Pogoda
29.06.2020 19:21

Byliśmy na randce z Cyberpunkiem 2077. I już myślimy o dłuższym związku [PIERWSZE WRAŻENIA]

Pamiętacie uczucie, jaki mieliście idąc na pierwszą randkę? Mieszaninę podekscytowania i obaw, nadziei i lęku, a przede wszystkim poczucia braku wiedzy, jak to spotkanie może się skończyć? Po dwóch latach rzucania na Cyberpunka 2077 spojrzeń z dystansu wreszcie udało mi się umówić z grą na małe, słodkie tête-à-tête i idąc na spotkanie, dokładnie tak się czułem.

Cyberpunk 2077
foto: Michał Tomaszkiewicz, Antyradio.pl

Cyberpunk 2077 oczekiwał na mnie z całą ekipą przyzwoitek w postaci pracowników CD Projekt RED, którzy bardzo chętnie opowiadali o tym jaka potencjalna oblubienica jest wspaniała, bardzo rygorystycznie pilnowała jednak, żeby pierwsza randka nie skończyła się skonsumowaniem czegoś więcej, niż tylko – nomen omen – gry wstępnej, czyli prologu wprowadzającego w świat Cyberpunka 2077.

Gdy tylko upojne 4 godziny poznawania się lepiej minęły, grzecznie aż stanowczo polecili pożegnać się z rozgrywką w pół wykonywanego zadania, rzucić ostatnie spojrzenie na Night City i… zacząć myśleć o odległej listopadowej nocy, gdy Cyberpunk 2077 będzie tylko dla mnie i nikt nie będzie w stanie powstrzymać mnie od wejścia głębiej w świat przedstawiony.

Cyberpunk 2077
Cyberpunk 2077
Przeczytaj także Premiera Cyberpunka 2077 przeniesiona nieco bliżej 2077 roku. CD Projekt RED: „będziecie państwo zadowoleni”

4 godziny flirtowania z Cyberpunkiem 2077 pozwoliły dostrzec zarówno szczegóły i szczególiki, jakie można zauważyć dopiero wpatrując się w czyjąś twarz z takiego bliska, że czuje się gorąco jego oddech, jak i spojrzeć na całość z różnych punktów widzenia, zarówno omiatając spojrzeniem całą sylwetę, jak i koncentrując się na fragmentach rozgrywki. Jak mogliście się już zapewne dowiedzieć, gdzieniegdzie makijaż się rozmył lub był źle nałożony, zdarzały się także małe faux pas dotyczące zachowania przy stole – wydaje się jednak, że są to przecież elementy, które można zawsze poprawić. W końcu najważniejsza jest osobowość, prawda?

cyberpunk_2077_rozgrywka_02

Cyberpunk 2077 – kolorowe życie w świecie mrocznej przyszłości

Cyberpunk 2077 ma trzy główne rysy charakteru, które ujawniają się na żądanie: możemy mieć do czynienia z grą, która opowiada o migracji zarobkowej z zapuszczonych terenów wokół Night City do jednej z najprężniejszych metropolii swoich czasów; opowieścią o dziecku ulicy, które dzięki sprytowi i determinacji wspięło się na szczyty (pół)światka, albo epopeję o powrocie z wygnania z korporacji utraconej. Z każdą twarzą gdy rozmawia się nieco inaczej, co wpływa na tematy, jakie można poruszać.

Prezentowany przez CD Projekt RED prolog to dokładnie te same misje, które znamy z pierwszej prezentacji rozgrywki, zaprezentowanej w 2018 roku na E3. Jeśli nie pamiętacie, jak wyglądała, rzućcie okiem: ja tak zrobiłem i dzięki temu wyraźnie widziałem różnice w przebiegu historii, które zależały tylko i wyłącznie od moich wyborów i umiejętności.

gameplay Cyberpunk 2077
gameplay Cyberpunk 2077
Przeczytaj także CD Projekt pokazał gameplay Cyberpunka 2077!

CD Projekt RED chwali się, że tchną w Cyberpunka 2077 ducha wolności i w związku z tym zlecenia można wykonywać na wiele różnych sposobów. Wydarzenia, które można było oglądać na rozgrywce, podczas mojej randki z grą prowadziły do tego samego rezultatu, ale zupełnie innymi ścieżkami.

