Klub piłkarski chce czipować kibiców - bać się implantów?

Michał Tomaszkiewicz
29.04.2016 13:11
Klub piłkarski chce czipować kibiców - bać się implantów? Fot. materiały prasowe

Argentyński klub sportowy chce wszczepiać implanty swoim kibicom – umożliwi to szybsze i sprawniejsze przechodzenie fanów przez bramki. Gdzie stosowane są dziś wszczepy i jak wygląda sprawa ich bezpieczeństwa?

Zdaniem reprezentującego klub Atletico Tigre Ezequiela Rosino pomysł nie powinien wzbudzać kontrowersji, jako że chip nie będzie zawierał modułu śledzącego – znajdą się na nim „tylko” informacje identyfikacyjne.

Rosino sam poddał się zabiegowi wszczepienia takiego chipa – umieścił go pod tatuażem z herbem klubu. Miejsce implantacji będzie musiało być zbliżane do czytników, które zarejestrują tożsamość wchodzącego i wpuszczą go (jeśli będzie miał do tego prawo) na widownię.

Zanim klub z Buenos Aires będzie mógł zrealizować swój pomysł, czekają go jeszcze rozmowy z federacją piłkarską oraz instytucjami zajmującymi się bezpieczeństwem oraz ochroną zdrowia. Nie ma gwarancji, że inicjatywa spotka się ze zrozumieniem i otrzyma zielone światło, jako że czipowanie ludzi wzbudza duże kontrowersje.

Z drugiej strony, w Ameryce Łacińskiej znane są przypadki, gdy ludzie prosili o implanty z własnej woli i na dodatek słono za to płacili.

Przykłady z dziś

Wszczepianie chipów pozwalających na zdalne śledzenie lokalizacji stało się popularne wśród bogatszej części społeczeństwa w Brazylii czy Meksyku. Kraje te trapione są przez plagę przestępców porywających majętnych ludzi dla okupu – możliwość błyskawicznego określenia ich lokalizacji i odbicia z rąk kidnaperów może uratować nie tylko życie, ale i zdrowie (znane są przypadki wysyłania jako dowodów na pojmanie osoby odciętych palców).

Według nieoficjalnych informacji podobne wszczepy mają prominentni politycy, co pozwala służbom błyskawicznie reagować na wszelkie niebezpieczeństwa. Nie wszyscy zgadzają się na implant – układy identyfikujące mogą być wtedy wszywane w ubrania. W najgorszych przypadkach chipy mogą posłużyć do identyfikacji ciał ofiar (ta metoda została podobno użyta po wypadku prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem).

W szwedzkim biurowcu Epicenter pracownicy otrzymali możliwość wszczepienia sobie chipów pełniących funkcje kart identyfikacyjnych. Układy RFID dawały im możliwość otwierania drzwi, aktywowania drukarek i fotokopiarek, a nawet zbliżeniowego rozliczania się za zamawiane w stołówce posiłki.

Wszczepy były także oferowane gościom VIP klubu nocnego w Rotterdamie – tak oznaczeni goście mieli ułatwione wejście oraz mogli rozliczać się w barze dokonując płatności zbliżeniowej.

Nie brak entuzjastów, którzy w implantach widzą technologię mogącą ułatwić życie. Przeprowadzona na Indiegogo w 2013 roku kampania zbierania funduszy na uruchomienie produkcji wszczepianych układów zakończyła się sukcesem – chęć otrzymania własnego wszczepu zadeklarowało ponad 300 osób.

Organizator kampanii w filmie promującym projekt świecił przykładem, pokazując jak używa chipu RFID w codziennym życiu, otwierając dzięki niemu swój dom i własne mini centrum danych, a także… uaktywniając telefon.

W medycynie od lat

Wszczepiane w ciało układy mogą wspomagać regulowanie funkcjonowanie organizmu. Najlepszym przykładem są tu rozruszniki serca – pierwsza implantacja została przeprowadzona w roku 1958. W Polsce zaczęto wszczepiać rozruszniki w 1963 roku.

