Pogoda
03.03.2020 13:21

Cała prawda o maseczkach na koronawirusa. Drogie, nie chronią przed infekcją, a kupując je zwiększasz ryzyko epidemii

Koronawirus SARS-CoV-2 puka do naszych drzwi, nic więc dziwnego, że Polacy chcą chronić swoje życie i zdrowie i szukają sposobów na zabezpieczenie się przed zarażeniem chorobą COVID-19. Jedną z metod jest noszenie masek filtrujących, których ceny wzrosły w ostatnich dniach o tysiące procent. W ofercie znajdują się głównie produkty nie zapewniające ochrony przez koronawirusem.

męzczyzna w metrze noszący maseczkę
foto: Shutterstock

Maseczka maseczce nierówna, no chyba że chodzi o cenę. Produkty, które jeszcze w styczniu 2020 roku kosztowały po kilkadziesiąt groszy za sztukę, na początku marca 2020 sprzedawane są po kilkadziesiąt złotych.

Sprzedawcy wykorzystują niepokój związany z groźbą epidemii, żeby podnosić ceny. Nie wspominają przy tym, że ich produkty nie spełniają norm niezbędnych do zatrzymywania koronawirusa SARS-CoV-2, ani że nie ma potrzeby noszenia masek.

maski przeciwko koronawirusowi
maski przeciwko koronawirusowi
Przeczytaj także Allegro usuwa zbyt drogie oferty związane z koronawirusem. O ile zgłoszą je użytkownicy

Koronawirus SARS-CoV-2 rozprzestrzenia się metodą kropelkową. Chorzy rozsiewają go, gdy kichają, kaszlą, a nawet mówią. Z tego powodu policja zrezygnowała z prowadzenia kontroli trzeźwości – dmuchanie w alkomat może stać się początkiem epidemii.

policjanci z alkomatem
policjanci z alkomatem
Przeczytaj także Policja wstrzymuje masowe badanie trzeźwości kierowców. Dmuchanie w alkomat może roznosić koronawirusa

Sam koronawirus SARS-CoV-2 mierzy sobie 60-140 nm, zaś areozol biologiczny, w którym jest rozsiewany, ma średnicę 20-300 mikrometrów. A więc o rząd wielkości większą. To właśnie przed kropelkami o takiej wielkości powinny chronić maski. Robią to te o klasie ochronnej FFP3, podczas gdy większość znajdujących się w ofercie (i najtańszych) masek nie spełniają tego standardu.

Maska na koronawirusa. Kto powinien stosować i jaką wybrać?

Nawet maska półfiltrująca o klasie ochronnej FFP3 noszona w miejscach publicznych z obawy przed COVID-19 będzie zapewniać co najwyżej komfort psychiczny.

Ochronę tego rodzaju powinny bowiem stosować osoby chore, żeby uniemożliwić rozprzestrzeniania się koronawirusa na ludzi zdrowych. Maski powinny być także noszone przez osoby, które znajdują się w bezpośrednim kontakcie z osobą chorą na COVID-19.

Masowe wykupywanie maseczek sprawia, że może zabraknąć ich dla osób, które rzeczywiście będą ich potrzebowały: na przykład chorych. Zwiększy to ryzyko przeniesienia się koronawirusa SARS-CoV-2 na osoby zdrowe, mające z nimi kontakt, i przełożyć się na większe ryzyko wybuchu epidemii. Farmaceuci wypowiadając się o tym w ostrych, bezpośrednich słowach.

Światowa Organizacja Zdrowia alarmuje też, że maseczki mogą stać się potencjalnym źródłem infekcji. Może bowiem zbierać wirusy z powietrza, co zwiększa ryzyko zachorowania, jeśli nie myje się profilaktycznie rąk i nie odkaża środkami zawierającymi alkohol.

Posłuchaj podcastu

Najskuteczniejszym sposobem zapobiegającym zarażeniu się SARS-CoV-2 jest właśnie częste dezynfekowanie rąk. Koronawirus może utrzymywać się na powierzchniach na których osiądą wykasłane mikrokrople nawet przez 14 dni. Jeśli po kontakcie z nimi dotkniemy oczu, nosa lub ust, ryzykujemy zakażenie.

Zobacz także: Polska szykuje się na wojnę z koronawirusem. 100 mln zł na natychmiastowy zakup sprzętu dla szpitali, wojsko gotowe do działania 

Kupiliście sobie maseczki?

Tagi: Newsy koronawirus