Pogoda
29.04.2016 17:43

Cały internet wie, jakie porno oglądacie

Nie pomaga tryb prywatny ani czyszczenie historii – informacja o tym, jakie strony odwiedza użytkownik gromadzone są skrupulatnie między innymi przez serwisy społecznościowe i sieci reklamowe.

Cały internet wie, jakie porno oglądacie
foto: materiały prasowe

Witryny serwujące reklamy mają interes w tym, żeby o odwiedzającym wiedzieć jak najwięcej – im lepiej dobiorą pokazywany mu baner, tym większa szansa na jego kliknięcie. Dane zapisywane w plikach ciasteczek to nie jedyny sposób na sprawdzenie, co w sieci robi użytkownik przeglądarki.

Dzięki umieszczanym na stronach przyciskach serwisów społecznościowych dokładną wiedzę na temat poczynań internautów ma Facebook czy Twitter – przy czym serwisy nie ograniczają się tylko do gromadzenia informacji na temat swoich zalogowanych użytkowników, ale śledzą wszystkich odwiedzających daną witrynę.

W tej sprawie na początku lutego 2016 roku interweniowała Francja, która wymogła na Facebooku uzyskanie zgody na zapisywanie takich informacji – serwis ma się do niej dostosować do maja 2016.

Użytkownicy śledzeni są nie tylko za pomocą ciasteczek, ale także przez zaawansowane skrypty w Javie, a nawet banery we Flashu. Uniwersalną informacją, która podawana jest na odwiedzanej stronie, jest identyfikator (odcisk palca) przeglądarki. Mając go, można w prosty sposób powiązać dane użytkownika, zdradzane na przykład podczas logowania do serwisu pocztowego, z adresami odwiedzanych stron.

foto: zrzut ekranu

I tutaj właśnie pojawia się problem – o ile odwiedzanie stron z treściami dla dorosłych odbiorców przestaje być powodem do wstydu, o tyle pokazywanie zainteresowań i preferencji konsumujących treści pornograficzne niekoniecznie musi być akceptowane.

Zdradliwe działanie ma tu system maskowania linków, przekształcający adresy zawierające ciągi niemożliwych do zapamiętania znaków i cyfr w URL składający się z tytułu publikacji. W przypadku stron porno jest to najczęściej opis aktywności widocznych na oglądanym filmie – zaspokajając swoją ciekawość, użytkownik informuje przy okazji o swoich zainteresowaniach podmioty zajmujące się profilowaniem internautów.

Czy zebrane w taki sposób dane mogą zostać upublicznione? Jest to mało prawdopodobne – informacje zbierane są, by zarabiać więcej pieniędzy i tylko w takim wymiarze są dla serwisów i sieci interesujące. Zawsze jednak może dojść do włamania i wykradzenia danych, jak miało miejsce w przypadku polskiego seks-portalu.

Trzeba jednak zdawać sobie sprawę, że uzyskanie anonimowości w sieci jest bardzo trudne – pomoże korzystanie na przykład z oferowanej przez Operę funkcji wirtualnej sieci prywatnej, ale trzeba sobie zdawać sprawę, że wszystko co dzieje się w sieci jest tam zapamiętywane.

Przyznalibyście się do tego, jakie porno oglądacie?

Michał Tomaszkiewicz
Tagi: Internet