Zadaniem stymulatora serca jest naprowadzanie go na właściwy rytm działania przez generowanie z odpowiednią częstotliwością impulsów elektrycznych skutkujących skurczami komór. Rozrusznik ma wielkość pudełka od zapałek, a jego osadzenie w ciele jest uważane dziś za procedurę na tyle standardową, że jest przeprowadzana pod znieczuleniem miejscowym i nie wymaga obecności kardiochirurga.

wikipedia.org / Steven Fruitsmaak, CC BY 3.0 Fot. wikipedia.org / Steven Fruitsmaak, CC BY 3.0

Bardziej zaawansowane technologicznie konstrukcje pomagają ludziom z epilepsją – tym razem, zamiast serca, wspomagane są odpowiednie obszary w mózgu. Po wykryciu nadchodzącego ataku chory może mu zapobiec, aktywując urządzenie do zwiększenia stymulacji nerwu błędnego.

Implanty mogą także pomagać pacjentom pośrednio – w pierwszej dekadzie XXI w USA chętni mogli wszczepić sobie znacznik, który pozwalał na ich identyfikację oraz szybki dostęp do całej dokumentacji medycznej. Projekt, w którym według raportów uczestniczyło 80 szpitali, upadł w 2010 roku.

Implanty stosowane dziś to zaledwie pierwszy krok – w przyszłości (także tej najbliższej) pojawią się rozwiązania żywcem wyjęte z fantastyki naukowej, co będzie się wiązało się niestety z niebezpieczeństwem ograniczenia prawa do prywatności, a nawet wolności osobistej.

Co może przynieść przyszłość?

Wraz z rozwojem technicznym wszczepiane ludziom implanty będą mogły pełnić coraz więcej funkcji. Dużo mówi się na temat wszczepów, których zadaniem będzie zastąpienie dowodów tożsamości – takie ich zastosowanie, ze względu na duże kontrowersje dotyczące zapewnienia prywatności (o czym można przeczytać dalej), wydaje się jednak być mało prawdopodobne.

Duże nadzieje wiąże się z układami wspomagającymi ludzi chorych. Naukowcy zademonstrowali między innymi wszczepiany pojemnik z lekami, który może odesłać do lamusa tabletki i zastrzyki. Zasobnik wyposażony jest w tysiąc mikrokomór zawierających różne substancje lecznicze, które uwalniana są automatycznie według zaprogramowanego planu (może on być aktualizowany bezprzewodowo).

W zależności od częstotliwości oraz podawanej substancji, implant może funkcjonować nawet przez 16 lat.

Układy zarządzające dawkowaniem leków nie muszą jednak być wszczepiane na stałe – mogą stać się składową częścią połykanych tabletek. Miniaturowe chipy będą mogły sprawdzać, jak wchłaniane są zażyte substancje i informować o tym aplikację w telefonie.

Prawdziwą rewolucję mogą przynieść implanty, które nie będą tylko wspomagać bądź zastępować funkcje organizmu, ale zaczną je ulepszać. Entuzjaści określają takie zjawisko transhumanizmem – przekraczaniem biologicznych możliwości ludzkiego ciała. Terminem często używanym przez pisarzy S-F jest cyborgizacja.

Zmysły ludzi przyszłości mogą być czulsze, niż nasze – wszczepione w oko sztuczne soczewki mogą dawać możliwość przybliżania obrazu oraz rejestrowania światła o falach niewykrywanych przez nieuzbrojone ludzkie oko (na przykład podczerwień).

Największy potencjał na całkowite odmienienie człowieka mają implanty wpływające na pracę jego mózgu. Chipy mogą podłączyć nas bezpośrednio do internetu oraz obecnych w nich urządzeń, a nawet poprawić naszą inteligencję przez dodanie wyspecjalizowanej mocy obliczeniowej.

