Disney ma czarną listę konserwatywnych aktorów? Prezes odpowiada na zarzuty

10.03.2021 12:04
The Manadalorian - Gina Carano jako Cara Dune - kadr z serialu Star Wars Fot. Lucasfilm Limited / The Hollywood Archive / Hollywood Archive/Ph

Czy Disney dyskryminuje konserwatywnych aktorów? Nie milkną kontrowersje po zwolnieniu Giny Carano z obsady "The Mandalorian". Prezes korporacji postanowił odnieść się do zarzucanych mu praktyk.

Chociaż od wyrzucenia Giny Carano z obsady "The Mandalorian" minął już miesiąc, wciąż nie milkną głosy oburzonych fanów aktorki, którzy uważają, że czyn szefów Disneya to przejaw dyskryminacji ideologicznej. Pojawiły się nawet sugestie, że prezes posiada czarną listę aktorów o konserwatywnych poglądach, którzy są niepożądani w produkcjach z logo Myszki Miki. Szef korporacji - Bob Chapek postanowił skomentować te zarzuty.

Disney dyskryminuje konserwatywnych aktorów? Szef firmy komentuje

Wszystko zaczęło się od tweeta Giny Carano wcielającej się w serialu "The Mandalorian" w postać Cary Dune. Aktorka w jednym ze swoich postów porównała obecną sytuację Republikanów do Żydów w czasie Holocaustu. Ten wpis przelał szalę goryczy i za sprawą wielu krytycznych głosów w kierunku Carano, szefowie podlegającego pod The Walt Disney Company studia Lucasfilm, postanowili zwolnić aktorkę.

Polecamy

Nie był to jedyny wpis Carano, który nie podobał się opinii publicznej, więc po nic niedających upomnieniach odtwórczyni Cary Dune straciła pracę. Ten gest ze strony Disneya spotkał się z krytyką konserwatywnej części widzów "The Mandalorian", którzy domagali się przywrócenia aktorki do obsady produkcji Disney+. Decyzja jednak nie zostanie cofnięta.

Polecamy

Jak podaje portal CBR, podczas The Walt Disney Company’s 2021 Annual Meeting of Shareholders - corocznego spotkania z akcjonariuszami korporacji, padło pytanie ze strony jednego z inwestorów, dotyczące rzekomej czarnej listy, na której wypisane są nazwiska konserwatywnych aktorów, niemających co liczyć na role w produkcjach Disneya. Zagadnienie skomentował Bob Chapek.

Nie uważam, żeby Disney określał się jako lewicowy lub prawicowy, ale jako firma reprezentująca pewne wartości - wartości, które są uniwersalne. Wartości szacunku, wartości przyzwoitości, wartości uczciwości i wartości inkluzywności. Zwracamy uwagę nie tylko na to, jak działamy, ale także na treści, które tworzymy, odzwierciedlające bogatą różnorodność świata, w którym żyjemy.

Szef Disneya zapewnił więc, że nie zatrudnia aktorów, ani innych osób ze względu na ich poglądy polityczne, ale ważne jest, by w sferze publicznej reprezentowały one wartości wyznawane przez korporację. Zarzuty sugerujące, że przedstawiciele firmy posługują się czarną listą, są więc całkowicie bezpodstawne. Warto bowiem pamiętać, że osoby, które wchodzą we współprace z wielkimi przedsiębiorstwami rozpoznawalnymi na całym świecie, podpisują umowy, w których zawiera się szereg obostrzeń, dotyczących ich zachowania w sferze publicznej. Wynika to nie tylko z zasad stojących za statutem przedsiębiorstwa, ale również kwestii PR-owych. 

Polecamy
Sergiusz Kurczuk
Sergiusz Kurczuk Redaktor antyradia
Polub Antyradio na Facebooku
CZYTAJ TAKŻE
Logo 18plus

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.