Hannibal Lecter spod Krakowa: Zabił ojca, zdjął skórę z jego twarzy i nosił niczym maskę

30.06.2019 17:28
Hannibal Lecter spod Krakowa: Zabił ojca, zdjął skórę z jego twarzy i nosił niczym maskę Fot. kadr z filmu

Nie ma wątpliwości, to jedna z najstraszniejszych zbrodni w historii polskiej i światowej kryminalistyki. Zwyrodnialec niczym Hannibal Lecter z filmu „Milczenie owiec” zabił ojca, zdjął skórę z jego twarzy i nosił jak maskę.

30 maja 1999 roku w Brzyczynie koło Skawiny doszło do jednej z najbardziej szokujących zbrodni w historii.

Dzień później w małym domku w gminie Mogilany pod Krakowem, naleziono rozkawałkowane zwłoki mężczyzny. Skóra z jego głowy była zdjęta - leżała obok zszyta nitką w maskę.

Szokująca zbrodnia w Krakowie.

Żeby lepiej przedstawić Wam tę historię, muszę napisać o dwóch faktach. Zbrodni dokonano w odległości niecałych trzech kilometrów od miejsca, w którym mieszkam. Pięć miesięcy wcześniej, 6 stycznia 1999 roku na wysokości stopnia wodnego Dąbie na Wiśle w Krakowie wyłowiono z wody wplątany w śrubę łódki płat ludzkiej skóry i nogę.

8 dni później na kracie, która zatrzymuje nieczystości na stopniu wodnym, znaleziono kolejny fragment ciała: ludzką nogę obciętą na wysokości kolana. Miejsca nacięć pasowały idealnie do fragmentów znalezionej wcześniej skóry.

W toku śledztwa ustalono, że szczątki należały do 23-letniej studentki religioznawstwa UJ. Zabójca uszył ze skóry dziewczyny kostium, który znaleziono w Wiśle.

Temat wywołał ogromne poruszenie zarówno mediów, jak i opinii publicznej. Sprawca przebywał na wolności, więc ludzie (a w szczególności kobiety) panicznie bały się chodzić same po zmroku. Pamiętam, że przez kilka miesięcy nie ruszałam się z domu bez mojego 50-kilogramowego psa.

Wszyscy z zapartym tchem śledziliśmy postępy w śledztwie i oczekiwaliśmy na zatrzymanie zwyrodnialca.

Przeczytaj także

Powoływano najwybitniejszych polskich i zagranicznych biegłych różnych specjalności, a w sprawę zaangażowano szereg instytucji specjalistycznych, w tym m.in. Instytutu Ekspertyz Sądowych im. prof. dra Jana Sehna w Krakowie, Zakładów Medycyny Sądowej, Polskiej Akademii Nauk, Uniwersytetu Przyrodniczego, Instytutu Odlewnictwa w Krakowie.

Trwała akcja na szeroką skalę, lecz większość wyników utrzymywana była w głębokiej tajemnicy. A mieszkańcy Krakowa i okolic żyli w ciągłym strachu.

31 maja 1999 roku, trzy kilometry od mojego domu, odkryto zwłoki zmasakrowane w ten sam sposób jak ciało młodej krakowianki.

Oskórował ojca i zrobił z jego skóry maskę

Był poniedziałkowy wieczór. Na przystanku autobusowym w Libertowie policjanci zatrzymali 26-letniego studenta medycyny UJ.

No, to macie mnie

- stwierdził zatrzymany z radosnym uśmiechem i przyznał się do zabójstwa ojca.

Piętrowy dom z cegły, w którym doszło do przerażającej zbrodni, znajdował się na skraju wsi Brzyczyna niedaleko Skawiny. Pięć lat przed dokonaniem zbrodni wprowadziła się do niego rodzina repatriantów z Kaukazu.

Jako pierwszy przyjechał do Polski na studia medyczne przyszły morderca. Następnie jego ojciec kupił dom i ściągnął do Polski dziadka.

Dziadek i ojciec zwyrodnialca mieszkali samotnie, a przyszły morderca tylko ich odwiedzał. Trzy miesiące przed zbrodnią sprowadził się jednak na stałe - po tym, jak został wyrzucony ze studiów i z akademika.

Student był dziwny - nigdy nie ukłonił się, zawsze ze spuszczoną głową mijał ludzi. Nikt nigdy nie widział go z dziewczyną

- zeznawali w toku śledztwa sąsiedzi.

Paradował po wsi ze skalpem ojca na głowie

Przesłuchiwany w tej sprawie dziadek mordercy opowiedział całą historię z detalami.

W niedzielę bardzo późnym wieczorem 80-letni senior rodu szykował się do snu. Słyszał, jak wnuk woła ojca na podwórko. Gdy obudził się rano i wyszedł przed dom, zobaczył, siedzącego przed domem syna. Nawet nie przeszło mu przez myśl, że w rzeczywistości ma przed sobą wnuka, który założył na głowę skalp zamordowanego ojca. "Syn" miał na głowie słomiany kapelusz.

Staruszek zauważył jednak po chwili małe, czerwone plamy za uszami. Zapytany o to ukryty morderca odpowiedział, że pobrudził się farbą.

Poszedłem zrobić obrządek w kurniku. Gdy wróciłem, nie zastałem ani syna, ani wnuka. Dopiero około południa znalazłem martwe ciało syna w piwnicy. Natychmiast pobiegłem do przyjaciela do Libertowa i zadzwoniliśmy na policję.

- relacjonował dziadek zbrodniarza.

Przybyła na miejsce Policja stwierdziła na ciele ofiary ciosy zadane "tępokrawędzistym narzędziem". Mężczyzna miał obcięta głowę i ściągnięty z niej skalp.
Informacja o przerażającej zbrodni rozeszła się lotem błyskawicy.

Paradował po wsi ze skalpem ojca na głowie.

- relacjonowali przerażeni mieszkańcy Brzyczyny i Libertowa.

Wszyscy natychmiast powiązali makabryczny mord z zabójstwem młodziutkiej studentki.

Jednak w toku dalszego postępowania okazało się, że oba potworne oskórowania nie mają ze sobą nic wspólnego.

Dopiero 4 października 2017 aresztowano podejrzanego w sprawie brutalnego mordu Kasi z Krakowa. Jak się okazało, mężczyzna był znany z zamiłowania do męczenia zwierząt, trenował kulturystykę i sztuki walki, znał ofiarę, odbył służbę wojskową w szpitalu zakonnym (tam pomagał w działającym wówczas prosektorium), pracował w Instytucie Zoologii, gdzie zajmował się skórowaniem zwierząt.

Po morderstwie przeszedł religijną fascynację i regularnie odwiedzał grób ofiary. Morderstwo opisał w pamiętniku.

Zobacz również: Najokrutniejsi seryjni mordercy: Karl Denke - sprzedawca wyrobów z ludzkiego mięsa z Ziębic

Romana Makówka
Romana Makówka Redaktor antyradia
Polub Antyradio na Facebooku
CZYTAJ TAKŻE
Logo 18plus

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.