Pogoda
17.06.2020 16:33

Blogerzy rozsławili „polskie Malediwy”. Turyści ryzykują zdrowiem nad jeziorem wybielacza

Zbiornik Gajówka na pierwszy rzut oka przypomina tropikalny raj: na zdjęciach blogerów i influencerów uwagę zwraca „biały piasek” i :krystalicznie czysta woda”. W rzeczywistości „polskie Malediwy” to odpady z Elektrowni Adamów, a woda ma tak wysoki wskaźnik zasadowości, że wejście do niej grozi poparzeniami.

Malediwy
foto: Shutterstock. Zdjęcie poglądowe

Stara i zapomniana dziś nieco mądrość ludowa głosi, że nie ocenia się książki po okładce. W świecie, w którym najważniejszy stał się wygląd i atrakcyjność fotek publikowanych w mediach społecznościowych, system wartości stanął na głowie.

Chęć zrobienia widowiskowej fotografii często przegrywa ze zdrowym rozsądkiem. Dowodem na to jest mapa śmierci selfie, która pokazuje gdzie w z jakich przyczyn doszło do utraty życia przez osoby, które chciały pochwalić się w sieci pięknym ujęciem.

Mapa śmierci selfie
Mapa śmierci selfie
Przeczytaj także Mapa śmierci selfie

O przypadkach podobnych do „polskich Malediwów” słyszeliśmy do tej pory śledząc doniesienia z zagranicy, gdzie influencerzy trafiali do szpitala po kąpieli w jeziorze wyglądającym jak z bajki, ale skrywającym niebezpieczeństwa prosto z horroru.

instagramer
instagramer
Przeczytaj także Instagramerzy trafiają w Hiszpanii do szpitala. Robią sobie fotki w toksycznym jeziorze

W zbiorniku osadowym popiołów Elektrowni Adamów w Gajówce do tragedii jeszcze nie doszło, liczba osób niszczących ogrodzenie żeby dostać się na widowiskowy teren skłoniła przedsiębiorstwo do zaapelowania o rozsądek.

„Polskie Malediwy” to nie tropikalne jezioro, tylko zbiornik niebezpiecznych odpadów z elektrowni. Apel o rozsądek dla turystów

Patrząc na zdjęcia zbiornika w Gajówce rzeczywiście można się zachwycić. A po chwili złapać za głowę widząc, ile osób znajduje się na brzegu.

Podczas długiego weekendu turyści oblegali „polskie Malediwy”, co skrzętnie wykorzystali okoliczni rolnicy, organizując na swoich polach płatny parking. Nie dla wszystkich wizyta zakończyła się szczęśliwie – zachwycający „biały piasek” to tak naprawdę popioły z elektrowni, których konsystencja jest bardzo delikatna. Przekonują się o tym dzieci, które błyskawicznie zapadają się w nim po pas. Nawet chwila ekspozycji na warunki w nim panujące kończy się zaczerwienieniem skóry oraz jej swędzeniem. Dłuższe sesje mogą zakończyć się poparzeniami, o czym ostrzega Elektrownia Adamów.

"

Miejsce jest piękne, ale to teren zamknięty, gdzie nie wolno wchodzić. Woda ma wysoki odczyn zasadowy i moczenie w niej nóg czy dłoni szkodzi skórze. Zbiornik Gajówka nie jest terenem rekreacyjnym. Odkąd miejsce stało się popularne, turyści regularnie niszczą okalające je płoty. Organizują pikniki i grille, za nic mają widoczne ostrzeżenia. "

Elektrownia zapowiada, że ma w planach zbudowanie tarasu widokowego, z którego można będzie (z bezpiecznej odległości) podziwiać piękne widoki. Do tego czasu radzi, żeby dla własnego dobra omijać zbiornik – znajdująca się w nim woda ma około 12 pH i działa jak żrący wybielacz.

Zobacz także: Elektrownia prosi instagramowiczów o opamiętanie. Robią sobie zdjęcia kąpiąc się w niebezpiecznych odpadach, bo ładnie wyglądają 

Co wolicie?