnie Matthew K. Manning i Jon Sommariva. Wydawnictwo Egmont Polska postanowiło wydać trzy części w jednym zbiorczym tomie.

W pierwszej części dowiadujemy się, że w Gotham pojawił się nowy tajemniczy klan ninja, który kradnie osiągnięcia technologii z różnych dzielnic miasta. Po ich piętach depcze czwórka dziwnych istot, w których istnienie trudno uwierzyć. Jak się okazuje złoczyńcami są członkowie klanu Stopy ze Shredderem na czele, a samozwańczymi stróżami prawa Wojownicze Żółwie Ninja, którym towarzyszy mistrz Splinter. Wkrótce dochodzi do konfrontacji z Batmanem, ale w historii ważną rolę odgrywają także inne postacie z uniwersum DC.

foto: Batman / Wojownicze Żółwie Ninja - Egmont Polska/materiały prasowe Fot. foto: Batman / Wojownicze Żółwie Ninja - Egmont Polska/materiały prasowe

Okazuje się, że Shredder znalazł sposób na międzywymiarowe przejście do świata Batmana, który postanowił podbić, co mu się niemal udaje po połączeniu sił z Ra’s al Ghulem. Batman i Żółwie zawierają sojusz, by pokonać wspólnego wroga, w czym pomagają im później Casey Jones, April O'Neil i Robin (Damian Wayne). Na drugim planie zjawiają się natomiast ikoniczni wrogowie Mrocznego Rycerza... przemienieni w antroporficzne zwierzęta za pomocą mutagenu, który odpowiada za transformację Wojowniczych Żółwi Ninja.

Główną osią fabularną jest próba pokonania Shreddera i powrót do świata Żółwi, ale w tle pobrzmiewa również wątek rodziny, który nadaje głębi spektakularnym walkom tytułowych bohaterów. Okazuje się bowiem, że Raphaela i Batmana łączy o wiele więcej, niż ten pierwszy podejrzewa. Finalnie udaje się pokonać złoczyńców i odesłać Żółwie z powrotem do Nowego Jorku.

W części drugiej twórcy postanowili nieco odwrócić sytuację. Tym razem portal do świata Batmana otwiera przez przypadek Donatello, który zamienia się miejscami z Bane'em. Niewierzący w siebie Żółw prosi Batmana o pomoc w powrocie do domu i o pokonanie nowego przeciwnika. Zanim bohaterom udaje się wykonać zadanie, pod nieobecność Shreddera Bane opanowuje niemal cały Nowy Jork i znajduje naukowca, który jest w stanie stworzyć nową wersję śmiertelnie niebezpiecznej toksyny, która napędza złoczyńcę - Venomu. Dochodzi do ponownego spotkania przedstawicieli obu światów, tym razem z dodatkowym udziałem Batgirl, Nightwinga, Bebopa i Rocksteady'ego oraz Karai.

Bane, który postanowił podac Venom wielu mieszkańcom Nowego Jorku, których che przemienić w swoich niewolników, zostaje pokonany dzięki niespodziewanemu sojuszowi, Donatello odzyskuje wiarę we własne możliwości, a Batrodzina wraca do Gotham.

Trzecia i najciekawsza historia to wypadkowa dwóch poprzednich części. Akcja rozpoczyna się w niecodziennym amalgamacie obu uniwersów, w których Batman jest jednym z braci Wojowniczych Żólwi Ninja wychowanym przez kamerdynera Splintera, Jones pracuje wraz z Jimem Gordonem na policji, Clayface i Killer Croc wyglądają jak Bebop i Rocksteady, a klanowi zabójczych ninja przewodzi tajemniczy Uśmiechnięty. Główni bohaterowie spotykają wkrótce postać, która wywraca ich życia do górny nogami, twierdząc, że żyją w fikcji. Tym jegomościem jest... czarnobiała wersja Rapha z oryginalnego komiksu o Wojowniczych Żółwiach Ninja.

Okazuje się, że za wszystkim stoi Krang, który postanowił zabawić się multiwersum, by wyeliminować Żółwie i Bamtana - jedynych bohaterów zdolnych go pokonać. W tym celu odnalazł pierwotne uniwersa, z których pochodzą i połączył je w zupełnie nowy, pogmatwany świat. Herosi muszą cofnąć zmiany, odnajdując ważne dla nich osoby i miejsca, by przypomnieć sobie prawdę i pokonać Kranga.

foto: Batman / Wojownicze Żółwie Ninja - Egmont Polska/materiały prasowe Fot. foto: Batman / Wojownicze Żółwie Ninja - Egmont Polska/materiały prasowe

Tak prezentują się fabuły trzech serii zawartych w tomie "Batman / Wojownicze Żółwie Ninja". Zdecydowanie najlepszą historią jest część trzecia, która jest najbardziej pomysłowa, ponieważ Tynion i Williams w sprytny sposób połączyli oba komiksowe światy, uwypuklając łatwe do przeoczenia na pierwszy rzut oka podobieństwa między nimi. Bardzo pomysłowo manewrują originami Batmana i Wojowniczych Żółwi Ninja oraz najważniejszymi elementami ich mitologii. Fabuła schodzi przez to na dalszy plan, ale cieszą różnego rodzaju metatekstualne smaczki.

