Ministerstwo Kultury chce wysadzić zabytkowy most na potrzeby filmu "Mission: Impossible 7"

31.07.2020 09:21
Ministerstwo Kultury chce wysadzić zabytkowy most na potrzeby filmu "Mission: Impossible 7" Fot. VIPHOTO/East News

Czy nowa część "Mission: Impossible" jest warta więcej niż unikatowy na skalę światową most, który znajduje się w Polsce. Zdaniem Ministerstwa Kultury, tak.

Twórcy siódmej części "Mission: Impossible" planują wznowić niebawem zdjęcia przerwane przez pandemię koronawirusa. Produkcja ma w planach przyjechać do Polski, by nakręcić scenę wysadzenia mostu. Sęk w tym, że obiekt należy do zabytków, a Ministerstwo Kultury najwyraźniej nie widzi w tym żadnego problemu.

"Mission: Impossible 7" - polski rząd chce wysadzić zabytkowy most

Jak podaje Wirtualna Polska, twórcy słynnej serii z Tomem Cruisem w roli głównej mają w planach przyjechać do Polski, a konkretnie do Doliny Bobru, gdzie znajduje się wybudowany w 1909 roku most kolejowy nad zalewem w Pilchowicach. To jedna z najwyższych tego typu konstrukcji w Polsce. Twórcy "Mission: Impossible 7" mają zamiar wysadzić most na potrzeby filmu. Lokalni mieszkańcy i znawcy architektury są oburzeni.

Przeczytaj także

Problemu w pomyśle hollywoodzkich filmowców nie widzi natomiast przedstawiciel Ministerstwa Kultury - wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego Paweł Lewandowski nie ma nic przeciwko zniszczeniu mostu.

Ja bym się nie fiksował, że to jest zabytek. Nie każda stara rzecz jest zabytkiem. Wyraźnie jest napisane w ustawie, że zabytkiem jest tylko to, co ma wartość społeczną, artystyczną bądź naukową. W sztuce i kulturze ta wartość powstaje tylko wtedy, jeśli jest relacja między obiektem kultury a człowiekiem. Jeśli więc obiekt jest nieużytkowany, niedostępny, to nie ma takiej wartości. Więc to nie jest zabytek.

Według ministerstwa most w Pilchowicach to "relikt postindustrialny", który zasługuje na zniszczenie.

Stoi zrujnowany, nieużywany, nikt nie cieszy tym oka. To nie ma wartości ani artystycznej, ani naukowej, ani społecznej. A dla nas ważne jest to, żeby to była żywa linia kolejowa. Ona ma niesamowite walory turystyczne i promocyjne. Póki co jest zamknięta. Nam zależy na tym, żeby tę linię rewitalizować, a przy okazji promować Polskę. Realizacja filmu "Libra" w tym miejscu to impuls rozwojowy dla całego regionu. To jest świetny pomysł, żeby takie produkcje tam realizować. Więc my chcielibyśmy, żeby ten most zagrał w tym filmie.

Lewandowski uspokaja też, że dojdzie "tylko" do wysadzenia "jednego fragmentu mostu". Na pytanie, czy resort zagwarantuje odbudowę mostu, wiceminister odpowiedział, że nie ma do tego uprawnień.

Pomysłem oburzeni są nie tylko lokalni mieszkańcy, ale również specjaliści w dziedzinie architektury. I chodzi nie tylko o ekspertów polskich. Swój sprzeciw wygłosił między innymi doktor Miles Oglethorpe, który jest przewodniczącym Międzynarodowego Komitetu Ochrony Dziedzictwa Przemysłowego z siedzibą w Truro.  Naukowiec wysłał list do premiera Mateusza Morawieckiego, w którym tłumaczy, że most w Pilchowicach to obiekt unikatowy - zachowało się tylko kilka takich konstrukcji na świecie. Poza tym Oglethorpe słusznie spostrzegł, że w dzisiejszych czasach nie trzeba niszczyć prawdziwych obiektów, ponieważ z pomocą służą efekty specjalne. Wygląda jednak na to, że amerykańscy filmowcy chcą zaoszczędzić na produkcji "Mission: Impossible 7".

Przeczytaj także

Głos w sprawie zabrali również internauci, w tym osoby znane, które również nie są zadowolone z przyzwolenia dawanego przez zastępcę Piotra Glińskiego.

Most w Pilchowicach - historia obiektu

Za powstaniem tej konstrukcji stoi tragiczna historia. W lipcu 1897 roku w okolicy Doliny Bobru rozpoczęła się ulewa, która spowodowała poważną w skutkach powódź. W ciągu kilkunastu godzin woda w rzece podniosła się o pięć metrów. Zniszczeniu uległy okoliczne miejscowości i mosty, a także znacząco wpłynęła na ukształtowanie terenu. Podczas powodzi zginęło ponad sto osób.

Przeczytaj także

Trzy lata później uchwalono ustawę, która miała przeciwdziałać tego typu przypadkom. Zaczęto stawiać progi, mury oporowe górskich potoków, tamy i jazy, których zadaniem była ochrona mieszkańców Sudetów. To właśnie wtedy w Pilchowicach zbudowano największą w Europie tamę wykonaną z kamienia i betonu. Zaprojektował ją Otto Intze z Akwizganu, a jej rozmiar porównywano do statku Titanic. Tama przyczyniła się do zbudowania okolicznej linii kolejowej, w tym mostu, który chce teraz wysadzić wiceminister kultury.

Przeczytaj także

Most w Pilchowicach to stały element krajobrazu Doliny Bobru. Jeszcze do niedawna pasażerowie mogli się przejechać mostem, podziwiając malownicze widoki. Obiekt należał do jednej z najpiękniejszych tras kolejowych w Polsce. Był też ważnym miejscem na turystycznej mapie Sudetów Zachodnich, ponieważ trasa prowadziła wzdłuż lokalnych atrakcji. Europejscy badacze architektury są mostem w Pilchowicach zachwyceni. Niestety nie wszyscy Polacy zdają sobie sprawę z jego wagi historycznej. Wygląda na to, że po raz kolejny sprawdza się powiedzenie "cudze chwalicie, swego nie znacie".

Przeczytaj także

Zobacz też: Wicepremier o "Zimnej Wojnie": "Dla mnie najlepsza. Nie tylko w nominowanych kategoriach"

Sergiusz Kurczuk
Sergiusz Kurczuk Redaktor antyradia
Polub Antyradio na Facebooku
CZYTAJ TAKŻE
Logo 18plus

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.