Żeby tego doświadczyć, trzeba mieć gadane i czasami szybko myśleć (zdarzają się Quick Time Events, które w CP2077 polegają na wybraniu i zaakceptowaniu klawiszem jednej z pojawiającej się na ekranie opcji). Co ciekawe, czasem najlepsze z punktu widzenia naszych interesów efekty zyskuje się nie wybierając żadnej z podsuniętej na chwilę opcji, trzeba więc być skupionym, żeby przekalkulować także efekt wstrzymania się od działania.

cyberpunk_2077_rozgrywka_03

Postanowiłem sprawdzić, jak różne mogą być ścieżki prowadzące do sukcesu. Pamiętają słowa CDPR o tym, że można przejść Cyberpunka 2077 bez pozbawiania życia jakiejkolwiek postaci stałem się ulotnym cieniem, który sposobem, podstępem i hakowaniem przemykał się niezauważony pośród przeciwników. Przynajmniej do czasu, gdy w trakcie ostrej wymiany ognia skradanie skończyło się kilka razy z rzędu nieoczekiwanym zgonem, co doprowadziło w końcu do utemperowania pacyfistycznego światopoglądu i sięgnięcia po broń.

Poczucie porażki towarzyszyło mi aż do końca pokazu, by w jednej chwili zniknąć dzięki prostej informacji od pracowników CDPR: jeśli zaczynamy strzelać do wrogów skradając się, kule zawsze omijają ważne organy i „tylko” ciężko ranią naszych przeciwników, pozostawiając nam wybór, czy chcemy miłosiernie zostawić ich z nadzieją na wyleczenie, czy też dokonać egzekucji. Przez parę dobrych chwili cieszyłem się więc, że mój plan jednak wypalił, aż do momentu, w którym przypomniałem sobie jako to w czasie testowania możliwości samochodu przegapiłem czerwone światło przed przejściem dla pieszych z impetem wpadłem w wirtualnego mieszkańca przechodzącego przez zebrę, co zakończyło jego nierzeczywiste życie. Cóż – w Night City nie zna się dnia ani godziny, szczególnie jeśli chcemy, żeby nasze imię zostało unieśmiertelnione własnym drinkiem.

Cyberpunk 2077 daje dużo wolności, ale pilnuje także, żebyśmy za swoje wybory zostali odpowiednio wynagrodzeni przez miasto, ich mieszkańców lub ścierające się o panowanie nad Night City gangi lub korporacje. Owszem, można wszystko – nawet udawać, że jest się w GTA – jednak w przypadku Cyberpunka ze szponów sił porządkowych nie będzie się tak łatwo wywinąć, a i jako przeciwnicy w strzelaninie stróże prawa są znacznie bardziej wymagający.

Podczas rozgrywki natrafiałem także na momenty, w czasie których CD Projekt RED prowadził graczy za rękę, pilnując żeby nie oddalili się za bardzo od wydeptanej przez projektantów zadań ścieżki. Nawet jednak ta w sumie krótka randka pozwoliła poczuć, że do kuszenia graczy owocami z gałęzi różnych wyborów CDPR przyłożył wiele pracy. Czy na tyle dużo, żeby zadziałał efekt motyla i mała decyzja z początku gry wywołała huragan pod jej koniec? Żeby się dowiedzieć, trzeba poczekać.

cyberpunk_2077_rozgrywka_04

Cyberpunk 2077 – Night City Schroedingera

Świat pokazany w Cyberpunku 2077 jest zarazem pełny, jak i pusty. W trakcie prologu akcja rozgrywała się w miejscach, w których było bardzo tłoczno, ale czasem wystarczyło kilka sekund, żeby znaleźć się w okolicy bez żywej duszy.

Jak na prężną metropolię zadziwiająco mały był ruch uliczny. W skomplikowanym labiryncie zjazdów i podjazdów pojazdy napotykało się stosunkowo rzadko, co ma oczywiście swoje plusy, ale także zachęcą do lekkiego kwestionowania punktu o „mieście żyjącym własnym życiem”, wpisanego złotymi zgłoskami do CV Cyberpunka 2077.

Gra na wszelki wypadek pokazywała przez cały czas komunikat, że jest to jeszcze wczesna, niedokończona wersja, trzeba więc wierzyć, że to co dostaniemy w finale będzie obiecaną symulacją grzesznego miasta.

Do poprawy są też mniejsze i większe błędy, szczególnie graficzne, jakie widać było podczas rozgrywki. Postacie prowadzone przez komputer potrafią przenikać przez obiekty, zdarza im się pomylić krok i zacząć iść od początku z miejsca, w którym byli kilka sekund wcześniej, a spaliny wydobywające się z rur wydechowych potrafią unosić się nad asfaltem w postaci czarnej chmury, która nie chodziła na wykłady o mieszaniu się gazów. Przenikać przez siebie mogą za to obiekty, które nie powinny – na przykład opony, które wyglądały jakby w części znajdowały się pod nawierzchnią drogi.

cyberpunk_2077_rozgrywka_05

To są jednak zarzuty czysto kosmetyczne. Wystarczy usprawnić sposób wykonywania makijażu, żeby lico Cyberpunka 2077 się poprawiło. Zapewne właśnie takie pudrowanie noska sprawiło, że premiera gry została już dwa razy przesunięta.

