Pogoda
03.08.2020 13:04

Krwawa zemsta Matki Natury. Kłusownik mordował słonie i lwy, w końcu pożarły go krokodyle

Scott Van Zyl skończył jako strawa krokodyli. Niektórzy widzą w tym ironię losu, ponieważ mężczyzna był kłusownikiem, zabijającym zwierzęta.

krokodyl nilowy
foto: Ann and Steve Toon/robertharding/East News

Karma wraca, żeby nie użyć wulgarnej wersji porzekadła o tej samej wymowie. Przekonał się o tym na własnej skórze Scott Van Zyl, który uwielbiał urządzać nielegalne polowania na egzotyczne zwierzęta. Padł ofiarą jednego z nich.

Kłusownik zjedzony przez krokodyle

Wszyscy miłośnicy zwierząt chyba zgodzą się, że polowania nie należą do zbyt etycznych aktywności. Jednak najgorszą formą odstrzałów zwierząt jest kłusownictwo, szczególnie to, którego celem jest uczynienie z zabitego zwierzęcia trofeum. Najbardziej bulwersujące są nielegalne polowania na stworzenia takie jak słonie czy nosorożce, które stoją na skraju wymarcia. Istnieją jednak ludzie gotowi zapłacić duże pieniądze za możliwość zastrzelenia wymierających gatunków, by potem napawać się ich spreparowanymi szczątkami.

Bambi
Bambi
Przeczytaj także Kłusownik jeleni został skazany na wielokrotne oglądanie filmu "Bambi"

Czasami Matka Natura postanawia przejść do kontrataku. Tak właśnie było w przypadku historii opisanej przez portal BBC. Scott Van Zyl był kłusownikiem z RPA, który niejednokrotnie w swojej "karierze" wyruszał na łono natury, by z zimną krwią mordować bezbronne zwierzęta. Nie tylko był myśliwym, ale również oferował wyprawę na "safari", na których za duże pieniądze organizował nielegalne obławy na różnego rodzaju afrykańskie zwierzęta. Jego głównymi celami były lwy, słonie, gepardy i żyrafy.

Żubry wrócą do Wlk. Brytanii. Po 6 tys. lat. Powstaje niezwykły milionowy projekt
Żubry wrócą do Wlk. Brytanii. Po 6 tys. lat. Powstaje niezwykły milionowy projekt
Przeczytaj także Żubry wrócą do Wlk. Brytanii. Po 6 tys. lat. Powstaje niezwykły milionowy projekt

W 2017 roku wyruszył na kłusowniczą wyprawę do Zimbabwe. Nie wiedział jednak, że to ostatnia podróż w jego życiu. Van Zyl wyruszył w dzicz ze sforą psów i lokalnym tropicielem. Postanowił, że w pojedynkę uda się na polowanie na krokodyle. Wraz z nim wyruszyły psy. Tropiciel zdziwił się, kiedy po jakimś czasie ogary powróciły bez właściciela. Mężczyzna poszedł za śladami swojego klienta, które prowadziły do brzegu rzeki.

Krokodyl z oponą
Krokodyl z oponą
Przeczytaj także Indonezja oferuje nagrodę za zdjęcie opony z szyi krokodyla. Odważycie się?

Wszczęto śledztwo, ponieważ uznano Van Zyla za zaginionego. Miejscowe władze w końcu rozwikłały zagadkę tajemniczego zniknięcia. Przebadano żyjące w rzece krokodyle. Okazało się, że w ich odchodach znajduje się ludzkie DNA. Po analizie próbek potwierdzono, że należało do Van Zyla.

gawiale
gawiale
Przeczytaj także Znany lekarz zabił 50 osób. Zwłoki rzucał na pożarcie krokodylom. W końcu go aresztowano

Chociaż wielu miłośników zwierząt ucieszy się z tryumfu Matki Natury, my oczywiście tego nie popieramy. Warto jednak zwrócić uwagę, że sprawa Van Zyla uwypukla kolejny problem z kłusownictwem. To nie tylko mordowanie zwierząt, często zagrożonych wyginięciem z egoistycznych pobudek, ale również bardzo niebezpieczna sytuacja, zagrażająca życiu polującego. Miejmy nadzieję, że przypadek zjedzonego przez krokodyle kłusownika, będzie nauczką do osób, które chciałby pójść w jego ślady.

Czy polowania powinny być zabronione?

aligator
aligator
Przeczytaj także Aligator zaatakował kajakarza. Zobacz przerażające wideo!

Zobacz też: Krokodyl gigant grasuje w Europie. Płynie do Polski?

Tagi: Newsy