Netflix żartuje ze swoich użytkowników, którzy 18 dni z rzędu oglądali ten sam świąteczny film

Natalia Hluzow
12.12.2017 13:09
Netflix żartuje ze swoich użytkowników, którzy 18 dni z rzędu oglądali ten sam świąteczny film Fot. kadr z filmu

Nie chodzi tu o „Kevina samego w domu” ani o „Prezent pod choinkę”. Jaka produkcja urzekła więc widzów do tego stopnia, że nie potrafili przestać jej oglądać?

Kiedy wydaje Ci się, że przed ekranem monitora jesteś tylko Ty i po raz setny możesz spędzić czas sam na sam ze swoją ulubioną oryginalną produkcją Netflixa… To źle Ci się wydaje. Netflix patrzy. I wie, co oglądałeś, ile razy to oglądałeś i w jakim odstępie czasu.

Boleśnie przekonało się o tym 53 prawdziwych fanów pewnej wyjątkowej produkcji, która już dziś przez wielu nazywana jest najgorszym filmem świątecznym wszech czasów. Mowa o „Świątecznym księciu” w reżyserii Alexa Zamma, który w złych świątecznych filmach zdaje się specjalizować. Dotychczas zrealizował między innymi „Królewskie święta” (nie, to nie ten sam film), „Koronę na gwiazdkę” (ten też nie), „Świąteczną gorączkę 2” czy „Gwiazdkową zgubę”. W opisie jego najnowszego „dzieła” czytamy:

Młoda dziennikarka dostaje prezent jeszcze przed Świętami — zostaje wysłana za granicę, aby przygotować materiał o dziarskim księciu, który wkrótce ma zostać królem.

Gdzieś to już widzieliście i chcieliście jak najszybciej o tym zapomnieć? 53 osoby miały odmienne odczucia i „Świątecznego księcia” obejrzały 18 razy w ciągu ostatnich… 18 dni. A Netflix, który sam wydał to cudo na świat, zamiast się z tego cieszyć, wyśmiał osoby, którym udzielił się magiczny klimat świąt, zamków, dziarskich książąt i niewinnych dziennikarek i na swoim Twitterze zamieścił następujący komunikat:

Do 53 osób, które obejrzały Świątecznego księcia każdego dnia przez ostatnie 18 dni: Kto was skrzywdził?

Pytanie pozostaje oczywiście czysto retoryczne, a jest to retoryka, którą Netflix najprawdopodobniej zdecydował się przyjąć w momencie, w którym zorientował się, że „Świąteczny książę” osiągnął tylko jeden szczyt i jest to szczyt głupoty. Przyglądając się oszałamiającemu sukcesowi Tommy’ego Wiseau sprytnie zdecydowano więc, by promować film jako najgorszy z najgorszych świątecznych filmów, co może skusić publiczność do obejrzenia go „dla beki”. Jako przedsmak prezentujemy równie fenomenalny trailer:

W całej sprawie kontrowersje budzi jednak nie to, że komuś spodobał się „Świąteczny książę” ani to, że 53 osoby były w stanie obejrzeć go aż 18 razy, ani nawet to, że Netflix postanowił sobie z tego zażartować. Dla wielu osób najbardziej przerażającą kwestią w tej sytuacji jest to, że Netflix gromadzi dane na temat każdego z nas i w każdej chwili może ich użyć. 

 

Natalia Hluzow Redaktor antyradia
Logo 18plus

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.