Pogoda
08.02.2016 16:23

Muzeum Złośliwego Oprogramowania otwarte

W internecie pojawiło się właśnie muzeum złośliwego oprogramowania. Nie ruszając się sprzed ekranu można sprawdzić, jak wyglądały wirusy komputerowe siejące postrach w latach 80. i 90. XX wieku.

Muzeum Złośliwego Oprogramowania otwarte
foto: archive.org

W pionierskich czasach komputerów klasy PC pracowały one pod kontrolą systemu operacyjnego MS-DOS. Microsoft Disk Operating System przyjmował polecenia wydawane jako komendy tekstowe, chociaż część programów – w szczególności gier – potrafiła już zrobić użytek z trybu graficznego.

Ze względu na trudność opanowania, komputery były używane głównie przez entuzjastów, często piszących własne programy. Zwiększająca się moc obliczeniowa procesorów i coraz większa złożoność tworzonego oprogramowania sprawiała, że fascynaci wierzyli w możliwość stworzenie sztucznej inteligencji, a przynajmniej sztucznego życia.

To właśnie osoby próbujące pokonać granicę między programem i życiem stali się twórcami pierwszych wirusów – aplikacji, których celem było rozmnażanie się i życie, czyli bycie uruchomionym, działanie.

Pierwsze wirusy nie stanowiły zagrożenia dla użytkowników, nie próbowały wykraść danych ani zniszczyć zawartości pamięci. Te eleganckie, dżentelmeńskie programy były poszukiwaniem odpowiedzi na nurtujące entuzjastów pytanie: czy ludzkość stanęła przed szansą stworzenia bytu, który będzie żywy?

Teraz, z perspektywy czasu, łatwo jest odpowiedzieć na to pytanie: minęły dwie dekady, a przed nami wciąż długa droga. Pionierzy jednak odkrywali nieznane, a cel mógł być odległy zaledwie o kilka przemyślanych algorytmów.

Stare dobre czasy wirusów komputerowych już nie wrócą. Programy, które miały tworzyć nowe życie, powoli stawały się narzędziami destrukcji, tworzonymi przez zdolnych, ale złośliwych developerów. Wirusy, rozprzestrzeniające się poprzez dyskietki, zaczęły stanowić prawdziwe zagrożenie. Najczęściej uciekano się do formatowania dysku systemowego.

Wraz z upływem kolejnych lat wirusy zmieniały swój charakter – zamiast na niszczeniu, ich twórcy zaczęli koncentrować się na zarabianiu. Rozkwitł handel kradzionymi danymi osobowymi, zaczęły powstawać botnety służące do wysyłania spamu oraz przeprowadzania ataków Denial of Servece (DoS). Idea została zastąpiona przez przestępstwo.

Programy komputerowe bardzo szybko staj się przestarzałe i znikają z twardych dysków komputerów. Wirusy z pionierskich czasów już dawno zostały zapomniane. Pojawiła się jednak szansa na zapoznanie się przynajmniej z niektórymi z nich.

Muzeum Złośliwego Oprogramowania daje wszystkim chętnym szansę na zapoznanie się działaniem wirusów z lat 80. i 90. ubiegłego wieku – wystarczy do tego przeglądarka internetowa. Oczywiście wszystkie niebezpieczne funkcje prezentowanych wirusów zostały dezaktywowane, można więc bez obawy zobaczyć, jakie cuda tworzyli programiści, którzy mieli do dyspozycji komputery tysiące razy wolniejsze od obecnych, dysponujące tysiące razy mniejszymi zasobami pamięci operacyjnej i dyskowej.

W udostępnionych na początku lutego 2016 zasobach Muzeum Malware znalazło się 79 przykładów, do kolekcji mają być dodawane kolejne egzemplarze. Najszybszym sposobem na rozbudowanie bazy danych starych wirusów byłoby umieszczenie pierwszego polskiego programu antywirusowego, MkS_Vir. Znajdował się w nim moduł pozwalający na uruchomienie rozpoznanych i unieszkodliwionych wirusów – takie muzeum złośliwego oprogramowania na 20 lat przed tym, nim stało się to modne.

Jak wspominacie swoje pierwsze spotkania z wirusami?

Michał Tomaszkiewicz
Tagi: Internet