Na wojnę z edukacją?

Magda Słomka
13.01.2015 10:07
 Na wojnę z edukacją? Fot. Małe zdjęcie małego Demona

Trochę sentymentów i żali ;)

A gdyby tak zmienić system edukacji? Ktoś powie, ze to mrzonka i będzie miał rację... Ale pofantazjować zawsze fajnie. Dlaczego chcę o tym rozprawiać?

Nie byłem orłem w szkole i nauka niektórych przedmiotów przychodziła mi z trudem... Nie interesowała mnie fizyka czy chemia. Nie potrafiłem wyobrazić  sobie, że ta wiedza będzie mi niezbędna. Matematyka, statystyka i inne przedmioty ścisłe na wyższej uczelni, którą nota bene wybrałem przypadkowo, a z której zrezygnowałem w końcu, to były katorgi.

Szkoła podstawowa nie zaszczepia w nas pasji i nie kierunkuje naszego rozwoju. Podobnie średnia. Nie potrafi rozeznać naszych zamiłowań by nas popchać w to, co dla nas odpowiednie i interesujące. Oczywiście mało kto z nas wie w takim momencie co chce robić... Ale zdarzają się przypadki, w które warto inwestować.

Nie wiedziałem, ze zajmę się muzyką, ale znacznie bliżej mi było do „wolnomyślicielstwa” frywolnego niż skutecznego wykorzystywania umysłu ścisłego. Zauważyła to dopiero Pani z matematyki w klasie maturalnej... Już wtedy muzykowałem i dało się zauważyć, że postrzegam świat „inaczej”. Dała mi fory i traktowała ulgowo. Podobnie nauczycielka historii - lubiłem ten przedmiot. Ona tez to we mnie widziała. Dostałem możliwość grania w szkole. Założyłem szkolny zespół. Ceną tej szkolnej inwestycji, którą musiałem spłacić było granie na apelach... Ale i to miało swój walor dydaktyczny. Występując przed takim gremium poznałem co to trema i jak z nią walczyć. To było bezcenne. Dlaczego to niby takie ważne? Otóż gdyby nie te przedmioty z którymi nie miałem łatwo i których szczerze nienawidziłem, miałbym więcej czasu na te bardziej interesujące dla mnie.

Mam świadomość, że warto mieć wiedzę podstawową z wszystkiego - jasne, ale wkuwanie, trudnych i nielubianych przedmiotów zabiera czas na „zabawę” i poznawanie z pasją tych innych. Mógłbym zamiast ułamków, ciągów, pierwiastków czy potęg liznąć znacznie więcej literatury, poznać sztukę. Mógłbym zagłębiać się w arkany tworzenia muzyki... być może nawet złapać bakcyl kształcenia w tę stronę? Mógłbym poznać to ot tak po prostu... Nie potrzebowałbym na to lat. Mógłbym być może kształcić słuch czy pracować nad emisją głosu. Ubolewam nad faktem, że nie potrafię śpiewać :( Pisanie muzyki byłoby o wiele łatwiejsze, gdybym potrafił.

Muzyka jest moją pasją i została nią w latach szkolnych, kiedy właśnie mamy najwięcej żaru w sobie do hobby i poświęcamy mu każdą wolną chwilę! Ktoś powie - jest tyle czasu! Mogłeś się uczyć wszystkiego i mieć czas na hobby! Owszem, to prawda... Ale wszyscy wiemy, że sztuka jest wszystkim, rozgrzesza, ale nie berze jeńców ani nie toleruje półśrodków. I jeśli już rozkładamy mój przypadek na czynniki pierwsze... to ja czasu nie miałem. Pochodzę z rozbitej rodziny i musiałem pójść do pracy w wieku 18 lat i od tamtej pory pracuję bez ustanku... Bywało, że na dwa etaty. Bywało, że pracowałem, uczęszczałem na zajęcia i nie mogłem żyć bez hobby... na które w pewnym sensie postawiłem. Nie pod kątem finansów. Pod kątem stylu życia. Określałem siebie w ten sposób. Mama zawsze powtarzała: Ucz się synu ucz, bo nauka to potęgi klucz... Interpretowałem to wyłącznie dosłownie. Dopiero po latach widzę zupełnie inny kontekst... a życie się zmienia.

Nie ma pracy dla absolwentów wyższych uczelni, a bardziej opłacalna jest praca wręcz rzemieślnicza. W latach 90-tych nikt by nie przypuszczał, że tak może być! Warto coś zmienić, kiedy wyraźnie widać, że system szwankuje. Może wprowadzić inny system oceniania, by nie oceniać jednako i surowo, a wyławiać to, co najważniejsze. W końcu lepiej być „majstrem” w jednej dziedzinie niż „czeladnikiem” w kilku. Czyż nie?

Magda Słomka Redaktor antyradia
Polub Antyradio na Facebooku
CZYTAJ TAKŻE
Logo 18plus

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.