Grillowali kiełbaski na wulkanie. Ratowało ich 140 ekip poszukiwawczych

24.03.2021 12:17
kiełbaski na wulkanie Fot. JEREMIE RICHARD/AFP/East News

Grillowanie kiełbasek na wulkanie i zdjęcia na Instagram stały się główną atrakcją turystyczną Islandii. Setki osób znalazły się z tego powodu w ogromnym niebezpieczeństwie.

Kilka dni temu na Islandii doszło do wybuchu wulkanu Fagradalsfjall. Na miejsce niemal bez przerwy podążają żądni przygód turyści. Poza robieniem zdjęć na social media, niektórzy grillują nad lawą kiełbaski lub pianki.

 Wybuch wulkanu na Islandii

W piątek, 19 marca 2021 wybuchł wulkan Fagradalsfjall na Islandii. Jest to pierwsza od ponad 800 lat erupcja w tamtejszym systemie wulkanicznym. Wulkan znajduje się ok. 40 km od stolicy Islandii i można do niego dojść w ok. 1,5 godziny od najbliższej drogi.

To absolutnie zapierające dech w piersiach. Pachnie niezbyt pięknie. Zaskakujące były kolory

- powiedział serwisowi rte.ie Ulvar Kari Johannsson, 21-letni inżynier, który niedzielę spędził na oglądaniu zjawiska.

Islandzkie kiełbaski prosto z wulkanu

W ciągu kilku pierwszych godzin od erupcji szlak do wulkanu pozostawał zamknięty. Szczelina, z której wydobywała się lawa, miała ok. 500 do 1000 metrów długości. Po upływie doby sytuacja była już jednak bezpieczna i tysiące Islandczyków i turystów zdecydowały się na własne oczy zobaczyć erupcję wulkanu Fagradalsfjall. Droga do miejsca erupcji zajmuje około 40 minut pieszej wędrówki.

 

Do tej pory lawa pokryła obszar około 1 km kwadratowego. Mimo że Ziemia bezustannie się trzęsie w dolinie Geldingadalur pojawiły się tłumy turystów. Szczególnie popularne stały się wędrówki tuż po zmroku, ponieważ dopiero wtedy widać w pełni piękno o majestat wulkanu.

Zaskoczyła mnie wysoka temperatura. Kiedy zbliżyliśmy się do lawy płynącej po ziemi, temperatura wzrosła o 10-15 stopni i poczuliśmy ciepło na twarzach.

- powiedziała Emilie Saint-Mleux, ucząca się na Islandii studentka z Francji, która przyszła na miejsce z dwojgiem przyjaciół.

 To przypomina trochę grilla

Lucille Fernemont

140 ekip poszukiwawczych ruszyło na ratunek

W niedzielę 21 marca 2021 w rejonie Islandii doszło do silnego załamania pogody. W okolicy wulkanu ogłoszono żółty alert pogodowy. Prognozy synoptyków nie były optymistyczne - zapowiadano wichurę i silny deszcz, śnieg i sztorm na morzu. Z tego powodu służby ratownicze musiały interweniować i pomóc turystom w bezpiecznym powrocie ma główny szlak i drogę.

 Jesteśmy tu tylko po to, by opiekować się ludźmi i sprawdzić, czy wszystko jest w porządku. I pilnować, by ludzie nie podchodzili zbyt blisko lawy i prosić ich o wycofanie się.

- wyjaśnia Atli Gunnarsson, 45-letni policjant.

Jak informuje serwis icelandnews.is na miejscu pracowało ponad 140 ekip poszukiwawczych, które między innymi nadawały sygnały dźwiękowe, aby znaleźć zagubionych turystów. Wyposażeni w urządzenia do pomiaru stężenia gazów ratownicy monitorowali również poziom silnie trujących gazów: siarkowodoru i dwutlenku siarki jak również wydzielającego się w tym miejscu dwutlenku węgla.

Serwis ujawnił także, że 38 osób znalazło się na skraju wyczerpania lub w hipotermii i zostało przetransportowanych karetką do punktu pierwszej pomocy w porcie w Grindaviku. Akcja poszukiwawcza zakończyła się w poniedziałek przed południem.

Sytuacja była tu przez chwilę bardzo trudna. Ludzie schodzili wyczerpani i wpadali w stan hipotermii. Leżeli na poboczu drogi przy Festarfjall. Przez jakiś czas nie wyglądało to dobrze.

- skomentował serwisowi visir.is Steinar Þór Kristinsson członek grupy ratunkowej Landsbjörg w Grindaviku.

Media z Islandii podają również, że dodatkowe utrudnienie stanowił fakt, że na miejscu nie ma praktycznie żadnego zasięgu sieci komórkowych.

 

Zobacz również: Incydent w Nebrasce wciąż rozpala wyobraźnię. "Wyglądał jak brzeszczot i był zrobiony z metalu"

Romana Makówka
Romana Makówka Redaktor antyradia
CZYTAJ TAKŻE
Logo 18plus

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.