Zanim jednak podobne konstrukcje zostaną dopuszczone do użytkowania, trzeba wyjaśnić związane z implantowaniem kontrowersje, o których mówi się już dziś.

Zagrożenia

Implant jest ciałem obcym i jego wpływ na funkcjonowanie organizmu może być inny niż zamierzony. Istnieje niebezpieczeństwo, że generowane przez nie impulsy elektromagnetyczne wpłyną na funkcjonowanie innych niż zamierzone organów. Wszczepy mogą także wywołać reakcję obronną organizmu (chip jest w końcu ciałem obcym) i uniemożliwiać wykonanie części badań (metal w nich zawarty może rozgrzewać się do niebezpiecznych temperatur podczas skanowania magnetycznego).

Wątpliwości wśród specjalistów budzi także jakość stosowanych przez projektantów implantów zabezpieczeń. Wielokrotnie demonstrowano, jak łatwo można ukraść tożsamość przez skopiowanie informacji wysyłanych przez chip identyfikacyjny i wgranie ich na własny układ.

Bardziej skomplikowane wszczepy są podatne na ataki hakerów, którzy na przykład mogą przeprogramować rozrusznik serca i użyć go do wywołania zawału.

foto: materiały prasowe Fot. foto: materiały prasowe

Zainfekowanie implantu identyfikacyjnego złośliwym oprogramowaniem może mieć groźne skutki dla funkcjonowania całej organizacji – podczas demonstracji takiego scenariusza wgrany na wszczep wirus mógł atakować infrastrukturę organizacji, na przykład blokując uprawnionym osobom dostępu do części pomieszczeń.

Jako najgroźniejszą konsekwencję czipowania ludzi uważa się jednak możliwość objęcia ich kontrolą przez totalitarne reżimy. Rządy mogą łatwo oznaczać opozycję, obrońców praw człowieka – ale także przestępców - i nie tylko śledzić, gdzie się znajdują, ale także decydować o przysługujących im prawach dostępu do wolności obywatelskich.

Pierwszym krajem, w którym rząd chciał sięgnąć po taka możliwość, była Indonezja. W 2008 roku zaproponowano tam, żeby używać implantów do śledzenia osób zarażonych wirusem HIV – miało to pomóc zminimalizować ryzyko zarażenia przez nich innych ludzi. Pomysł został odrzucony.

Czy jest się czego bać?

Jak z każdej zdobyczy techniki, z implantów trzeba korzystać z rozwagą. Wszczep, który umożliwi szybsze dostanie się na mecz ukochanej drużyny może być kuszącą opcją – zanim jednak ktoś zdecyduje się na okazanie w taki sposób swojej lojalności klubowi, powinien sprawdzić dokładnie jak przebiegać będzie proces autoryzacji, jakie dane będą zapisywane w chipie oraz jak będą zabezpieczane.

Proces umiejscawiania układu w ciele chipów RFID trwa dosłownie kilka sekund i jest zabiegiem niemal bezbolesnym – w skórę dłoni wkłuwana jest igła o dość dużej średnicy (układy mają wielkości ziarnka ryżu). Z medycznego punktu widzenia jest to procedura bezpieczna.

Jak na razie nie ma się co bać zagrożenia dla prywatności noszącego implant – przynajmniej ze strony państwa, które nie dysponuje infrastrukturą pozwalającą na szpiegowane w ten sposób obywateli (o ograniczaniu ich praw nie wspominając). Ryzyko skopiowania informacji zawartych w implancie istnieje, lecz jest bardzo niskie – przestępcom nie opłaca się inwestować w sprzęt, którego użycie będzie możliwe na promilu potencjalnych ofiar.

Warto także zdać sobie sprawę, że niemal wszystkie funkcje implantu identyfikacyjnego mogą być realizowane przez smartfona.

Jakie jest Wasze zdanie na temat implantów?

Michał Tomaszkiewicz Redaktor antyradia
CZYTAJ TAKŻE
Logo 18plus

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.