Chciał zapłacić grzywnę sądową jednogroszówkami. Musiał wezwać policję, bo kasjerki nie chciały przyjąć monet
30.06.2020 19:02
Chciał zapłacić grzywnę sądową jednogroszówkami. Musiał wezwać policję, bo kasjerki nie chciały przyjąć monet Fot. ARKADIUSZ ZIOLEK/East News

Nietypową interwencją pochwalili się policjanci z podlubelskiego Świdnika: mieszkaniec tego miasta zgłosił telefonicznie, że kasjerki nie chcą przyjąć od niego zapłaty za grzywnę. Interesant przyszedł z wiaderkiem jednogroszówek ostatniego możliwego dnia i podkreślił, że jeśli pieniądze nie zostaną przyjęte, następnego dnia trafi za kraty.

Sądowe wyroki nie zawsze spotykają się ze zrozumiem zainteresowanych, szczególnie, jeśli nakładają one kary. Zdarzało się, że niezadowoleni z działania wymiaru sprawiedliwości obywatele okazywali swoje podejście do wyroku wykonując zarządzone kary w dość nieortodoksyjny sposób.

Jednym z takich niezadowolonych by mieszkaniec Świdnika, na którego nałożono grzywnę w wysokości 200 zł. Gdy termin zapłaty zbliżał się do końca, mężczyzna postanowił oddać Sądowi Rejonowemu Lublin-Wschód w Lublinie z siedzibą w Świdnika należną kwotę co do grosza. I to dosłownie.

Przeczytaj także

Mieszkaniec Świdnika pojawił się w sądzie z czarnym wiaderkiem, w którym w monetach jednogroszowych (z okazjonalnymi pięciogroszówkami) znajdowało się 200 zł. Gdy kasjerki zakwestionowały groszówki jako legalny środek płatniczy w Polsce, interesant postanowił wezwać policję.

Chciał zapłacić sądową grzywnę groszówkami. Musiał wezwać na pomoc policję

Monety znajdowały się w czarnym wiaderku, na którym umieszczono uroczysty napis „Grzywna 200 zł”. W sądzie okazało się jednak, że taka forma uregulowania kary nie jest mile widziana i kasjerki odmówiły przyjęcia pieniędzy.

Mężczyzna postanowił zgłosić to na policję, argumentując, że kasjer nie ma prawa odmówić przyjęcia pieniędzy ze względu na nominał – także wtedy, gdy są to groszówki. O przebiegu interwencji opowiedziała asp. Elwira Domaradzka, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Świdniku.

Ze zgłoszenia wynikało, że pomiędzy zgłaszającym, a kasjerkami doszło do nieporozumienia. Po dotarciu na miejsce patrolu okazało się, że pracownice sądowej kasy pouczyły mężczyznę, że te pieniądze muszą być zdezynfekowane i posegregowane, by mogły je przyjąć. W obecności policji ten mężczyzna opuścił budynek sądu.

Jak skończyła się ta historia, nie podano. Błyskawicznie jednak pojawiły się komentarze, że nikt nie wprowadził ani obowiązku segregowania pieniędzy, którymi się płaci, ani nakazu ich dezynfekowania. Nie wiadomo więc, czy mężczyźnie udało się postawić na swoim i zapłacić grzywnę groszówkami, czy też może pakuje już szczoteczkę do zębów i czeka na transport do więzienia.

Zobacz także: 16-latek wrzucił do sieci herb miasta z tęczą. Sąd zajmuje się sprawą znieważenia symbolu państwowego

Michał Tomaszkiewicz Redaktor antyradia
Polub Antyradio na Facebooku
Logo 18plus

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.