Czy Harry Potter byłby lepszym nauczycielem w Hogwarcie niż aurorem?

28.05.2020 10:14
Czy Harry Potter byłby lepszym nauczycielem w Hogwarcie niż aurorem? Fot. WARNER BROS. PICTURES / Album/EAST NEWS

Harry Potter po zakończeniu nauki w Hogwarcie został aurorem i walczył z poplecznikami zła. Czy nie byłby jednak o wiele lepszy w roli nauczyciela magii?

Seria książek "Harry Potter" zakończyła się spełnieniem marzeń tytułowego bohatera - został aurorem - członkiem elitarnej jednostki wysoko wyszkolonych czarodziejów do walki z czarną magią. Po pokonaniu Voldemorta zdobył tak duże uznanie, że stanął na czele tej organizacji jako Szef Biura Aurorów w Ministerstwie Magii. Chociaż to zakończenie niezwykle pasuje do baśniowej opowieści o Chłopcu, Który Przeżył, zdaniem niektórych fanów nie jest w pełni satysfakcjonujące.

Harry Potter powinien uczyć w Hogwarcie?

Margaret Lockyer z portalu CBR zadała pytanie o losy Harry'ego Pottera po zakończeniu książek J.K. Rowling. Dziennikarka twierdzi, że główny bohater powieści, zamiast walczyć z czarną magią w terenie, powinien uczyć w Hogwarcie. Zdaniem Lockyer byłoby to o wiele lepsze zakończenie serii, przy okazji zamykające pewne długo kontynuowane wątki.

Przeczytaj także

Pomysł, by Harry został w przyszłości aurorem, podsunął mu Barty Crouch Jr., który podszywał się pod Szalonookiego Moody'ego. To właśnie ten zakamuflowany śmierciożerca zaszczepił w chłopcu ideę, przeradzającą się z czasem w marzenie, które w końcu się ziściło. Według Lockyer Rowling powinna jednak dać Potterowi inne powołanie. O wiele lepiej z perspektywy całej sagi byłoby, gdyby bohater został nauczycielem obrony przed czarną magią.

Przeczytaj także

Dziennikarka podaje kilka dowodów, którymi argumentuje swoją tezę. Harry pokazał, że jest świetnym nauczycielem, kiedy stał na czele Gwardii Dumbledore’a. Nie tylko pomagał swoim kolegom w opanowywaniu kolejnych zaklęć, ale również czerpał dużą satysfakcję ze swoich sukcesów. W "Księciu Półkrwi" Harry'ego rozpierała duma, kiedy jego dawni uczniowie prezentowali Sanepe'owi wysoki poziom umiejętności magicznych. Fakt, że tego typu szczegóły wyzwalały w nim tak silne emocje, świadczy, iż jego prawdziwą naturą nie jest walka ze śmierciożercami, tylko nauczanie obronnych zaklęć.

Przeczytaj także

W szóstej części Harry wyznał też, że jego marzenie o zostaniu aurorem nie wynika wcale z osobistych preferencji, tylko imperatywu, jakim była chęć pokonania w przyszłości Voldemorta i jego popleczników. Potter uważał, że dostęp do zasobów ministerialnych ułatwi mu walkę z Czarnym Panem. Jednak w siódmej części udało mu się pokonać raz na zawsze zagrożenie ze strony Voldemorta, co tym samym zwolniło go z narzuconego samemu sobie obowiązku. Nie czuł już przymusu zostania aurorem i mógł wybrać dowolną ścieżkę kariery. Tak się jednak nie stało. 

Przeczytaj także

Stanie na czele Gwardii Dumbledore'a pojawiło się w szczególnie trudnym dla Harry'ego okresie - został wydalony z drużyny quidditcha, zniknął jeden z jego pierwszych magicznych przyjaciół - Hagrid i przede wszystkim z idola, który pokonał w przeszłości Voldemorta, stał się obiektem ostracyzmu. Wszystko dlatego, że miał odwagę powiedzieć o powrocie Tego, Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać, w co nie wiele osób mu uwierzyło. Jedyną radość w życiu dawało mu uczestniczenie w spotkaniach Gwardii Dumbledore'a i wymyślanie kolejnych planów lekcji. Jasno widać, że dla Harry'ego uczenie było powołaniem. Co najważniejsze, odniósł w szkoleniu innych uczniów wielki sukces.

