Nie wiedzieli o wybuchu II wojny światowej. Żyli w odosobnieniu ponad 40 lat

25.02.2021 17:14
Nie wiedzieli o wybuchu II wojny światowej. Żyli w odosobnieniu ponad 40 lat Fot. Shutterstock

Jak to możliwe, że można przez 40 lat żyć poza cywilizacją, nie wiedząc o wybuchu i zakończeniu II wojny światowej? Ta niesamowita historia wydarzyła się naprawdę. Przeczytajcie artykuł o niezwykłej rodzinie Łykowów.

Nieprawdopodobna wręcz historia zaczyna się lat 30. XX wieku. Karp Łykow i jego młoda żona Akulina uciekając przed kolektywizacją okolic, w których mieszkali, postanowili ukryć się w tajdze.

Uciekli do tajgi na całe dziesięciolecia

Z Tiszy nad rzeką Wielki Abakan zabrali dzieci, Sawina i Natalię oraz wodę święconą, ikony, modlitewniki i nasiona roślin. Wyszli bez pożegnania i już nigdy nie wrócili w rodzinne strony. W nowym miejscu wybudowali sobie chatę i wykarczowali kawałek lasu pod uprawy.

Zasadzili ogród warzywny. Uprawiali rzepę, groch, żyto, cebulę i konopie. W międzyczasie urodziły się im kolejne dzieci – Agafia i Dmitrij. Z czasem rodzina nauczyła się pozyskiwać jedzenie z najbliższego otoczenia. Ich menu zostało wzbogacone sokiem brzozowym, orzeszkami piniowymi, dziką cebulą, pokrzywą, jagodami i grzybami. Nauczyli się również łowić ryby, polować na łosie i jelenie. Żyli spokojnie na krańcu świata, nie mając kontaktu z innymi ludźmi. Nie wiedzieli, że przez świat przelała się II wojna światowa. Matka uczyła jednak swoje dzieci. Cała czwórka opanowała na przykład czytanie i pisanie. Niestety w 1961 roku wskutek wycieńczenia organizmu Akulina zmarła.

Rosyjscy staroobrzędowcy żyli ponad 40 lat z dala od cywilizacji

W czerwcu 1978 roku grupa geologów zapuściła się w te rejony świata w poszukiwaniu złóż rudy żelaza w górnym biegu rzeki Abakan. Podczas lotu helikopterem nad tajgą, zauważono ogród warzywny i chatkę na zboczu góry. To odkrycie zszokowało poszukiwaczy. Wszyscy byli bowiem przekonani, że w tej części bezkresnego lasu nikt nie mieszka, a tym bardziej nie hoduje warzyw.

Zaciekawieni badacze udali się w nowoodkryte miejsce i zastali tam rodzinę, która przez przeszło cztery dekady ukrywała się w tajdze przed władzą radziecką. Przez wiele długich tygodni geolodzy odwiedzali regularnie rodzinę. Zawsze przynosili ze sobą sól, bowiem była to jedyna rzecz, jakiej brakowało mieszkającym na odludziu ludziom. Z czasem odizolowana rodzina nabrała zaufania do obcych. Okazało się, że staroobrzędowcy nigdy nie słyszeli o Leninie, Marksie czy Engelsie. Rodzina nie miała także pojęcia, że przez Związek Radziecki przetoczyła się wielka wojna ojczyźniana, a świat ogarnęła II wojna światowa.
Okazało się również, że cała wiedza pustelników bazowała na starych modlitewnikach. Rodzina uznała samoloty za "żelazne ptaki" a pokazany im przez geologów sputnik, za "gwiazdę, która zaczęły chodzić po niebie".

Dalsze losy rodziny

Niestety w 1981 rodzeństwo zmarło wskutek nieleczonej infekcji płuc. W chatce na odludziu została tylko Agafia i jej już mocno wiekowy ojciec. Historia tej niezwykłej dwójki zainteresowała media i chatce zaczęli pojawiać się dziennikarze. Ludzie z całego świata zaczęli podziwiać rodzinę za ogromną wolę przetrwania.

W lutym 1988 roku zmarł Karp a jego córka Agafia odmówiła powrotu do cywilizacji. Mimo kilku prób nigdy nie nauczyła się żyć w społeczeństwie. Obecnie kobieta ma 80 lat i wciąż mieszka w tajdze.

Historię Łykowów po raz pierwszy opisał w 1982 roku na łamach dziennika Komsomolskaja Prawda publicysta Wasilij Peskow. W 1994 roku zebrane informacje opublikował w książce "Zagubieni w tajdze: pięćdziesięcioletnia walka rosyjskiej rodziny o przetrwanie i wolność religijną w syberyjskiej tajdze".

Zobacz również: Co zabiło dinozaury? Zaskakująca koncepcja amerykańskich naukowców

Romana Makówka
Romana Makówka Redaktor antyradia
Polub Antyradio na Facebooku
CZYTAJ TAKŻE
Logo 18plus

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.