Pogoda
05.07.2016 09:58

ONZ chce praw człowieka w internecie

Wolność wypowiedzi i inne prawa człowieka mają być przestrzegane w internecie, głosi rezolucja przyjęta przez ONZ. Polska głosowała „za”, chociaż uchwalane u nas prawo sugeruje, że jednak jest trochę „przeciw”.

ONZ chce praw człowieka w internecie
foto: materiały prasowe

Uchwała nie jest dla sygnatariuszy ani pozostałych członków Organizacji Narodowych Zjednoczonych wiążąca, stanowi jednak wytyczne, według których państwa powinny regulować dostęp i korzystanie z internetu w swoim prawie.

Pod deklaracjami zawartymi w rezolucji podpisało się ponad 50 krajów - w tym Polska. Wśród przeciwników uchwały – chcących wprowadzić poprawki mające rozcieńczyć brzmienie zapisów o prawach człowieka w sieci – znalazły się między innymi Chiny i Rosja.

Co oburzyło te państwa? Rezolucja zaczyna się od zadeklarowania dużej roli internetu jako medium komunikacyjnego XXI wieku:

"

Odnotowujemy, że przestrzeganie praw człowieka, w szczególności prawa do wolności słowa w internecie, jest kwestią o rosnącym znaczeniu. Szybki postęp technologiczny umożliwia osobom z całego świata używanie nowych sposobów na zdobywanie informacji i komunikowanie się. "

W rezolucji jest także mowa o:

  • ważnej roli prywatności w sieci w kwestii prawa do wolności wypowiedzi i prawa do pokojowych zgromadzeń i tworzenia społeczności
  • dostępie do informacji w internecie jako przejawie prawa do edukacji
  • konieczności wypracowania takich rozwiązań bezpieczeństwa krajowej sieci, żeby nie godziło to w prawa człowieka
  • zaniepokojeniu łamaniem praw człowieka w stosunku do osób, które wyrażają swoją opinię w internecie
  • głębokim zaniepokojeniu stosowaniem środków zmierzających do zakłócenia dostępu lub usunięcia informacji w sieci

Najmocniejszym punktem rezolucji jest fragment mówiący o zrównaniu traktowania świata rzeczywistego i internetu:

"

Zgadzamy się, że te same prawa człowieka obowiązujące offline muszą być chronione online, w szczególności wolność wypowiedzi, która powinna obowiązywać bez względu na granice i medium, w którym wypowiada się osoba, zgodne z artykułem 19. Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka. "

Z pełną treścią deklaracji można zapoznać się pod tym adresem.

Dlaczego takie deklaracje nie podobały się Chinom i Rosji, łatwo zrozumieć – Państwo Środka odgrodziło się od reszty internetu Wielkim Firewallem i jest na dobrej drodze, żeby nie tylko śledzić każdy ruch wykonywany przez swoich obywateli online, ale także przewidywać możliwe zachowania swoich obywateli dzięki rozwiązaniom informatycznym rodem z „Raportu mniejszości”.

Rosja stara się iść w ślady Chin, wprowadzając prawo dające możliwość represjonowania osób wyrażających w sieci poglądy niezgodne z linią Kremla. Internauci skazywani są na lata więzienia za udostępnianie w mediach społecznościowych zagranicznych wiadomości, przestawiających wydarzenia międzynarodowe w zupełnie innym świetle, niż robi to rosyjska propaganda.

Polska poparła rezolucję, chociaż tworzone i uchwalane w 2016 roku prawo sugeruje, że niekoniecznie musi się z zapisami uchwały zgadzać. Ustawa antyterrostystyczna, która weszła w życie 1 lipca 2016 roku, nie tylko nałożyła na Polaków obowiązek imiennego rejestrowania kart SIM pre-paid, ale także dała służbom możliwość uznaniowego blokowania dostępu do stron internetowych.

Wystarczy, że Szef ABW uzna jakieś treści za związane z ruchem terrorystycznym, żeby mógł nałożyć blokadę na ich udostępnianie. Decyzji będzie przyglądał się sąd, jednak dopiero po wejściu blokady w życie – ustawa daje więc narzędzie pozwalające usuwać tymczasowo wybrane treści z internetu.

Podobne mechanizmy proponowano także w projekcie ustawy hazardowej pod nazwą Rejestru Niedozwolonych Stron – tym razem pretekstem do nakazania dostawcom internetu zablokowania swoim klientom dostępu do strony www miała być wzmianka mogąca zachęcać lub nawiązywać do gier hazardowych.

Internetowe blackouty stosowane są przez niektóre kraje jako narzędzie mające wpłynąć na odpowiednie w opinii rządzących zachowanie obywateli – w Iraku przed egzaminami wyłączana jest sieć, żeby zapobiec sprzedawaniu zagadnień i pytań. W Wietnamie - tej kraj był przeciw przyjęciu rezolucji - blokowano dostęp do Facebooka, żeby utrudnić komunikację między organizatorami społecznych protestów.

Czy prawa człowieka powinny obowiązywać w internecie?

Michał Tomaszkiewicz
Tagi: Internet