Pogoda
24.03.2020 15:15

Mężczyzna w Białymstoku groził, że będzie zarażał ludzi koronawirusem, jeżeli nie otrzyma "flaszki i pizzy"

Nietypowe wezwanie otrzymali niedawno policjanci z Białegostoku, którzy dostali telefon od jednego z mieszkańca miasta, grożącego zarażaniem innych koronawirusem.

Mężczyzna w Białymstoku groził, że będzie zarażał ludzi koronawirusem, jeżeli nie otrzyma "flaszki i pizzy"
foto: shutterstock.com/zdjęcie poglądowe

Pewnie każdy kojarzy filmy akcji, w których terroryści porywają jakąś ważną osobę, a następnie żądają 50 milionów dolarów za wypuszczenie swojej ofiary. Zwykle wówczas pojawia się prezydent USA, który mówi "nie negocjujemy z terrorystami", a do walki z porywaczami wysyłany jest Tom Cruise, młody Bruce Willis albo inny gwiazdor kina akcji. Trochę podobną sytuację przeżyli niedawno policjanci z Białegostoku.

Groził, że będzie zarażał koronawirusem jak nie dostanie "flaszki i pizzy"

Co prawda żądania były nieco mniej wygórowane (butelka wysokoprocentowego trunku i opakowanie pizzy), ale stawka była wysoka - w końcu mężczyzna groził, że zacznie zarażać niewinnych koronawirusem. Ale po kolei. Jak podaje SE.pl, w poniedziałek 23 marca 2020 roku dyżurny w Komendzie Miejskiej Policji w Białymstoku otrzymał telefon od mężczyzny objętego przymuszoną kwarantanną. 

Mężczyzna podobno zażądał od policjantów, aby ci przywieźli mu pizzę i alkohol. Jednocześnie zaczął grozić, że jeżeli jego oczekiwania nie zostaną spełnione, to sam pójdzie do sklepu. Wyjście z mieszkania będzie jednoznaczne z narażeniem na zagrożenie innych obywateli, ponieważ telefonujący stwierdził, iż będzie "kichał, kaszlał i zarażał koronawirusem inne osoby".

msza bez udziału wiernych
msza bez udziału wiernych
Przeczytaj także Rząd ograniczył liczbę osób biorących udział w mszy do 5. Zakaz wychodzenia z domu

Policja wolała uniknąć takiego incydentu, więc kilka minut później pojawiła się pod wskazanym adresem. Niestety, funkcjonariusze nie przynieśli ze sobą alkoholu i pizzy, co nie zostało dobrze przyjęte przez mężczyznę pod kwarantanną - ten przywitał ich bowiem obelgami, stojąc na balkonie. Jak podaje oficer prasowy policji dla SE.pl:

"

Mężczyzna, którego zachowanie wskazywało na to, że jest nietrzeźwy wciąż wykrzykiwał swoje żądania. Policjanci stanowczo powiedzieli mężczyźnie, że ma przestrzegać wprowadzonych ograniczeń i stosować się do zasad wynikających z kwarantanny. "

Według relacji SE.pl, mężczyzna kilka minut później wrócił do mieszkania, a teraz odpowie na używanie słów nieprzyzwoitych w miejscu publicznym, a także bezpodstawne wezwanie patrolu policji. Oczywiście biorąc pod uwagę sytuację, my również napisaliśmy do biura prasowego białostockiej policji. Otrzymaliśmy odpowiedź potwierdzającą konsekwencje dla mężczyzny, a także apel o przestrzeganie zasad kwarantanny: 

"

Mężczyzna dzwoniąc bezpodstawnie na numer alarmowy i wzywając służby poniesie konsekwencje, ponieważ nie ma zgody na tego rodzaju zachowania. Ponadto odpowie za używanie słów nieprzyzwoitych w miejscu publicznym. Należy podkreślić również, że mężczyzna wykonując telefon w swojej skrajnie nieodpowiedzialnej sprawie blokuje możliwość innym, którzy w tym czasie rzeczywiście mogą potrzebować pomocy. Apelujemy o cierpliwość i przestrzeganie kwarantanny dla dobra własnego i innych osób. "

odkażanie przestrzeni publicznej w Krakowie
odkażanie przestrzeni publicznej w Krakowie
Przeczytaj także Rząd zakazał wychodzenia z domu. Wyjątkiem wyjście do pracy, na zakupy i z psem
Tagi: koronawirus