Pogoda
04.05.2020 18:55

Mieszkaniec Florydy próbował odbyć kwarantannę w Disney World

Jeśli już musisz spędzić dwa tygodnie bez ruszania się z miejsca, równie dobrze możesz to zrobić w prawdziwym tropikalnym raju. Tak przynajmniej myślał mieszkaniec Florydy, który został aresztowany po wybraniu jako swojego osobistego miejsca izolowania atrakcji w Disney Worldzie.

Disney World
foto: Shutterstock

Epidemia COVID-19 sprawiła, że miliony osób na całym świecie zostały poproszone (pod groźbą kar) o pozostanie w domach i nie wchodzenie, o ile nie występuje wyższa konieczność. W Polsce obostrzenia te były egzekwowane nad wyraz surowo.

Oprócz mandatów nakładanych przez policję za dyscyplinowanie łamiących obostrzenia wziął się także sanepid, wlepiając kary administracyjne w wysokości nawet 30 000 zł. Tajemnicą poliszynela jest to, że urzędnicy dostali zalecenie łatania budżetu państwa.

patrole policji i wojska
patrole policji i wojska
Przeczytaj także Już 5 mln zł kar nałożonych przez sanepid. Urzędnicy przyznali, że mają ratować budżet

42-letni mieszkaniec Florydy wpadła na pomysł odsiedzenia kwarantanny w iście rajskich warunkach: postanowił osiąść na sztucznej tropikalnej wyspie stworzonej jako atrakcja dla Disney Worlda. Jego doskonały plan pokrzyżowała jednak policja, która aresztowała go za wtargnięcie na teren prywatny.

Mieszkaniec Florydy chciał spędzić kwarantannę na rajskiej wyspie w Disney World. Przeszkodziła mu policja

Disney World w czasie epidemii to zapomniane i opuszczone miejsce, które nie wpuszcza odwiedzających. Jeszcze bardziej odludna jest wyspa, która początkowo nazywana była Treasure Island, z później została przemianowana na Discovery Island.

Stosunkowo małe zainteresowanie atrakcją oraz wysokie koszta utrzymania (funkcjonowało na niej między innymi małe zoo) sprawiły, że w 1999 roku wyspa została zamknięta dla zwiedzających. Zwierzęta ewakuowano i ląd pozostawiono do władaniu naturze, która urządziła się na niej jak w raju.

Posłuchaj podcastu

Cieplarniane warunki zachęciły do wykorzystania wyspy jako miejsca odbywania kwarantanny przez 42-letniego Richarda McGuire. Mieszkaniec Florydy wykorzystał fakt, że w czasie epidemii wyspą nikt się nie interesował, popłynął do niej i rozpoczął tydzień izolowania się, jakiego każdy z nas zapewne mógłby mu pozazdrościć.

Rajska sielanka została jednak zakłócona przedwcześnie przez policjantów, którzy chęć udania się na odosobnienie zgodnie ze wskazaniami władz uznały za wtargnięcie na prywatną posesję. Mężczyzna tłumaczył się, że nie miał pojęcia że wyspa należy do Disneya i początkowo otrzymał tylko ostrzeżenie wraz z zaleceniem, żeby zabrać swoją kwarantannę gdzie indziej. Z tropikalnym rajem trudno jednak było się rozstać, gdy więc funkcjonariusze znaleźli na wyspie mężczyznę po raz kolejny, 42-latek został aresztowany.

Zobacz także: Rząd w ostatniej chwili zmienił listę likwidowanych obostrzeń. Zrezygnowano z najbardziej absurdalnej zasady

A wy gdzie chcielibyście spędzić kwarantannę?

Tagi: Disney koronawirus