Czy podobne faux pas zdarzają się także z linią fabularną? Natrafiłem podczas randki na nieścisłość narracji, o której wspominałem CPDR, moje sowa zostały skrupulatnie zapisane, a sytuacja zostanie przebadana. Biorąc po uwagę, że scenariusz do Cyberpunka 2077 ma objętość pełnej trylogii „Władcy pierścieni”, może się okazjonalnie zdarzyć, że któraś ze ścieżek fabuły powie o czymś, o czym nie powinna. Po to jednak CD Projekt RED dał sobie dodatkowe kilka miesięcy na szlifowanie CP2077, żeby wszystkie takie zgrzytki wyłapać i dać nam do ręki grę dopracowaną od początku, a nie od trzeciej czy czwartej aktualizacji.

Cyberpunk 2077 – braindance w Night City

Role Playing Game, a więc gra polegająca na wcielaniu się w czyjąś rolę, granie postaci, którą się nie jest, z pełnym poszanowaniem zasad i reguł świata przedstawionego. Takim tytułem jest Cyberpunk 2077 i dlatego właśnie poczynania V widzimy z perspektywy pierwszej osoby.

Wśród graczy przyzwyczajonych do widzenia na ekranie prowadzonej postaci (tak jak było chociażby w Wiedźminie), wieści o zmianie perspektywy nie przypadły szczególnie do gustu. Moim zdaniem Cyberpunka 2077 powinniśmy traktować jako sesję braindance.

Co to jest braindance, pytacie? Na to pytanie odpowiedział CD Projekt RED, pokazując rozwiązanie w akcji w najnowszym fragmencie udostępnionej rozgrywki.

Cyberpunk 2077
Cyberpunk 2077
Przeczytaj także Cyberpunk 2077: nowy zwiastun, braindance w akcji i serial na Netliksie!

W skrócie: jedna osoba nagrywa dokładny zapis tego co widzi, czuje i robi, a następnie inna może – tak jak dziś robimy to z filmami – uruchomić sobie taki zapis i „przeżyć” dokładnie to samo, co twórca nagrania.

Braindance ma różne zastosowania – od rozrywkowych, kręcących się (jak podkreślają postaci z gry) przede wszystkim na zapisach dzikiego, nieokiełznanego seksu, aż po zadania ocierające się niemal o odcinek CSI Night City, w którym analizując na kilka różnych sposobów zapis zdobywamy informacje potrzebne nam do posunięcia spraw naprzód.

cyberpunk_2077_rozgrywka_06

Widok z pierwszej osoby pozwala pełniej wcielić się w prowadzoną postać. Dla graczy wciąż jeszcze jest to temat drażliwy, co potwierdziła rozmowa z CD Projekt RED o tym, że nieprawdą jest że nie widać wcale prowadzonej przez nas postaci. Można zobaczyć część swojego ciała spoglądając po prostu w dół, przeglądając się w lustrach w grze bądź manipulując kamerą w trakcie jazdy samochodem.

Postać V widać także w całej krasie w menu wyposażenia, gdy możemy ją ubrać według swojego gustu, upodobań oraz zawartości szafy. Nie można też zapomnieć o kreatorze postaci, w którym można naoglądać się V z bliska i ze szczegółami, jakie tylko przyjdą nam do głowy, także jeśli chodzi o ich wielkość i kształt. Można w ten sposób spędzić niezdrową ilość czasu.

Cyberpunk 2077 – miłość na odległość

Zagrałem w Cyberpunka 2077 i muszę się przyznać, że wam zazdroszczę. Już na pierwszej randce będziecie mogli zabrać grę do domu i robić z nią przez cała noc, na co tylko będziecie mieli ochotę.

Ja natomiast, w staroświecki i zupełnie nie przystający do zwyczajów Cyberpunka 2077 sposób będą musiał na to czekać do ślubu do trzeciej, a może i czwartej randki (doszły do mnie słuchy, że CD Projekt RED będzie jeszcze przed premierą pokazywać CP2077 w polskiej wersji językowej).

cyberpunk_2077_rozgrywka_10

Pierwsze osobiste spotkanie z Cyberpunkiem 2077 wywołało u mnie zauroczenie i dużą chęć na coś więcej. Listopad 2020 wydaje się być nadto odległym terminem oddania gry w ręce graczy, jeśli jednak ten czas ma zostać wykorzystany na poprawienie makijażu, popracowanie nad sylwetką oraz założenie CP2077 kompletu seksownej bielizny (może być z wisienką, o której wspomina w nowym zwiastunie Jackie), to jestem w stanie zagryźć zęby i poddać się celibatowi i wzdychaniu do zdjęć. Jaram się jak neony w Night City.

Zobacz także:  Cyberpunk 2077 po polsku. Soczyste „ku*wy” i „ch*je”

Które klimaty bardziej was kręcą?

Tagi: Cyberpunk 2077