Przeczytaj także

Warto też zwrócić uwagę na inny aspekt historii tej postaci. Harry po swoich przeżyciach powinien być nieufny wobec magicznych polityków, którzy wielokrotnie go wykorzystywali do swoich celów, bądź ignorowali, kiedy miał rację. Na piątym roku Ministerstwo Magii prowadziło nawet wobec niego kampanię, nazywając go osobą żądną uwagi i niestabilną psychicznie. Dumbledore'a zastąpiono wówczas Dolores Umbridge, która nie tylko szykanowała Harry'ego psychicznie, ale również dręczyła go fizycznie. Potter miał więc wiele powodów, by odwrócić się od Ministerstwa Magii. Zawsze stawiał lojalność swojej ukochanej szkole, którą przez lata traktował jak dom, ponad lojalność ministerstwu. Po skończeniu szkoły został jednak jego pracownikiem.

Przeczytaj także

Oczywiście po pokonaniu Voldemorta oczyszczono ministerstwo ze skorumpowanych szumowin, a nowym Ministrem Magii został godny zaufania Kingsley Shacklebolt, ale dyplomacja i cierpliwość, jaką musiał się wykazać, dołączając do Biura Aurorów jako nastolatek, tuż po Drugiej Wojnie Czarodziejów, nigdy nie były mocnymi stronami Harry'ego. Potter był od zawsze człowiekiem czynu i wolał takie zajęcia, których skutek widać od razu. Polityka i biurokracja nie są tego typu sferą również w magicznym świecie.

Przeczytaj także

Mimo tego, że Harry nie powinien już nigdy zaufać żadnym odgórnym organizacjom, mimo braku cierpliwości, Rowling uznała, że najlepszą ścieżką kariery dla jej bohatera będzie rola aurora. Według Lockyer ten pomysł jawi się jako wymuszone rozwiązanie fabularne, które kłóci się z ogólnym zarysem postaci i nie wygląda na satysfakcjonujące zakończenie wątku tytułowego bohatera. Jej zdaniem powrót do Hogwartu w roli nauczyciela, byłby o wiele bardziej zgodny z dotychczasowym zachowaniem Harry'ego. Po pierwsze dla tego, że przekonał się na własnej skórze, czemu Dumbledore nie chiał mieć za wiele wspólnego z ministerstwem. Po drugie spełniałby się w roli, która daje natychmiastowe efekty, co byłoby dla niego o wiele bardziej satysfakcjonujące, niż praca w Biurze Aurorów. Po trzecie realizowałby się jako osoba, mogąca nauczać innych.

Przeczytaj także

Poza tym Harry mógłby w końcu zerwać z łatkami, które przylgnęły do niego od czasów, kiedy był małym chłopcem. Potter nigdy nie lubił swojej sławy i wolał być postrzegany jako zwykły chłopak. Praca z dziećmi pozwoliłaby mu udowodnić, że jest człowiekiem z krwi i kości, a nie tylko jakąś atrakcyjną ideą i żyjącą legendą. W ministerstwie pozbycie się idealizowania jego osoby byłoby o wiele trudniejsze. Ponadto doskonale rozumiał, jaki nauczyciele mają wpływ na młodych czarodziejów. Mógłby wykorzystać własne przeżycia i najlepsze cechy swoich mentorów i przekuć je we własny styl uczenia. Młode pokolenie mogłoby czerpać więc to, co najlepsze od takich postaci jak Dumbledore, McGonagall, Snape, Lupin czy Hagrid. Poza tym Rowling w sprytny sposób zakończyłaby jeszcze jeden powracający jak bumerang motyw - ciągle zmieniających się nauczycieli obrony przed czarną magią. Harry mógłby przełamać trwający od lat impas i stać się nową stałą, symbolizującą nie tylko kres Voldemorta, ale również zakończenie całej sagi.

Przeczytaj także

Zobacz też: "Harry Potter": 15 ciekawostek, które J.K. Rowling zdradziła już po zakończeniu serii

Sergiusz Kurczuk
Sergiusz Kurczuk Redaktor antyradia
Polub Antyradio na Facebooku
CZYTAJ TAKŻE
Logo 18plus

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.