Pogoda
03.08.2020 08:55

Nie żyje gwiazdor filmów "Kokon" i "Coś". Co było przyczyną śmierci aktora?

Zmarł Wilford Brimley - aktor, którego powinni kojarzyć miłośnicy horroru "Coś" i filmu science fiction "Kokon". Mężczyzna miał 85 lat.

Wilford Brimley
foto: materiały prasowe/Universal Pictures

1 sierpnia 2020 roku odszedł Wilford Brimley - amerykański aktor, który zasłynął kilkoma rolami w kultowych filmach. Miał 85 lat. Brimley odszedł w szpitalu St. George w stanie Utah. Przyczyną śmierci były problemy z nerkami, na które skarżył się od kilku miesięcy.

Nie żyje Wilford Brimley

O śmierci aktora poinformował portal Deadline. Brimley urodził się 27 września 1934 roku w Salt Lake City. Zanim został aktorem, zaciągnął się do Marines, rzucając wcześniej szkołę średnią. Służył w wojsku przez trzy lata. Był też ochroniarzem, pracował jako kowboj na ranczu, poskramiacz koni, a nawet kowal. Dzięki tej ostatniej pracy zaczął swoją przygodę z filmem i telewizją, ponieważ podkuwał konie, które grały w filmach i serialach.

Brimley zaprzyjaźnił się z aktorem Robertem Duvallem i dzięki niemu rozpoczął karierę aktorską w latach 60. jako statysta i kaskader w wielu westernach. Większe role pojawiły się w latach 70. od serialu "The Waltons". Pierwszą produkcją, w której wymieniono go w napisach, był film "Chiński syndrom" z 1979 roku. Zagrał także w "Bez złych intencji". Jednak jedną z jego najbardziej znanych ról, był występ w słynnym horrorze Johna Carpentera "Coś", w którym wcielił się w Blaira - biologa amerykańskiej wyprawy badającej Antarktykę.

Inną pamiętną rolą Brimleya byłą postać Popa Fishera w filmie "Urodzony sportowiec". Pierwszą główną rolą aktora był natomiast Ben Luckett w słynnej produkcji science fiction Rona Howarda pod tytułem "Kokon". Brimley grał również w takich produkcjach jak seriale "Our House" i "Senfield", thriller z Tomem Cruisem "Firma" oraz filmach "Przodem do tyłu", "Cena za życie" czy "Słyszeliście o Morganach?". Jedną z ostatnich ról Brimleya była postać pastora w filmie "I Believe" z 2017 roku. Łącznie wystąpił w około 50 filmach.

Brimley był również muzykiem. W 2004 roku nagrał solowy album "This Time, The Dream's On Me", na którym wykonał szereg standardów jazzowych jako wokalista. Grał również na harmonijce ustnej.

Zobacz też: Nie żyje John Saxon. Aktor znany m.in. z "Wejścia smoka" i "Koszmaru z ulicy Wiązów" miał 83 lata
 

Tagi: Newsy Horror