Krang jest w zasadzie żartobliwą metaforą scenarzysty komisowego crossovera, mającego moc łączenia światów z dwóch różnych bajek. Na uwagę zasługuje też pojawienie się oryginalnych, czarno-białych Żółwi i klasycznego Batmana z czasów Złotej Ery komiksu. Tego typu bezpośrednie odniesienia do początków obu serii powinny a zadowolić wszystkich miłośników historii komiksu superbohaterskiego, tym bardziej że oryginalne Żółwie są rysowane przez występującego gościnnie Kevina Eastmana - twórcę oryginalnych przygód zmutowanych nastoletnich gadów.

Pierwsza część to typowy crossover, w którym jedni bohaterowie spotykają drugich i najpierw walczą między sobą, by potem zawrzeć sojusz i pod koniec wymienić się przeciwnikami. Dzięki temu teoretyczne dywagacje fanów obu światów mają szansę na rostrzegnięcie, a czytenik może przekonać się, czy Liga Asasynów jest potężniejszą od klanu Stopy, czy Splinter może mierzyć się z Ra’s al Ghulem lub... czy Batman lubi pizzę pepperoni. 

Druga historia jest zdecydowanie wtórna względem pierwszej, bo w zasadzie scenarzysta odwrócił jedynie sytuację, chociaż fabuła nie jest odtworzona jota w jotę. Pojawia się wiele nowych i rozbudowanie starych wątków, ale generalnie całość nie zaskakuje, a jest jedynie zbalansowaniem pierwotnej opowieści.

Niestety wszystkie mają tę przypadłość, że całkiem interesujący początek każdej z historii, zostaje rozwiązany w sztampowy, typo superbohaterski sposób, przez co lektura pod względem fabuły nie jest specjalnie porywająca. Widać to zresztą w załączonym w sekcji dodatków, treatmencie pierwszej serii, w której scenarzysta skupia się najbardziej na chwytliwych powiązaniach między światami, niż na rozpisywaniu tego, co się wydarzy na kartach sześciu numerów. Fabularnie komiks "Batman / Wojownicze Żółwie Ninja" nie powala, ale w zasadzie nie taki był jego zamysł. Od początku najważniejszym walorem trzech serii miała być zabawa twórców postaciami z różnych światów i to się udało perfekcyjnie.

Bohaterowie idealnie się uzupełniają, odnosząc się na każdym kroku do historii obu uniwersów. Wydarzenia może i są czasami niedorzeczne i proste jak z kreskówki dla dzieci, ale kompletnie nie przeszkadza to w odbiorze serii. Mroczny klimat Ghotam został bardzo sprawnie połączony z luźnymi realiami Nowego Jorku Żółwi, co jest nie lada wyczynem. I z tego niecodziennego mariażu wyłoniło się coś, co można uznać za jeden z dużych plusów "Batman / Wojownicze Żółwie Ninja"  - humor. Zazwyczaj opowieści o Mrocznym Rycerzu są aż nadto poważne. Pojawienie się Żółwi Ninja sprawia, że na każdym kroku padają naprawdę śmieszne żarciki, a Batman kilkukrotnie nawet się uśmiecha. Może zabrzmi to paradoksalnie, ale to jeden z lepszych komiksów z Batmanem w roli głównej, który ostatnio czytałem.

foto: Batman / Wojownicze Żółwie Ninja - Egmont Polska/materiały prasowe Fot. foto: Batman / Wojownicze Żółwie Ninja - Egmont Polska/materiały prasowe

Rysunki Williamsa z kolorami Jeremy'ego Colwella perfekcyjnie pasują do na poły poważnej, na poły kreskówkowej historii. Czysta kreska rysownika została uzupełniona ciekawym wypełnieniem kolorystycznym, przywodzącym niekiedy na myśl ilustracje z baśniowej książki dla dzieci. Komiks sprawia więc wrażenie namalowanego, co wpisuje się w przedstawione opowieści. Nie można zapomnieć również o gościnnych, undergroundowo-ekspresjonistycznych rysunkach Eastmana, które są bardzo miłym prezentem dla fanów oryginalnych Żółwi. Zabieg jest przy okazji formą rysunkowego żartu, przypominającego Spider-Mana Noir z filmu "Spider-Man: Uniwersum".

Zbiorcze wydanie zawiera bardzo obszerną galerię oryginalnych i alternatywnych okładek zeszytowych wydań trzech volume'ów komiksów "Batman / Wojownicze Żółwie Ninja". Poza tym mamy wcześniej wspomniany treatment Tyniona i projekty postaci stworzone przez Williamsa, więc jak zwykle w tego typu tomach, mamy okazję zajrzeć do warsztatu twórców.

Czy "Batman / Wojownicze Żółwie Ninja" jest dla wszystkich? Zdecydowanie nie, bo istnieją osoby, które nie lubią tego typu wariacji na temat postaci. Poza tym komiks nie wiele wnosi do uniwersum DC, chociaż w przypadku świata Żółwi to zupełnie inna para kaloszy, bo tam crossover jest jak najbardziej uzasadniony fabularnie. Jeśli jednak szukacie dobrego, rozrywkowego komiksu mainstreamowego, kupujcie w ciemno, tym bardziej jeśli wychowywaliście się na komiksach TM-Semic, na których kartach, można było czytać przygody Gacka i Wojowniczych Żółwi Ninja. O tym, że hardcorowi fani obu serii MUSZĄ mieć ten komiks nie trzeba chyba wspominac, bo pewnie kupili go już dawno temu.

Ocena: 8/10

Sergiusz Kurczuk
Sergiusz Kurczuk Redaktor antyradia
Polub Antyradio na Facebooku
CZYTAJ TAKŻE
Logo 18plus

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.